Nowy numer 16/2018 Archiwum

Ubaw po pachy

Ludzie nie szukają Kościoła, który bawi. Szukają tego, który zbawi.

„Zabierz ze sobą Pismo Święte i dobry humor”. Ile razy słyszałem podobne hasła reklamujące rekolekcje czy akcje powołaniowe. Kurczę, a jeśli akurat, jak na złość, nie mam dobrego humoru? A jeśli jestem w ciemnej dolinie, w depresji? Co wtedy? Przegrałem na starcie?

Myślę, że podobne hasełka są ślepą uliczką, chwytem marketingowym, który działa jedynie przez chwilę. Zachwyca mnie dynamizm i skuteczność głoszenia pierwszego Kościoła. „Pozostali tam dość długi czas i nauczali odważnie, ufni w Pana, który potwierdzał słowo swej łaski cudami i znakami, dokonywanymi przez ich ręce” (Dz 14,3). „Odważnie przemawiał przez trzy miesiące, rozprawiając i przekonując o królestwie Bożym. Bóg czynił niezwykłe cuda przez ręce Pawła…” (Dz 19,8). Wspólny mianownik? Apostołowie głosili słowo odważnie.

Ludzie szukają w Kościele odpowiedzi na dręczące ich pytania. Szukają (widzę to na co dzień, bo nieustannie jeżdżę po Polsce) uzdrowienia, pocieszenia, przytulenia. Pociąga ich moc Jezusa, działanie w Jego autorytecie, a nie zabawa. Na ostatnich rekolekcjach dla „Gościa Niedzielnego” ks. Wojciech Węgrzyniak skomentował niezwykle popularne hasło: „Z gębą jak cmentarz świata nie zbawisz”. Brzmi fajnie, miło, doskonale znamy kontekst, wiemy, że chodzi o chrześcijańską radość Itd... Ksiądz Wojciech nie pastwił się nad tym hasłem. Pokazał jedynie jego krótkowzroczność. Wskazał na krzyż, na obitą, zakrwawioną twarz Skazańca. „Z gębą jak cmentarz świata nie zbawisz? Powiedz to Jezusowi”.

„Wolę być grzesznym i uratowanym niż grzecznym i uradowanym” – napisał kiedyś Wojciech Ziółek SJ. Moi znajomi wracali po latach do Kościoła, bo desperacko szukali prawdy, krzyczeli, a we wspólnocie Kościoła Bóg odpowiedział na ich modlitwy. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje takich desperatów. Rozwalają dach, bo wierzą, że Jezus ma moc. Nie mylą się. „Była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać”.

Do końca życia zapamiętam scenkę: młoda, zbuntowana dziewczyna (jak pokazało życie - z ogromnymi rodzinnymi problemami) przyszła po raz pierwszy na spotkanie oazy. Jeden z animatorów podszedł do niej i szczerząc ząbki wypalił: „Pojedź z nami na rekolekcje. Będzie ubaw po pachy”. Popatrzyła mu w oczy i odparła: „A ja wcale nie chcę. żeby był ubaw po pachy”. Odwróciła się na pięcie i odeszła.

« 1 »
oceń artykuł
  • tomak
    11.12.2017 17:29
    Niestety, dziś w wielu przypadkach jest w kościele infantylnie. Nie ma poważnego głoszenia słowa Bożego, jakże częsty brak zastanowienia nad tym, co mówi Bóg, a jakże wiele gaworzenia o niczym. Czas obecny, zwłaszcza w Polsce, woła o wielkich kaznodziei zakochanych w Bogu, nie w sobie. Kaznodziei, nie katolickich konferansjerów, eleganckich i dowcipnych. Kaznodziei, którzy, wbrew dzisiejszemu "zabawowemu" światu, będą pokazywali z całą ostrością (bez kościelnej autocenzury, że dziś o piekle się nie mówi, i że jest totalne miłosierdzie i wszyscy będą zbawieni) trudną drogę do zbawienia. Trzeba wrócić do powagi Kościoła naszych ojców.
    doceń 13
  • gut
    11.12.2017 17:59
    Wszystko musi mieć jakiś - sens. :) ∠Éric-Emmanuel∿ ᐍᐍᐍ ∠Schmitt Humor umożliwia powiedzenie prawdy.∿ ;-) ⊦Stanisław Jerzy Lec⊣ ᐂᐂᐂ ⊦Opowiadać dowcipy Panu Bogu, by nie domyślił się puenty, oto zadanie ambitne.⊣ 😄 ☆´¯`•.¸¸. ☆ ♫ Mandinga - Christmas Medley link: https://www.youtube.com/watch?v=BIpLdGAUilE


  • Anna Panna
    11.12.2017 23:31
    No nie do wiary! Autor wyśmiewa dziś własne wcześniejsze kawałki!
    doceń 14
  • Gość
    13.12.2017 09:17
    "Kurczę, a jeśli akurat, jak na złość, nie mam dobrego humoru?" Dlaczego autor użył słowa "kurczę", w dodatku niepotrzebnie? Dla mnie słowo "kurczę" w takim kontekście to synonim i eufemizm wulgarnego słowa "k...a" (coś podobnego jak nazwa choroby tropikalnej jako przekleństwo). Może warto zacząć używać np. słowa "pisklę", a zamiast nazwy choroby używać np. "gruźlica"? W dodatku automat też uznał nazwę tej choroby jako przekleństwo...