• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Mamuśki z internetów

    Agata Puścikowska Agata Puścikowska

    |

    GN48/2017

    dodane 30.11.2017 00:00

    Internetowe mamuśki to gatunek szeroko spotykany na przeróżnych grupach, forach i parentingowych portalach.

    Koleżanka niedługo urodzi swoje pierwsze dziecko. I już poznaje wyjątkowy i przedziwny świat mamusiek z internetów. Co kliknięcie, to większe przerażenie w oczach koleżanki. Przeciera oczy ze zdumienia, czytając o problemach, sposobach, pokarmach, sztukach wychowania i niuansach. Poznaje nieznane dotąd lądy i tematy oraz nowy gatunek: internetowe mamuśki. To gatunek szeroko spotykany na przeróżnych grupach, forach i parentingowych portalach. Porozumiewa się językiem znanym tylko innym mamuśkom, rozdaje „dobre rady”, wszystko wie najlepiej, ma najlepiej „prowadzone” dziecko, a swoim „doświadczeniem” oraz umiejętnościami macie-rzyńskimi kłuje w oczy.

    Koleżankę zdumiewa język matek – internautek. Owe matki nie karmią swoich dzieci, tylko „podają” mieszanki, zupki, papki. I oczywiście jarmuż, a na deser purée z dyni. Zero słodyczy. Matki –internautki używają też niemal zawsze liczby mnogiej, opisując pojedyncze czynności przy dziecku i dziecka stany fizjologiczne. „Przewinęliśmy się, dostaliśmy gorączki, zmieniliśmy pieluszki na większy rozmiar”... No i zdrobnienia oraz spieszczenia: spacerek, sweterek, pupka, kupka, jedzonko, ziemniaczki, mięsko. Sweter i ziemniak – to zapewne zbyt brutalne określenia jak na subtelny języczek mamusiek.

    Za to ów języczek jest doskonały, by pokazać, jaką się jest świetną matką, a te inne to nie dorastają. Zaczyna się dyskusja: „A u nas to... A jak jest u was?”. Oczywiście pytanie jest zasadniczo retoryczne. Niemniej, gdy ktoś odważnie odpowie, zaczyna się awantura, przepychanka, mniej lub bardziej zawoalowana agresja. Czasem wręcz na poziomie subtelnych igiełek, które to młodą i niedoświadczoną jeszcze, początkującą (internetową) mamuśkę wprowadzają w obłęd i niskie poczucie wartości. Taki to świat mamusiek, podobny do podwodnego świata z piosenki Jana Kaczmarka o jeziorze: z wierzchu miło i sielsko, a pod powierzchnią „szczupak bandyta poluje na lina”...

    Droga koleżanko – początkująca mamo i inne początkujące mamy: bez paniki! Po prostu potrzeba dystansu. Bez niego najlepiej na fora i grupy mamuśkowe nie wchodzić. I po swojemu czy w gronie autentycznych przyjaciółek, siostry czy mądrej matki swoje macierzyństwo odkrywać. „A jak złapać ten dystans?” – niemal słyszę. Przychodzi sam. W pakiecie z trzecim dzieckiem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Panna Joanna
      01.12.2017 11:07
      W pakiecie z trzecim, hmmm. A gdybym najpierw miała 2 chrzestnych, to czy dystans dostanę w pakiecie z pierwszym? :D byłoby super
    • Poczwórna Mama
      01.12.2017 13:38
      W pakiecie z trzecim - dobre :-) Potwierdzam :-) A na początek zamiast internetu dobrze robi bliskie towarzystwo doświadczonej matki wielodzietnej, która potrafi być wsparciem i przewodniczką dla Debiutantki. Internetowe "ekspertki" z jednym idealnym dzieckiem napędzają tylko wyścig szczurów... Nie ma co się na to nabierać. Życzę (nam) wszystkim radosnego rodzicielstwa, z pamięcią o drobnym fakcie, że zwykły zdrowy rozsądek to zazwyczaj najlepszy doradca :-)
    • M.
      04.12.2017 21:39
      Oj tam oj tam, może one z Krakowa są, u nas tak się zdrabnia :P Też zawsze mówię sweterek, a nie sweter, co w tym złego? A co do dystansu, to czasem się go łapie przed trzecim dzieckiem, choć potwierdzam, że trzecie to taka granica, za którą jest więcej bałaganu i więcej spokoju. Ja byłam leniwą i olewającą "dobre rady" mamą już przy pierworodnym, za co niekiedy zbierałam cięgi. A dzięki internetowi poznałam oprócz totalnych świrów i zwolenniczek jedynie słusznej zdrowej i ekologicznej żywności również fajne młode mamy, z którymi do dziś mam kontakt.
    • Gość
      05.12.2017 11:46
      Autorka wytyka innym mamom, a sama ciągle tutaj opisuje losy swojej rodziny i różne przeżycia. Większość jej felietonów właśnie dotyczy prywatnych losów rodziny Puścikowskich, tudzież ich znajomych.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół