Nowy numer 21/2018 Archiwum

Ponad 3 tys. lekarzy wypowiedziało klauzulę opt-out

3546 lekarzy rezydentów i specjalistów wypowiedziało umowy, na mocy których wyrażali zgodę na przedłużenie czasu pracy powyżej 48 godzin tygodniowo - przekazało PAP we wtorek Ministerstwo Zdrowia. Według szacunków Porozumienia Rezydentów OZZL wypowiedzenia takie złożyło ok. 5 tys. lekarzy.

MZ poinformowało, że klauzulę opt-out wypowiedziało 1889 rezydentów i 1657 innych lekarzy. W tych placówkach, w których klauzulę wypowiedziała znaczna część lekarzy, istnieje ryzyko problemów z obsadą dyżurów lekarskich. Ministerstwo Zdrowia w przekazanej PAP informacji zapewniło, że "sytuacja nie jest, wbrew wielu przekazom medialnym, dramatyczna".

"Należy podkreślić, że (...) budzenie w ten sposób niepokoju u pacjentów w całym kraju jest nadużyciem" - napisała rzeczniczka MZ Milena Kruszewska w piśmie przekazanym PAP. Zapewniła, że resort przygotowuje się na ewentualne problemy związane z wypowiadaniem klauzuli opt-out.

MZ zaznaczyło, że będzie wspierać dyrektorów szpitali, "którzy są zobowiązani do zapewnienia ciągłości opieki nad pacjentami". Resort kolejny raz przypomniał, że zarządzający placówkami medycznymi mają możliwość zmian w systemie czasu pracy w celu zapewnienia całodobowej opieki nad pacjentami.

"Takim rozwiązaniem może być wprowadzenie pracy zmianowej lekarzy lub praca w systemie równoważnym, przy czym rozwiązania takie są mniej korzystne dla pacjentów z uwagi na nieregularny dostęp do lekarza prowadzącego" - podał resort.

Wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Łukasz Jankowski poinformował PAP, że we wtorek przedstawiciele tej organizacji wystosowali pismo do premiera Mateusza Morawieckiego z prośbą o spotkanie. Zapewnił, że protestujący chcą jak najszybciej zasiąść do rozmów.

Porozumienie podaje inne niż ministerstwo dane na temat liczby wypowiedzianych klauzul opt-out. Według wiceprzewodniczącego PZ OZZL wypowiedziało je ok. 5 tys. lekarzy, z czego 60 proc. to rezydenci. Dodał, że do protestu dołączają kolejni lekarze.

"Słyszymy o Poznaniu, słyszymy o Bytomiu, można powiedzieć, że jest to efekt kuli śniegowej. Akcja ruszyła i zachęceni przez sukces tej akcji dołączają kolejni" - mówił Jankowski PAP.

Jak dodał, najtrudniejsza sytuacja jest w Rzeszowie, ale w jego ocenie planowe zabiegi są odwoływane także w innych szpitalach.

"Nie ukrywam, że najbardziej się to odbiło na wprowadzonej przez sieć szpitali nocnej i świątecznej opiece lekarskiej w każdym szpitalu, który wchodził do sieci. Wiemy, że tam rzeczywiście brakuje kadry" - mówił Jankowski.

Po wprowadzeniu sieci szpitali w znacznej części tych placówek zaczęła funkcjonować nocna i świąteczna pomoc lekarska - wcześniej tego typu usługi były domeną przede wszystkim przychodni.

Minister Konstanty Radziwiłł powiedział we wtorek w TVN, że Szpital Wojewódzki w Rzeszowie jest jedynym miejscem, gdzie wystąpiły problemy związane z wypowiadaniem umów opt-out.

"To jest jedno jedyne miejsce w całej Polsce - w Szpitalu Wojewódzkim w Rzeszowie, gdzie rzeczywiście w okolicznościach jeszcze dla mnie niejasnych, z powodu nieobecności jednego lekarza, albo dwóch lekarzy, z tego, co wiem, rzeczywiście nocna i świąteczna pomoc lekarska została zamknięta" - mówił Radziwiłł.

Minister zapewnił jednak, że w tym samym mieście, w niewielkiej odległości od zamkniętej placówki jest kilka innych poradni udzielających lekarskiej pomocy w nocy i w czasie świąt.

Szef resortu zdrowia podkreślił, że "z całą pewnością" nie ma żadnego niebezpieczeństwa dla pacjentów. Jego zdaniem "lekarze, którzy organizują ten bunt, chcą skomplikować pracę szpitalom, zaburzyć ciągłość opieki nad pacjentami".

Rezydenci nie zgadzają się z tym stanowiskiem ministra.

"Trudno przypuszczać żeby lekarze, dla których szpitale są głównym miejscem pracy, chcieli, żeby te szpitale upadały; również trudno przypuszczać, żeby lekarze, którzy do tej pory dorabiali na dyżurach i to niejednokrotnie drugą pensję, a teraz w trosce o system ochrony zdrowia rezygnują z tych dodatkowych źródeł zarobkowania, żeby im też zależało na paraliżu systemu ochrony zdrowia. Po prostu ludzie są już tak zdeterminowani, że widzą sens nacisku na rząd, żeby wprowadzono szybciej zwiększenie finasowania. Myślę, że to jest główny cel tej akcji" - powiedział Jankowski.

W minionym tygodniu do protestujących lekarzy o rozwagę zaapelował rzecznik praw pacjenta Bartłomiej Chmielowiec. Podkreślił, że najwyższym dobrem jest bezpieczeństwo zdrowotne pacjentów. "Nie kwestionując intencji organizatorów akcji protestacyjnej, którym – jak wynika z wysuwanych postulatów – przyświeca troska o służbę zdrowia w Polsce, należy jednak zastrzec, że nawet najbardziej szczytny cel nie może być realizowany kosztem pacjentów, którzy w tym systemie są najważniejsi" – napisał.

Od października lekarze i przedstawiciele innych zawodów medycznych prowadzą protest, domagając się m.in. zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia do 6,8 proc. PKB od 2021 r. oraz wzrostu wynagrodzeń. Lekarze zapowiedzieli, że w placówkach na terenie całego kraju będą wypowiadać klauzulę opt-out (jej podpisanie jest przez lekarza dobrowolne i oznacza zgodę na wydłużenie czasu pracy, dzięki czemu szpitale mogą zapewnić obsadę lekarską przez całą dobę. Niedawno weszła w życie nowelizacja ustawy, na mocy której do 2025 roku nakłady na opiekę zdrowotną mają stopniowo rosnąć do 6 proc. PKB w 2025 roku.

 

« 1 »

Zobacz także

  • Kowalski
    03.01.2018 11:43
    Leczenie ludzi nie może być biznesem, a tak owy mamy w prywatnych klinikach. Młody nauczyciel zarabia 2400 zł/ miesiąc, a jakoś nie grożą, że odejdą od biurek, jego nadgodzina to wielokrotnie mniej niż rezydenta, a musi o nią walczyć. Tak samo studiował, a niejedno krotnie ponosił większe koszty nauki. Rezydenci nie mają tak źle, a nasz kraj to nie bogate Niemcy.
  • EM
    03.01.2018 21:38
    Nikt nie powinien być zmuszany żadną umową do pracy powyżej 48 godzin tygodniowo i basta! Tak można w każdym zawodzie "oszczędzić" sporą kasę: np policjanci po 100 godz, nauczyciele po 50 godz, a najlepiej posłowie - jeśli którykolwiek poseł ma czelność mówić komuś że ma harować za średnią krajową po 50-60 godzin tygodniowo, to niech zacznie od siebie. Dlaczego oni więcej zarabiają??
    doceń 4
  • ponury
    04.01.2018 00:40
    Etat nauczyciela to 18 godz tygodniowo.Lekarze mają dość pracy po 60-80 godz tygodniowo.chcą pracować max 48 godz co i tak daje 6 dni po 8 godz
    doceń 1
  • gość
    04.01.2018 13:29
    autentyk a propos bezczelności lekarza - pacjent się tam czegoś domagał, ale chyba lekarz go spławił, potem się podśmiewał w paniami w recepcji, że niepełnosprawni mają wyższy poziom prolaktyny niż baba w ciąży

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama