• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wierzący, praktykujący, grający

    Maciej Rajfur

    |

    GN 49/2017

    dodane 07.12.2017 00:00

    ...i śpiewający. Dlaczego dobry organista to skarb dla parafii i kiedy możemy mówić, że jest dobry, wyjaśnia prof. Wiesław Delimat.

    Maciej Rajfur: Czy bycie dzisiaj kościelnym organistą to obciach?

    {body:BRB}Prof. Wiesław Delimat: {/body:BRB}Teraz zdecydowanie nie, aczkolwiek to się bardzo zmieniło. Wcześniej rzeczywiście tak było. Ten zawód bywa traktowany jako taki, który może wykonywać każdy. Ja to nazywam partactwem. W organistowskim zawodzie musimy bronić naszej tożsamości. Z drugiej strony warto sięgnąć do historii i spojrzeć choćby na cały okres komunizmu. Wtedy nie wolno było być organistą, pełniąc np. zawód nauczyciela albo profesora na wyższej uczelni. To dalej ma swój oddźwięk. Kiedy podejmowałem swoje pierwsze zajęcia organistowskie ponad 30 lat temu, grałem w wiejskiej parafii pod Krakowem. Nie zapomnę nigdy słów starszej pani, która podeszła do mnie pewnego dnia po Mszy św. i dziękowała mi bardzo serdecznie, że do nich przyjeżdżam. – Pan tak gra „po miastowemu” – powiedziała. To mnie ujęło. Skoro zwykły człowiek potrafi docenić dobrą grę na organach, chociaż nie umie jej fachowo nazwać, to zawsze należy grać jak najbardziej profesjonalnie.

    Dostępne jest 16% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół