Nowy numer 16/2018 Archiwum

Iniemamocni nędznicy

Myślę, że Wszechmocny ma do nas słabość ze względu na naszą słabość.

Czytałem dziś rano „Dzienniczek” i ze zdumieniem zauważyłem, że słowem, które występuje równie często jak „miłosierdzie” jest „nędza”. Sprawdźcie sami. Kliknijcie „Ctrl +F” i wyszukajcie.

Kiedyś Jezus przekomarzał się z Faustyną, starając się przekonać ją, że nie oddała Mu wszystkiego. „Jest jedna rzecz, która stanowi twoją własność, a którą zachowałaś dla siebie” – podpowiadał. I choć mistyczka zachodziła w głowę i zarzekała się, że oddała absolutnie wszystko („przez śluby oddałam Ci się cała, już nic nie mam co bym Ci ofiarować mogła”), Jezus podsumował: „Córko Moja, nie ofiarowałaś Mi tego, co jest istotnie twoim. Oddaj Mi nędzę twoją, bo ona jest wyłączną twoją własnością”.

Naszą wyłączną własnością jest nędza. Wiem o tym doskonale. Dlatego wołam o Jego moc. Czytam, że Jezus odwrócił się do uczniów i „dał im moc” wyganiania demonów i leczenia wszystkich chorób. Wiedział, że będzie ona potrzebna do głoszenia Dobrej Nowiny. To dzięki tej władzy po kazaniach Piotra nawracało się kilka tysięcy mężczyzn, a cień rybaka sprawiał, że choroby pozostawały bezradne wobec Bożej Obecności.

Moją własnością jest nędza. To zdanie może podcinać skrzydła. Na szczęście jest jeszcze dalszy ciąg: „Jesteśmy Jego własnością” – woła psalmista (Ps 100). Należę do Wszechmogącego, do Tego, który „słowem wyganiał złe duchy i wszystkich chorych uzdrowił (Mt 9, 16)

Dzięki ofierze Jezusa zostałem przeniesiony z królestwa ciemności do królestwa Jego przedziwnego światła. Gram w Jego klubie. Jego wybór sprawił, że moje życie jest mariażem „Nędzników” i „Iniemamocnych”, komunią Jego wszechmocy i mojej nędzy. Ja nie mogę niczego – On może wszystko. Co z tego wyniknie?

« 1 »
oceń artykuł
  • Joanna
    14.12.2017 01:19
    DZIĘKUJĘ!W samą porę ten tekst bo czasem ta nędza wpędza w depresję.Niech Bóg Panu Błogosławi!
    doceń 2
  • Gość Marek
    14.12.2017 21:15
    Chciałem dodać, że jeszcze możemy Panu Bogu ofiarować nasze cierpienia, najlepiej w intencji nawrócenia grzeszników (wśród których jesteśmy my sami). Chciałem dopowiedzieć, że aby "grać w klubie", trzeba być członkiem Kościoła Katolickiego. Oczywiście są też czasem gole samobójcze i to po obu stronach.
    doceń 0
  • MPSLU
    15.12.2017 18:21
    Dziwne, bo właśnie przed chwilą myślałem, co jest we mnie mojego, a co jest planem bożym. Dochodziłem do wniosku, że nie ma nic mojego. Może to prawda, że tylko nędza, bo mnie ma nic bardziej osobistego niż ból, ale nic nie wywołuje takiej tęsknoty za Bogiem jak on. Nędzne to co napisałem, ale to ja tęskniący nędzarz.
    doceń 1
  • Gość
    12.02.2018 11:30
    "Jezus przekomarzał się z Faustyną" znowu prywatne objawienia
    doceń 0