• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Według życzenia

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    |

    GN 2/2018

    dodane 11.01.2018 00:00

    Myśl wyrachowana: Jak sprawić, żeby otaczali nas sami błogosławieni? Błogosławić ich.

    Facet w tramwaju myśli sobie: „Żona – jędza. Przyjaciele – zdrajcy. Szef – świnia i kanalia. Praca – fatalna. Życie – do bani”. Stojący za nim Anioł Stróż zapisuje to wszystko i zastanawia się: „Dziwne te życzenia, i to wciąż te same od tylu lat, ale co robić – muszę je spełniać”.

    Sporo dobrych życzeń fruwało wszędzie w okolicy świąt i Nowego Roku. Byłby z tego prawdziwy pożytek – bo dobre życzenia są bliskie błogosławieństwu – gdyby nie to, że wielu z nas w tym samym czasie rzuciło na siebie przekleństwo. Powyższy dowcip, choć nienowy, dobrze oddaje istotę rzeczy: ilekroć narzekam, tylekroć ściągam na siebie to, na co narzekam. Nie może inaczej być, bo słowo, nawet pomyślane i zaakceptowane, ma moc. Niestety, także słowo szkodliwe. Narzekanie jest dowodem niewiary w Bożą dobroć. Kto narzeka, mówi Bogu: „Odstawiłeś fuszerkę, zobacz, co mi zrobiłeś”. To jest jak kij, który wsadzamy w szprychy pojazdu wiozącego nas w dobrym kierunku. Pojazd, zmierzając ku równej drodze, nieraz podskakuje na wertepach, w które sami się wpakowaliśmy. Te niewygody nie oznaczają jednak, że Bóg stracił kontrolę nad sprawami, ale że wdrożył już program naprawczy. Trzeba Mu zaufać i nie przeszkadzać.

    Apostoł domaga się: „Błogosławcie, a nie złorzeczcie!”. Dlaczego? Ano dlatego, że błogosławieństwo zawsze sprawia dobro, a złorzeczenie – zło. Marudzenie, szemranie, narzekanie – to wszystko są odmiany złorzeczenia. Złorzeczący obrzuca wszystko błotem, a potem zarzuca Bogu, że wszystko jest brudne.

    Jak żona ma nie być wiedźmą, gdy mąż ją wiedźmą dzień w dzień nazywa? Jak dzieci mają normalnie się rozwijać, gdy w kółko słyszą od rodziców: „Nic nie umiesz, nic z ciebie nie będzie, do niczego się nie nadajesz, głupi jesteś”? Jak ktoś ma mieć dobre relacje z krewnymi i sąsiadami, gdy wygaduje na nich same złe rzeczy?

    Będę mieszkał i pracował z paskudnymi ludźmi, gdy ich będę paskudził. Gdy ich będę błogosławił i dziękował za nich Bogu, oni pojaśnieją i staną się bliscy sercu.

    Nie piszę tego teoretycznie. My w domu błogosławimy się codziennie, a w niedzielę Świętej Rodziny błogosławimy dzieci w dłuższej modlitwie. Tak zrobiliśmy i tym razem – bo wiemy, że to jest najlepsza rzecz, jaką rodzice mogą dzieciom dać.

    I w ogóle każde błogosławieństwo jest najlepszym z możliwych darów, jakimi względem siebie dysponujemy. Nasz pierwszy syn, gdy miał dwa lata, mówił żonie i mnie każdego dnia rano: „Wypnij czoło”, po czym robił na nim krzyżyk. Kiedyś po nakreśleniu znaku krzyża zaczął mi coś na „wypiętym” czole oburącz manipulować. – Co robisz? – zapytałem. – Przykręcam – odpowiedział.

    Myślę, że błogosławieństwo warto wszelkim bliźnim „przykręcić”. Wszelkim. Nawet politycznym przeciwnikom. Niech nasz świat zmieniają błogosławieństwa, a nie złorzeczenia.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Józef_Szczur
      12.01.2018 16:40
      A może Pan Kucharczak, albo któryś z P.T. forumowiczów, pokusi się o zdefiniowanie tego prawa naturalnego? W którym miejscu to prawo mówi, że homoseksualizm jest niezgodny z prawem naturalnym?
    • Verbum
      12.01.2018 17:38
      Według prawa naturalnego, które znam i które raczej jest powszechne - naturalny akt seksualny ma miejsce między kobietą i mężczyzną (tak nas natura(!) zbudowała). Budowanie relacji między mężczyznami odbywa się raczej przez budowanie więzi przyjacielskiej...
    • gut
      12.01.2018 17:58
      Mądrze, odkrywczo, krzepiąco - Wyrażone. :)
    • gut
      12.01.2018 18:06
      Po prostu - «Boże Narodzenie.» ;->
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół