Reklama

    Nowy numer 17/2018 Archiwum

Przemawiaj do serca!

Pamiętam, że wielu ludzi mówiło mi: „pełnij wolę Bożą, a będziesz szczęśliwy”. Przez długi czas traktowałem to jako dobrze brzmiący religijny aforyzm, lecz niczego to we mnie nie zmieniało. Dopiero w pewnym momencie obudziła się we mnie ciekawość: co oznacza pełnić wolę Bożą? Ciekawość ta doprowadziła mnie do ważnego odkrycia: by pełnić – lub przynajmniej chcieć poznać – wolę drugiego, muszę zakwestionować własną. Można całe życie łudzić się pragnieniem pełnienia woli Bożej, a w praktyce iść za własnymi preferencjami i narzucać innym własny punkt widzenia. Mogę w nieskończoność recytować: „Jezu, ufam Tobie!”, a życiem potwierdzać coś zgoła odmiennego: „Jezu, ufam sobie”. Gdy dotarłem do tego punktu, coś odblokowało we mnie nowy rodzaj zainteresowania: Boże, co chcesz, abym w tej sytuacji uczynił? Czego chcesz ode mnie Ty, a nie moje pragnienia, pożądania, rutyna i stereotypy?

Dlatego tak ważny jest nakaz Boga: „Przemawiajcie do serca Jeruzalem!”. Własna wola – jak uczył św. Benedykt – to źródło wszelkiego zła. Przełamać ją to wyzwolić się od własnego chcenia czy niechcenia, od własnych żądań. Święty Doroteusz z Gazy mówił, że chodzi w tym wypadku o złe myśli, do których przywiązaliśmy się tak, że chcemy zrealizować je za wszelką cenę. Gdy wszystkie argumenty rozumu przemawiają przeciwko nim, wówczas szukamy usprawiedliwień w innych rzeczach, nawet w cytatach z Pisma Świętego, byle postawić na swoim.

Kto chce realizować własną wolę, już jest zgubiony. Nie można mu pomóc. Wariat – jak mawiał Chesterton – traci wszystko poza tym, że ma rację. Kto szuka własnej woli, szuka też uzasadnień ze wszystkich sił u siebie i u innych. O, jak bardzo kochamy oglądać filmy, które już widzieliśmy, i słuchać piosenek od dawna słyszanych. Filozofia inżyniera Mamonia (z kultowego filmu „Rejs”) ma szerokie zastosowanie. Kochamy rozmawiać z tymi, którzy przyznają nam słuszność; uwielbiamy towarzystwo tych, którzy nam schlebiają. Wytrwałość w złu i głupocie to solidny mur oddzielający człowieka od Boga. Potrzeba jakiegoś solidnego spychacza, który zwali zatęchłe bariery i wyrówna bolesne kompleksy. „Niech się podniosą wszystkie doliny, a wszystkie góry i pagórki obniżą”. Bariery zbudowane z uporu i głupoty może zburzyć jedynie pokora.•

« 1 »
oceń artykuł