• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Między histerią a „Panem Tadeuszem”

    Jakub Jałowiczor Jakub Jałowiczor

    dodane 11.11.2017 12:17

    Dajmy sobie spokój z burzą wokół wizyty Donalda Tuska i cieszmy się niepodległością.

    Nie jestem fanem powtarzania zaklęć o kompromisie w każdej możliwej sprawie, ani  tworzenia wizji polityki jako sielskiego obrazka z XII księgi „Pana Tadeusza”. To naiwne i nieprawdziwe. Ale to, że nie oznacza, że na nielubianego polityka – nawet jeśli brak sympatii wynika z poważnych spraw – trzeba o reagować jak wampir na czosnek. A tak niestety zareagowała spora część prawicy na wieść o przyjeździe Donalda Tuska do Polski.

    W poprzednich latach były premier nie brał udział w obchodach Święta Niepodległości. Jego obecna wizyta nie wynika zatem raczej z głębokiego przywiązania do celebrowania wolności naszego kraju. Chodziło po prostu o zrobienie zamieszania. Jeśli ktoś miał w tej sprawie wątpliwości, to rozwiały je słowa Tuska wypowiedziane po przylocie do Polski. Szef Rady Europejskiej nie wspomniał o Piłsudskim, Dmowskim czy Hallerze, opowiadał za to o tym, jak atakuje go rządząca w Polsce partia. Tusk wyszedł na ofiarę, prawica – na rozhisteryzowanych agresorów, a najbardziej ucierpiał wizerunkowo prezydent Andrzej Duda, który i tak z powodu wojny o sądy zraził do siebie część dawnych wyborców, a teraz na dodatek okazał się dla nich kolegą „ryżego zdrajcy”.

    Cała ta rozgrywka nie byłaby możliwa, gdyby nie bezsensowne nerwy prawicowych wyborców. Nie było powodów do robienia szumu. Byli premierzy i prezydenci mają prawo pojawić się na uroczystościach 11 listopada. Nie ma w tym niczego dziwnego; dziwne jest właśnie to, że często nie przychodzą. A jeśli kogoś to nie przekonuje, to powinien był przynajmniej zastanowić się nad tym, komu burza wokół wizyty Tuska rzeczywiście służy. Dajmy sobie z tym spokój i cieszmy się niepodległością.  

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Jan
      11.11.2017 17:25
      "Tusk wyszedł na ofiarę, prawica – na rozhisteryzowanych agresorów" - nic dodać nic ująć. Patriotyzm to miłość do ojczyzny a nie nienawiść do wrogów, również tych politycznych. Więc przestańmy mylić faszyzm z patriotyzmem.
      doceń 22
    • sp
      11.11.2017 23:16
      Jak się najpierw zaprasza kogoś niechcianego, to się potem trzeba ugryźć w język, gdy przyjdzie.
    • Zadowolony
      13.11.2017 11:32
      Prezydent pomalutku, drobnymi kroczkami wychodzi spod buta prezesa. Brawo Panie Prezydencie!!!
    • Gość - Rafał
      14.11.2017 10:16
      Szanowny Redaktorze Jakubie Jałowiczor,
      Protestuję przeciwko używaniu języka nienawiści i ksenofobii na łamach Katolickiego czasopisma - Gościa Niedzielnego.
      Czemu ma służyć nazywanie przez Pana byłego premiera "ryżym zdrajcą" i z prymitywne osądzanie intencji?
      Czy tak Pan odzczytuje przekaz płynący z Ewangelii?
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół