Nowy numer 21/2018 Archiwum

Bratankowie

Co łączy Polaków i Węgrów? Dlaczego od wieków nazywamy ich bratankami?

Pierwsza zagraniczna podróż premiera Mateusza Morawieckiego do Budapesztu była nie tylko wydarzeniem politycznym, ale także gestem wskazującym na krąg bliskich nam wartości oraz sojuszników. Bez wątpienia premier Viktor Orbán jest politykiem znakomicie odczytującym wyzwania czasu w kontekście historii. Jest zaś na czym budować.

Królowie, rycerze i święci

Wspólna polsko-węgierska granica powstała jeszcze w czasach pierwszych królów obu krajów – Bolesława Chrobrego i św. Stefana. Siostra węgierskiego króla była żoną Chrobrego, co zapoczątkowało cały ciąg dynastycznych koligacji Piastów z Arpadami, a później Andegawenów z Jagiellonami. Dość wymienić św. Kingę, żonę Bolesława Wstydliwego, czy córkę Łokietka Elżbietę, która poślubiła Karola Roberta Andegawena, jednego z największych węgierskich królów. Ich syn Ludwik był najpierw królem Polski, a później Węgier. Zupełnie wyjątkowe miejsce w historii Polski zajmuje św. Jadwiga, córka Ludwika Węgierskiego, której decyzja o poślubieniu wielkiego księcia litewskiego Władysława Jagiełły zmieniła bieg historii Europy. Nie przypadkiem także najwybitniejszym elekcyjnym królem Polski był książę Siedmiogrodu Stefan Batory.

Jeśli dzisiaj mówimy o rosnącej randze Grupy Wysze­hradzkiej, która pozwala nam realizować własne interesy w Unii Europejskiej, to odwołujemy się do wydarzeń stosunkowo niedawnych, a mianowicie powstania wspólnoty Polski, Czechosłowacji i Węgier w 1991 roku. Grupa stała się użytecznym narzędziem do demontażu Układu Warszawskiego i RWPG. Przetrwała rozpad Czechosłowacji i dzisiaj w składzie czterech państw jest ważnym instrumentem polityki tych krajów w Unii Europejskiej. Jednak zjazdy wyszehradzkie mają bardzo starą tradycję. Pierwszy odbył się w 1335 r. z inicjatywy królów Węgier, Polski oraz Czech i zdecydował o utworzeniu koalicji przeciwko Habsburgom.

Wspólni przodkowie?

Jednak nie tylko geopolityka łączyła Polaków i Węgrów. Rycerski etos polskiej i węgierskiej szlachty był podobny. Narodowa mitologia szukała zaś przodków w odległych ludach koczowniczych. W przypadku Polaków był to mit o sarmackim pochodzeniu, natomiast Węgrzy swój rodowód chętnie wyprowadzali od Hunów. Pierwszym herbem książąt węgierskich był mityczny ptak Turul, symbol władzy wodza Hunów Attyli, który miał plemiona madziarskie przyprowadzić na Wielką Nizinę Węgierską. Legenda ta kształtowała tożsamość i mitologię węgierską, dając także podstawę do snucia przypuszczeń o pobratymstwie między Hunami a Sarmatami.

Szlachta węgierska, podobnie jak polska, była stosunkowo liczna, wyznawała podobne wartości, często miała identyczne wady jak ich polscy pobratymcy. Nie było także problemu z komunikacją, gdyż powszechna wśród szlachty znajomość łaciny umożliwiała zarówno wymianę handlową, jak i towarzyskie biesiady. Warto wspomnieć, że w XVI w. wielu Węgrów kształciło się w Akademii Krakowskiej, założonej wszak przez św. Jadwigę Andegaweńską. Jeden zaś z najważniejszych węgierskich szlaków handlowych prowadził z Koszyc poprzez Lewoczę do Krakowa. Węgier dla Polaka był więc przez wieki niezbyt odległym sąsiadem, nierzadko partnerem handlowym, a w końcu towarzyszem broni. Nasza legendarna husaria rozwinęła się z zaciężnych chorągwi węgierskiej jazdy. Na polskich stołach gościł węgrzyn, czyli znakomite węgierskie wino, serwowane nie tylko w szlacheckich dworach i zaściankach, ale i w mieszczańskich domach.

Ramię w ramię

Węgrzy z Polakami przez stulecia często wspierali się militarnie, udzielając sobie schronienia w przypadku klęsk i porażek. Najbardziej spektakularne spośród nich to klęska pod Warną w 1444 r. polsko-węgierskiej wyprawy na Turków i śmierć na polu bitwy króla Władysława, zwanego później Warneńczykiem, oraz porażka armii węgierskiej pod Mohaczem w 1526 r. Wśród zabitych był także król Ludwik Jagiellończyk oraz wielu spośród 1600 polskich rycerzy, ochotniczo wspierających hufce węgierskie.

Zresztą przysłowie „Polak, Węgier – dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki” także ma militarne konotacje. Prawdopodobnie powstało w dobie konfederacji barskiej, kiedy pobici przez wojska rosyjskie konfederaci znajdowali schronienie w Górnych Węgrzech, czyli dzisiejszej Słowacji.

Ważną postacią w dziejach polsko-węgierskiego braterstwa broni jest gen. Józef Bem, bohater powstania listopadowego, a później naczelny wódz armii węgierskiej w czasie rewolucji 1848 r. Wcześniej Węgrzy udzielili schronienia wielu polskim uchodźcom, którzy w 1831 r. musieli opuścić ojczyznę. Bem pod koniec 1848 r. zreformował armię powstańców i pobił Austriaków najpierw w Siedmiogrodzie, a później na Nizinie Węgierskiej. W końcu został naczelnym dowódcą armii węgierskiej, zastępując innego Polaka, ale wodza mniej szczęśliwego, gen. Henryka Dembińskiego. Na nic się jednak zdały jego talenty i męstwo żołnierzy, kiedy latem 1849 r. na Węgry wkroczyła dwustutysięczna armia Iwana Paskiewicza, wysłana przez cara Mikołaja II, aby pomóc Wiedniowi zgnieść węgierską rebelię. Adiutantem Bema był wielki poeta Sándor Petőfi. Poległ u jego boku w bitwie pod Segesvárem w Siedmiogrodzie (dzisiaj to rumuńska Sighișoara). Po stronie Węgrów walczył także Legion Polski, składający się z 3 tys. ochotników. W węgierskiej pamięci, legendzie i poezji z okresu Wiosny Ludów utrwalił się obraz „ojczulka Bema” (Bem Apo), jak generała nazywali jego podkomendni. Dla Węgrów Bem pozostał symbolem wolności. Kiedy w listopadzie 1956 r. chcieli okazać poparcie demokratycznym zmianom w Warszawie, poszli masowo pod pomnik Bema w Budapeszcie, co zapoczątkowało narodowe powstanie przeciwko sowieckiej dominacji.

Trudny wiek

Czasem szczególnej próby dla obu narodów było poprzednie stulecie. W świadomości Węgrów, ale także mieszkańców Galicji pozostaje heroiczna obrona twierdzy przemyskiej na początku pierwszej wojny światowej. Jej załogę stanowiły m.in. jednostki 23 dywizji honwedów. Węgrzy mieli świadomość, że jeśli Rosjanie opanują twierdzę, droga na Węgry stanie przed nimi otworem. Także los Galicji byłby przesądzony. Honwedzi walczyli „jak lwy” – tak głosi napis na pomniku wzniesionym ku ich chwale w Budapeszcie. Pozostali także we wdzięcznej pamięci Polaków. Ogromne znaczenie miały decyzje podejmowane w 1920 r. przez rządzącego Węgrami regenta Miklósa Horthyego. Zdawał on sobie sprawę z tego, że jeśli padnie Warszawa, bolszewicy uderzą także na Węgry, gdzie dopiero niedawno opanowano rewolucję. Wybuchła w 1919 r. i doprowadziła niemal do zagłady resztek węgierskiej państwowości, straszliwie okrojonej po I wojnie światowej. Latem 1920 r. polska armia była w odwrocie. Brakowało jej broni, a zwłaszcza amunicji. Jej dostawy z Francji były blokowane przez Niemcy i Czechosłowację. Na szczęście dotarła na czas amunicja wyprodukowana przez Węgrów, co pozwoliło uzupełnić zapasy i pobić wroga w Bitwie Warszawskiej.

W okresie międzywojennym relacje obu krajów były bardzo dobre, choć Węgry stały się sojusznikiem III Rzeszy. W marcu 1939 r. znów mieliśmy wspólną granicę, po tym jak Węgry zaanektowały należącą do Czechosłowacji Ruś Zakarpacką, niegdyś będącą częścią ziem Korony św. Stefana. We wrześniu 1939 r. władze węgierskie nie zamknęły tej granicy pomimo presji ze strony Berlina. W ciągu kilku tygodni na Węgrzech znalazło się ponad 120 tys. polskich uchodźców. W imieniu rządu węgierskiego pomagał im József Antall.

Antall i Henryk Sławik, katowiczanin, prezes Komitetu Obywatelskiego, zajmującego się opieką nad uchodźcami, korzystając z pomocy polskich księży i zgromadzeń zakonnych, uratowali także ok. 5 tys. polskich Żydów – uchodźców. Gestapo aresztowało Sławika w 1944 r. Pomimo tortur nie zdradził, kto z Węgrów pomagał mu ratować Żydów. Zginął w obozie zagłady Mauthausen-Gusen, ale dzięki jego poświęceniu Antall ocalał. Jego syn József Antall stanął na czele demokratycznej opozycji, w 1990 r. wygrał wolne wybory i został premierem Węgier. Rok później był jednym z inicjatorów spotkania w Wyszehradzie. Historia zatoczyła wielki krąg, wracając w nowych warunkach do starych idei. Przekonuje, że wspólnota narodów Europy Środkowej jest rzeczywistością zakorzenioną w długim czasie historii, wartością i szansą na przyszłość. •

« 1 »
oceń artykuł
  • Mariusz
    18.02.2018 08:38
    Ciekawy artykuł aczkolwiek brakuje bardzo ważnego wątku związanego z jednym z największych przyjaciół Polski, mianowicie Hrabiego Pala Teleki, przeciwstawiającego się nakazom Hitlera- pamiętajmy że Węgry znajdowały się w sojuszu z III RN. Warto abysmy pamiętali kto zawsze był nam bratem i przyjaciele m niezależnie od politycznych ustaleń
    doceń 0