• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dzielna niewiasta

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 49/2017

    dodane 07.12.2017 00:00

    Otrzymałem od czytelniczki list z prośbą o udzielenie odpowiedzi na pytanie w niezwykle ważnej sprawie. „Znalazłam się w wielkiej rozterce, jak mam postąpić jako katolicka matka...

    ...Dziewczyna mojego syna jest w ciąży i młodzi chcieliby zamieszkać w naszym domu rodzinnym. Nie planują jednak na razie zawarcia sakramentu małżeństwa – nad czym bardzo ubolewam – choć nie mają przeszkód. Jak ja mam postąpić?”. Co prawda mam wrażenie, że autorka listu, który w całości można przeczytać na s. 11, dobrze wie, co powinna zrobić, jednak rozumiem, że domaga się odpowiedzi. A może nie tyle odpowiedzi, co wsparcia w niezwykle trudnej przecież decyzji. Cały świat mówi jej, że powinna przyjąć młodych do domu i pozwolić, by zamieszkali razem. A że bez ślubu, cóż – takie czasy. Nic się na to nie poradzi, a poza tym nie oni pierwsi, ani nie ostatni. Kto by tam zastanawiał się nad odpowiedzialnością za grzechy popełniane przez innych, gdy w nich współdziałamy, o czym szczegółowo mówi Katechizm Kościoła Katolickiego (1868). Gdyby ktoś miał wątpliwość, na czym współcześnie może polegać chrześcijański heroizm, ma gotową odpowiedź. O tym, jak trudna jest to decyzja, może świadczyć fakt, że czytelniczka nawet od księży nie otrzymała wsparcia, o czym z pewnym żalem wspomniała w liście.

    A teraz kolejna sprawa, z zupełnie innych rejonów. Zarówno sportowa Polska, jak i cały świat wpadły w euforię po losowaniu grup do przyszłorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej. Choć piłkarski karnawał rozpoczyna się na dobre, jakoś nie potrafię w pełni cieszyć się tymi zawodami, mimo że nasi jadą tam nie tylko po to, by zagrać o honor. Mają spore szanse na sukces, a w meczach z Senegalem, Kolumbią i Japonią nie zabraknie emocji. Przeszkadza mi to, że mistrzostwa odbędą się w Rosji. Przypomnę, że decyzja o przyznaniu mundialu naszemu sąsiadowi ze wschodu zapadła jeszcze w 2010 roku. Wtedy nie budziła ona większych kontrowersji, bo też nie było mowy o aneksji Krymu, do której doszło cztery lata później, czy o zajęciu Donbasu. Wtedy pojawiły się nieśmiałe głosy, by odebrać Rosji piłkarskie święto. Szybko jednak ucichły. I dzisiaj nikt już o nich nie pamięta. Nie było odważnych do sprzeciwienia się Rosji. A przecież nic się nie zmieniło. Krym znajduje się we władaniu Federacji Rosyjskiej, a w Donbasie każdego dnia giną ludzie, za co również odpowiada Rosja. Ale kto o tym będzie pamiętał, gdy na stadiony wybiegną największe piłkarskie gwiazdy…

    Nie mam wątpliwości, że mundial, który będzie zapewne organizacyjnym i sportowym sukcesem, ostatecznie zakryje przed światową opinią publiczną brutalne złamanie przez Rosję prawa międzynarodowego. Nie da się ukryć, że Rosja potrafi być cierpliwa i konsekwentnie budować swój narodowy interes. Raz używając wojska, innym razem zawodów sportowych najwyższej rangi.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Gość
      07.12.2017 07:02
      Powiedział ksiądz "z zupełnie innej beczki" - a ja mam wrażenie, że oba te wątki doskonale się uzupełniają i tak naprawdę pokazują dwie strony tego samego medalu... W obu chodzi bowiem o różnicę między hipokryzją a odwagą, która graniczy z heroizmem.
    • Prosiak
      11.12.2017 09:22
      Zatem w ramach niewspółdziałania w złu Rosji, należałoby zamilczeć - przynajmniej na stronach GN - ten mundial. Można?
    • Zatrwożona katoliczka
      11.12.2017 20:52
      Czcigodny Księże Redaktorze, zadziwia mnie wskazywanie na chrześcijański heroizm przy zachowaniu zasad KKK (1868), a przemilczanie art.trzeci - 1932 i 1933). Nauka Kościoła wg której żyję, mówi mi że miłość Boga silniejsza jest od naszego grzechu. Bóg nie odwraca się od nas grzeszących, więc jak można kochając swoje dziecko odwrócić się od niego kiedy błądzi, gdy poplątały się jego wartości życiowe. Pomoc dziecku w trudnej sytuacji nie oznacza aprobaty dla jego złych zachowań ,na przyzwolenie na grzeszne życie. Nie można spowodować w dziecku zwątpienia w miłość rodzicielską, odrzucić go dlatego ,że myśli inaczej - niezgodnie z moimi przekonaniami. Tu raczej potrzeba pomocnej ręki i modlitwy, bo to ,że w danej chwili źle czyni nie oznacza, że łaska Boska do nawrócenia nie jest mu dana. Trzeba pomóc , zachować kontakty rodzinne, zachęcić do praktyk religijnych, do ochrzczenia dziecka. W przypowieści o synu marnotrawnym ojciec też "przyzwolił" synowi na grzech, ale czekał na jego powrót i doznał tej łaski. Mam więc nadzieję , że ta" dzielna niewiasta" nie zdobędzie się na heroiczność zalecaną przez Księdza , bo jak ona nie pomoże, to pomogą inni ludzie, których słusznie nazwiemy szlachetnymi, bo tak nakazuje nam przykazanie miłości. "Z miłości będziemy sądzeni". Nie bądźmy więc jak faryzeusze, dopełniając litery prawa , zostawiając bliźnich bez pomocy (tak materialnej jak i duchowej). Polecam Księdzu Redaktorowi artykuł ks.Tomasza Horaka- "Pilna potrzeba etycznej refleksji"
    • lall
      12.12.2017 08:30
      Jak widać w GN ta pani też nie doczekała się jednoznacznej odpowiedzi. Bo jej po prostu nie ma. Nikt nie zna sytuacji dokładnie, ile syn ma lat, czy mają gdzie mieszkać, jeśli Pani im odmówi itd. Przecież nie można wymóc na kimś ślubu kościelnego, jeśli nie jest do niego przygotowany. Nieodpowiedzialne przyjęcie tego sakramentu to wielki błąd. Niech Pani daje przykład swojej wiary, cieszy się z wnuka czy wnuczki, ale ma Pani święte prawo powiedzieć, że nie akceptuje tej sytuacji, gdzie najpierw pojawia się dziecko, potem problemy mieszkaniowe, a w tym wszystkim tzw. wolny związek. Jest Pani matką i miłość do syna Panią obliguje do troski o jego zbawienie. Pewnie nie pomogłam za dużo, ale wspomnę o Pani na modlitwie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół