• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Król, który sądzi z miłości

    ks. Zbigniew Niemirski

    dodane 26.11.2017 00:00

    Czytana dziś perykopa zamyka całą narrację Mateuszowej Ewangelii o czynach i słowach Pana Jezusa.

    Jezus powiedział do swoich uczniów:
    «Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. 

    Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie:

    „Pójdźcie, błogosławieni u Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane dla was od założenia świata!
    Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
    byłem spragniony, a daliście Mi pić;
    byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
    byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
    byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
    byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.

    Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Albo spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię, lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście”.

    Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
    Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
    byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
    byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
    byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
    byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie”.

    Wówczas zapytają i ci: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?” Wtedy odpowie im: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tego i Mnie nie uczyniliście”. 

    I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego


    1. Następny fragment rozpocznie już opowiadanie o ostatniej wieczerzy, męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. W tym zamykającym proroctwie eschatologiczno-apokaliptycznym pojawiają się prawie wszystkie tytuły, jakie pojawiły się w Ewangelii w odniesieniu do Pana Jezusa. Prawie, bo brakuje tytułu „Syn Dawida”. To bardzo znamienne, ponieważ to określenie posiadało wyraźną konotację polityczną: Jezus jest Mesjaszem, ale takim, który przegoni rzymskich okupantów i przywróci ziemską potęgę Izraela na wzór tej z czasów Dawida. Tymczasem tytuły: Syn Człowieczy, Pan i Król wskazują na godność nadprzyrodzoną, boską, przekraczającą doczesność.

    2. Opisany takimi tytułami Jezus jawi się jako władca dziejów i ludzkości oraz sędzia, który realizując swe panowanie, na koniec doczesnego biegu dziejów dokonuje sądu. Mimo że sceneria sądu wygląda bardzo surowo, a przy tym malowana jest obrazem całej ludzkości, a więc nieprzebranego tłumu, który staje naprzeciw Króla, ów Pan i Sędzia, oddzielając „jednych ludzi od drugich”, metaforycznie po prawej stronie stawia owce. I to ta metafora łagodzi obraz surowego sędziego przypomnieniem starotestamentowego obrazu z dzisiejszego pierwszego czytania, gdzie Pan Bóg „sam szuka owiec... zagubioną odszukuje, zabłąkaną sprowadzi z powrotem, skaleczoną opatrzy”.

    3. Pan Jezus Król sądzi z miłości. Gdy w ogłaszanej sentencji pojawia się uzasadnienie, okazuje się, że nagroda lub kara przychodzi za to, że osądzani czyniąc dobro lub zło swoim bliźnim, w istocie robili to samemu Królowi: „Mnie uczyniliście”, „Mnie nie uczyniliście”. Nie ma tu nic o teorii, jest czysta praktyka. Potwierdza to używany czasownik poiein, który po prostu znaczy „robić”, „wprowadzać w czyn”. Najbardziej widocznym znakiem miłości Boga jest czynna miłość bliźniego.

    4. Mimo że tyle mówimy o równości, mamy usta pełne treści podkreślających wartość demokracji, wciąż jakoś wartościujemy. A to papież, a to prezydent, a to prezes, profesor, dyrektor, przełożony czy też bezdomny lub odrzucony. W opisie sądu nic takiego nie wraca. Żaden z ludzkich komponentów wartościujących nie ma znaczenia. Tłum stający naprzeciw Króla ma ze sobą tylko to, co uczynił bliźnim. A jedynym przywilejem jest nazwanie czyniącego miłość dikaios, czyli sprawiedliwy. Również nagroda nie posiada żadnych stopni. Dla każdego jest taka sama: królestwo Boga Ojca. Podobnie i kara dla wszystkich jest taka sama: „ogień wieczny”. Póki żyjemy, mamy szansę na to, by stawać się owcą, nawet tą zagubioną i chorą, ale dającą się znaleźć i uleczyć. Sąd ostateczny nie tyle wyrokuje, co potwierdza ludzki wybór dokonany przez czyny. Suma tych złych w efekcie sprawia, że to sam człowiek decyduje, że chce stać się kozłem, dla którego na wieczność nie ma miejsca w królestwie Boga Ojca.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gabriela
      27.11.2017 15:25
      Cytowany wyżej fragment Ewangelii już dziś bywa "wcielany" w życie: wybielane owce po prawej, ofiarne kozły po lewej stronie niejednej sceny czy sali ...
    • JAWA25
      28.11.2017 18:04
      "Mimo że tyle mówimy o równości, mamy usta pełne treści podkreślających wartość demokracji, wciąż jakoś wartościujemy" pomieszanie z poplątaniem
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      W pierwszym czytaniu

      W drugim czytaniu

      przewiń w dół