• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Ks. Guz na moście…

    ks. Dariusz Kowalczyk

    |

    GN 45/2017

    dodane 09.11.2017 00:00

    Jezuitów można, a czasem być może trzeba krytykować. Tyle że jezuici są różni. I trzeba uważać, by nie sprawić wrażenia, że się nie wie, o czym się mówi.

    Jezuici przejęli sprotestantyzowaną teologię – to tytuł filmiku krążącego po internecie, w którym ks. Guz oskarża jezuitów, w tym głównie tych z Uniwersytetu Gregoriańskiego, o upadek katolickiej ideologii. Jakie to argumenty formułuje ksiądz profesor na poparcie swojej tezy? Ano kiedyś spotkał kleryków z Niemiec na jakimś moście w Rzymie. I oni mu powiedzieli, że jezuici popierają filozofię Marksa. Ksiądz Guz opowiada także, że odwiedza jezuitów z Gregoriany, a oni sami załamują ręce, że na uczelni zaczęto „hołdować Heglowi i czcić go”.

    Zrobiłem mały sondaż wśród współbraci, wykładowców Gregoriany. Okazało się, że nikt ks. Guza w murach naszej szacownej uczelni nie widział, a znakomita większość w ogóle o kimś takim nie słyszała. No chyba że spotkał się z kimś na jakimś moście…

    Gromiciel jezuitów wspomina ojca Fuchsa, jezuitę, który jego zdaniem w latach 20. ubiegłego wieku zaszczepił „jezuitom z całego świata pasję do filozofii Hegla”. No cóż! Josef Fuchs, niemiecki moralista, urodził się w 1912 roku, a zatem w latach 20. chyba niczego nie zaszczepiał. Za to w latach 20. studiował na Gregorianie przyszły papież Paweł VI. A kiedy ja studiowałem w latach 90. teologię na Gregorianie, to głównym moralistą był Ivan Fuček, jezuita chorwacki, który z Heglem nie miał nic wspólnego i nauczał w sposób zdecydowanie tradycyjny. Z czasów studiów filozofii w Krakowie pamiętam natomiast ojca jezuitę, który na wykładach powtarzał często, że Hegel to „patologia umysłu ludzkiego”.

    Ksiądz Guz wskazuje swym oskarżycielskim palcem dwóch jezuitów: K. Rahnera i J.B. Lotza. Czym zawinili? Otóż w czasie swoich studiów w Niemczech chodzili na seminarium do Heideggera, który poparł Hitlera. A studiować u Heideggera znaczy „przejąć sprotestantyzowaną teologię”.

    Tego rodzaju wywody są na tym samym poziomie co krytykowanie Karola Wojtyły za to, że w swej etycznej refleksji odwoływał się do fenomenologii Schelera, którego ojciec był protestantem, a matka żydówką. Profesorowie Gregoriany prezentują różne dziedziny i metody. Wykładam tam od 2010 roku, ale o heglistach nie słyszałem. Jezuitów można, a czasem być może trzeba krytykować. Sam nie zgadzam się z poglądami niektórych współbraci. Tyle że jezuici są różni. I trzeba uważać, by nie sprawić wrażenia, że się nie wie, o czym się mówi. A ks. Guz, rozprawiający o sprotestantyzowaniu teologii przez jezuitów z Gregoriany, takie wrażenie właśnie sprawia.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Piotr
      09.11.2017 17:58
      Jednak jest coś na rzeczy, bo gdy czytam niektórych Jezuitów, i przyglądam się ich działaniu, to nie tylko Hegel im zza kołnierza wyziera, ale i swąd herezji czuć wyraźnie.
    • irena
      10.11.2017 06:02
      Ja nie wiem czy to Hegel, Marks czy ktokolwiek inny ale z jezuitami rzeczywiście nie dzieje się dobrze. Regularnie, od początku, czytam Deon i jedyny punkt w którym jednoznacznie bronią nauki Kościoła to ochrona życia. Każdy inny temat to jakieś systematyczne rozmywanie doktryny. O tym co robią jezuici amerykańscy/min. o. James Martin SJ promowany na Deonie/, lepiej nie mówić. Można z ich działalnością zapoznać się na stronie Bibuły.
    • Grzechu
      10.11.2017 13:32
      słaba obrona Jezuitów przez Księdza Kowalczyka. Ja byłem, Ja się pytałem, i takie dostałem odpowiedzi, kogo sie ksiądz pytał, jeśli kościół się nie weźmie w garść i nie zacznie mówić jednym głosem jak było przez wieki to kryzys sie powiększy. Co do Jezuitów, nie mówie wszystkich ale tych nakgorszych to najbardziej widać, co oni wyrabiają, Ci złodzi i ich cyrk w Kościele, Ojciec Kramer i jego apostatyczne interpretacje katechizmu no i największy gorszyciel ten z Nowego Jorku, Ojciec Martin, chyba?
    • Elżbieta z Krakowa
      15.11.2017 13:01
      Jestem zwykłym „ zjadaczem chleba”, czytającym co tydzień „Gościa Niedzielnego” i wiadomości na portalu wpolityce.pl i tyle. Nie słyszałam o „problemie” ks. Guza, z którym polemizujesz Księże w swoim artykule. I myślę ze mogłabym żyć bez tego uświadomienia nadal i że wyjaśnienia przedmiotowej sytuacji winny znaleźć swoje miejsce raczej gdzie indziej, bardziej środowiskowo. Ja jestem zniesmaczona tym artykułem, a w szczególności krytykowaniem osoby bez imienia. Aż sześć razy użyta forma: ks. Guz...bez imienia, bez tytułu. To jakiś ks.Guz. Szymon, Piotr, Mateusz...? Nie, w internecie takich ks. Guzów nie znalazłam. To jednak chyba opisany jest ks. profesor Tadeusz Guz. Nie wnikam w poruszane problemy, ale proszę szanujmy się wzajemnie, szczególnie w przestrzeni publicznej, szczególnie w tych czasach!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół