• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Trzy tysiące uwolnionych

    Miłosz Kluba

    |

    GN 45/2017

    dodane 09.11.2017 00:00

    – W ciągu pierwszych dwóch miesięcy zostałam zgwałcona 280 razy. Potem przestałam liczyć. Nie wiem, czy jestem człowiekiem, czy pustym dzbanem – opowiada jedna z dziewczyn uratowanych z rąk tzw. Państwa Islamskiego przez s. Hatune Dogan.

    W 2016 r. zakonnica była na Bliskim Wschodzie 11 razy. Pojechała m.in. do Aleppo, by wesprzeć lokalny oddział prowadzonej przez siebie fundacji. W drodze dowiedziała się, że nie może mieć przy sobie nic związanego z mediami – aparatu, kamery. „Inaczej cię zabiją” – usłyszała s. Hatune Dogan. – Kiedy musiałam oddać nawet komórkę, poczułam, jak bije mi serce. Po prostu się bałam. To było tak, jakby kogoś rozbroić – wspomina. – Przeżegnałam się wtedy i pomyślałam: „Jezu, jadę tam pomóc Twoim dzieciom, chroń mnie” – dodaje. Podczas kontroli na granicy dwóch żołnierzy trzymało wycelowane w nią karabiny, a trzeci przeszukiwał bagaże. Znalazł 60 tys. euro. – Powiedziałam, że to pomoc dla dzieci – opowiada zakonnica. – Wcześniej powiedziano im, że przyjedzie „ktoś taki jak Matka Teresa”, że nie mam nic wspólnego z polityką. Dostali też łapówkę i chociaż kilkakrotnie sprawdzali, to w końcu przepuścili – wspomina s. Hatune.

    Dostępne jest 12% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół