• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Sklerokardia

    Ks. Robert Skrzypczak Ks. Robert Skrzypczak

    |

    GN48/2017

    dodane 03.12.2017 00:00

    Pewien mnich został zaproszony przez dygnitarza, który chcąc go ugościć, podarował mu dwie piękne kobiety.

    Zażyły kąpieli, namaściły się wonnymi olejkami, założyły wspaniałe suknie. Tak przygotowane zaczęły mnicha kusić. Siedząc między nimi, zakonnik starał się nie zwracać uwagi na ich zaloty. Od czasu do czasu tylko spluwał. Urażone kobiety poskarżyły się dygnitarzowi. „Dlaczego nie zająłeś się tymi pięknymi kobietami? – zdziwił się. Czy nie są wystarczająco piękne? Czy nie są stworzeniami Bożymi?”. „Wszystko to prawda – odparł mnich – ale co miałem zrobić, kiedy obie zalatywały padliną?”.

    W epoce dbania o wygląd i pozory łatwo zignorować to, co człowiek nosi we wnętrzu. Tymczasem tam, w środku, może już dawno zaczął się proces gnilny i nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak dotkliwy może być dla innych skutek naszego braku nawrócenia. Był pewien słynny i ceniony profesor w Neapolu, z którym, niestety, nie było łatwo wytrzymać, bo o byle co się gniewał. Wszyscy próbowali go unikać. Ale nie ksiądz Dolindo. Pewnego razu zbliżył się do tamtego, mówiąc: „Dzień dobry, panie profesorze. Pan pozwoli, że usunę obrzydliwego robala, którego pan nosi”. Tamten aż wrzasnął z obrzydzenia: „Na miłość Boską, proszę mi to zabrać natychmiast!”. „Dobrze – odparł kapłan. – Ale ten robak ulokował się w pańskim sercu. Jeśli pan pozwoli, postaram się go stamtąd usunąć”.

    Ojcowie duchowi przestrzegają przed nieczułością serca, zwaną sklerokardią. Przejawia się ona w utracie zainteresowania wolą Bożą, w związku z czym człowiek staje się superczuły na wszystko, co go od pamięci o Bogu oddala. Bóg stworzył nas, dając jedność ludzkiemu sercu. Grzech je dzieli i wówczas serce staje się „sklerotyczne”. Przyzwyczaja się do grzechów, najpierw drobnych, potem tych coraz zuchwalszych. Wreszcie przypomina gniazdo węży i dzikich bestii. Kto zgubi cenną pamięć o Bogu, traci także świadomość własnego grzechu i jest niezdolny powiedzieć: „Panie Jezu Chryste, miej miłosierdzie nade mną, grzesznikiem!”. Nawrócić się to ujawnić przed Bogiem swe myśli i uczucia ze świadomością, że jest hojny w działaniu względem tych, którzy „w Nim pokładają ufność”. Obojętność i niewrażliwość człowieka prowadzi świat do zguby, gorąca i odpowiedzialna miłość Chrystusa zbliża nas do raju.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      W pierwszym czytaniu

      W drugim czytaniu

      przewiń w dół