• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Pełne zanurzenie

    ks. Robert Skrzypczak

    |

    GN 1/2018

    dodane 07.01.2018 00:00

    Izraelici, pierwsi świadkowie mówiącego do nich Boga, byli przekonani, że człowiek bez słowa Bożego może żyć co najwyżej trzy dni.

    Na czwarty dzień zaczyna duchowo umierać. Wzięliśmy się z tego, że Bóg do nas przemówił. I dzięki Niemu żyjemy w najgłębszych warstwach istnienia. Gdy zapominamy o Jego głosie, przestajemy odczuwać dźwięk miłości w nas, wówczas zamieniamy się w duchowe zombie.

    Izraelici dotkliwie się o tym przekonali w następstwie uprowadzenia do Babilonii. Doświadczenie wygnania do obcej ziemi doprowadziło ich do tak skrajnej wewnętrznej pustki, że prorok, który nagle im obwieścił: „Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko!” – okazał się aniołem ocalenia. Jego obecność tam, na wygnaniu, była dowodem na to, że Bóg nie pozostał obojętny ani zagniewany. Że jest blisko. Izraelici w odległej krainie Babilonii odkryli nowy rodzaj odczuwania Bożej obecności, który nazwali „pociechą płynącą z Pism”. Właśnie do tego zachęca Izajasz. Jesteś głodny? Jedz. Jesteś spragniony? Pij. Jesteś brudny? Wykąp się. Tylko Bóg ma taką hojność. Jeśli daje, daje z obfitości. To Jego znak rozpoznawczy. Izajasz zaprasza do jedzenia słowa Bożego: „Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw”. Trzeba się najeść Słowem do syta, by samemu zaznać życia Bożego w sobie, a także by mieć je dla innych.

    Łaski Boga nie wolno uzależniać od własnych kaprysów i zachcianek. To Bóg dyktuje warunki: „Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko!”. Spożywaj, gdy cię zapraszają do stołu. Ojcowie Kościoła mówili, że Bóg swoim słowem prowadzi nas od „bezbożności” ({BODY:BBC}asebeia{/BODY:BBC}) do „pobożności” ({BODY:BBC}eusebeia{/BODY:BBC}). Ta pierwsza oznacza ograniczanie Panu Bogu dostępu do siebie tylko do świąt i uroczystości, ta druga jest równoznaczna z pełnym przyzwoleniem na Boże działanie w nas. Kto choć raz doznał dotkliwego głodu, jadł będzie z apetytem. Co więcej, będzie usiłował najeść się na zapas. Stosowanie w tym względzie diet i ograniczeń doprowadzi do zaniku wiary i duchowego bankructwa. Słowo Boże wymaga pełnego zanurzenia, by nim nasiąknąć i przeniknąć.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość
      przewiń w dół