• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • W żłóbku czy na kubku

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    |

    GN 51-52/2017

    dodane 21.12.2017 00:00

    Świętujemy nie dlatego, że Jezus się narodził, ale dlatego, że nas zbawił.

    Piękne jest Dzieciątko. Każdemu się podoba. Maleństwo, bobasek nasz taki. Jezulatko – jak mówią nasi czescy bracia o cudownej figurze małego Jezusa z Pragi. A skoro już o Czechach mowa, to w Brnie u progu Adwentu widziałem pełno wizerunków Dzieciątka z napisem: „Náš Ježíšek”. Takie grafiki zdobiły kubki, z których grzańca sączyły tysiące klientów świątecznego jarmarku. Przedwcześnie świętujący Boże Narodzenie tłum przewalał się z parującymi kubkami tam i siam wśród straganów, u stóp wspaniałej katedry, która wznosi się nad miastem. Katedra otwarta, owszem. Turyści zwiedzają. W mieście są też inne piękne kościoły. Fascynują barokowe fasady, a zdobione portale zapraszają do wejścia. Ale wejść nie ma jak, bo w wielu z nich drzwi zamknięte na głucho albo wręcz zabite płytą paździerzową. Dziwne uczucie – w mieście pełnym kościołów trudno dziś znaleźć Jezusa w Eucharystii. Zamiast Niego jest Ježíšek na napoju z alkoholem.

    W każdym społeczeństwie jest taki Ježíšek. Wszędzie mają takiego. On jest fajny, niewymagający i nic za nim nie idzie. Jak nie dorósł Piotruś Pan, nie dorośnie też Ježíšek Pan. Dzięki temu na zawsze pozostanie w żłóbku i nie przestraszy nas dziurami w rączkach, nóżkach i boczku. Białe czółko nie spłynie krwawymi strugami spod cierniowej korony, a na brzusiu i pleckach nie pojawią się sine pręgi od biczów. Nasz Ježíšek w ogóle nie będzie cierpiał, bo my przecież myślimy pozytywnie. Nie będzie kuszony na pustyni, nie będzie niedosypiał i pościł, nie zedrze sobie gardła, wzywając do nawrócenia niewdzięczny tłum. I wreszcie, co najważniejsze, nie skona w bólu. My zapewniamy: „Nie przyjdzie to na ciebie, Ježíšku”.

    Jest coś takiego – bo Ježíšek jest z płaskiego pomysłu ludzkiego. Nie jest Emmanuelem – Bogiem z nami. Jest Bozią na miarę dobrej wróżki. Zapewnia miłą doczesność, takie dożywocie w pozłacanej stajence, bez zaprzątania sobie głowy jakimś zbawieniem. Z takiej życzeniowej stajenki nie widać potu i krwi, i nie słychać krzyku. Tam nie ma grzechu, więc misja Nowonarodzonego zaczyna się i kończy w żłóbku. Niech mały leży i błogosławi, i niczego nie chce, bo jesteśmy przecież dobrzy.

    Dobrzy? No to konkret: Jezus jest dziś zabijany w swoich braciach najmniejszych i nawet w Polsce mało kogo to obchodzi. Ilu Polaków podpisało projekt ustawy „Zatrzymaj aborcję”? 830 tysięcy. A gdzie reszta? Gdzie ci wszyscy, co celebrując swą dobroć, zostawiają pusty talerz dla „istniejącego teoretycznie” zbłąkanego wędrowca? Taki podpis to jest konkret, bardzo łatwy – ale nawet tego nie chciało się zrobić milionom fanów Ježíška.

    Nie jesteśmy dobrzy – i właśnie dlatego przyszedł Jezus. Dla nas opuści żłóbek, dorośnie i pójdzie na krzyż. I zbawi świat.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Józef_Szczur
      21.12.2017 13:01
      Co złego p. Kucharczak widzi w tym, że część społeczeństwa Australii nie będzie już traktowana jak obywatele drugiej kategorii? Czy od nowego roku australijscy katolicy będą zmuszani do zawierania małżeństw homoseksualnych, może na zasadzie jakichś parytetów? A uwaga o kangurach jest wyjątkowo prymitywna.
      doceń 27
    • Brodaty Sokrates
      21.12.2017 17:47
      Co nam,normalnym,przeszkadza iż dwie dziewczyny pójdą do urzędu i się zarejestrują? I tak mieszkają i żyją z sobą.Różnica tylko taka iż urząd wystawi im ładny akt urzędowy zawarcia związku.I tyle.Dla nas katolików taki akt małżeństwa jest nic nie wart.Bo my wiemy że nie jest to żadne małżeństwo.I nie wiem dlaczego miałbym się burzyć? Urzędnik wystawił także dokument w którym pisze, iż mój samochód jest ze mną w "związku".Na tym dokumencie urzędowym są,dane moje i dane samochodu.Według urzędnika to teraz odpowiadam za ten samochód.Ten dokument to Dowód Rejestracyjny.Czy przed Bogiem ten dokument ma jakieś znaczenie?
      doceń 17
    • Fryderyk
      21.12.2017 20:10
      Szanowny Panie Redaktorze. Muszę sprostować to co Pan napisał. Otóż pod zakazem aborcji w 2015 r. podpisało się dokładnie 5 711 687 dorosłych osób, nie około 830 tys. To, że wybrani ich nie słuchają można łatwo było przewidzieć.
      doceń 20
    • Leo
      21.12.2017 20:26
      Fryderyku, 830 tysięcy zebrano pod projektem ustawy, która przed dwoma tygodniami trafiła do Sejmu. I o tę chodzi autorowi.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół