• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jakie to proste

    Jacek Dziedzina Jacek Dziedzina

    dodane 07.11.2017 11:22

    Łatwiej uderzyć w mało roztropne słowa biskupa niż wziąć na klatę wymagające słowa biskupa z wizją żywego Kościoła.

    I have a dream…Mam marzenie – a raczej miałem – że przez dwa tygodnie nie umilkną echa ingresu abp. Grzegorza Rysia w Łodzi – że media, zwłaszcza katolickie, będą wałkować bez przerwy każde z genialnych zdań wypowiedzianych w homilii. Zdań, które powinny stać się programem nie tylko Łodzi, ale całego Kościoła w Polsce: zdecydowanie ewangelizacyjne, wzywające wiernych do zajęcia swojego (niekoniecznie pierwszego) miejsca w Kościele, a sam Kościół do nieobnoszenia się swoimi zasługami; które powinny stać się programem Kościoła fascynującego, porywającego innych do życia, wymagającego najpierw od siebie, potem od innych, szukającego ciągle nowych form dotarcia do tych, którzy omijają kościół z daleka, otwartego na suwerenne działanie Ducha Świętego… itd., itd.

    Marzenie ściętej głowy. Zamiast bowiem hasła: „nie milkną echa ingresu w Łodzi”, mamy klimat: „nie milkną echa wypowiedzi bp. Tadeusza Pieronka w TVN24”. Nie, nie zamierzam bronić biskupa i jego wystąpienia. Co powiedział, każdy słyszał lub czytał. Chociaż, mam wrażenie, większość czytała głównie podgrzane już do czerwoności omówienia jego wypowiedzi. Można mieć tylko nadzieję, że bp Pieronek zdecyduje się na podobny krok jak o. Grzegorz Kramer, który za swoje niezbyt szczęśliwe słowa publicznie przeprosił.

    Jeśli zestawiam te dwie rzeczywistości – autentyczne łódzkie wesele Kościoła i wywiad bp. Pieronka – to dlatego, że to drugie nie tylko przysłania wydarzenie o wiele ważniejsze w randze i treści, ale trochę też zwalnia nas z trudu przemyślenia tego pierwszego, tak zupełnie na serio. Łatwiej przez tydzień pastwić się nad nieroztropnością jednego biskupa niż „wziąć na klatę” słowa, które wymagają nawrócenia od całego Kościoła: każdego biskupa, każdego księdza i każdego wiernego. Można się tylko pocieszać, że burza wokół słów bp. Pieronka i tak przycichnie, nie wydając żadnych owoców. W burzy oskarżeń nikt nikogo nie przekona, ani nie zmieni. Słowa wypowiedziane w Łodzi i tak będą pracować. Oby nie tylko w Łodzi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Paweł
      07.11.2017 18:18
      Bardzo ubolewam że nie było transmisji tv z ingres abp Rysia. Może jakaś refleksja na ten temat.
    • gut
      07.11.2017 20:07
      Bardzo to proste.
    • wwww
      07.11.2017 22:14
      Już nie przesadzajmy z tym pompowaniem abp. Rysia. Tak, jakby przed nim nie było nic i nagle objawiła się genialna wizja Kościoła. Czy naprawdę nie damy rady bez kultu jednostki? :) Dajcie chłopu trochę popracować w tej Łodzi... A bp Pieronek? No cóż. Widać, że jest to człowiek pełen wewnętrznego smutku. Trzeba się za niego bardzo modlić. Kto wie, jakie jeszcze dobro mógłby dla Kościoła uczynić...
      doceń 10
    • rzymianin
      07.11.2017 23:00
      Tak, chciałbym wiedzieć dlaczego nie było transmisji ani w Radio ani w TV Trwam. Na pewno TV Trwam chciała tej transmisji bo zawsze to czyni umożliwiając całej Polsce uczestnictwo w takich ważnych wydarzeniach, jak święcenia biskupie czy ingresy. Bo to wydarzenia religijne i ważne dla całego Kościoła. A tu nic. Jeśli to było życzenie bpa Rysia, to jak się to ma do zaproszenia do otwartości wobec każdej rzeczywistości, nawet tej, której nie akceptuję (wywiady w GW i TP, a nie w TV Trwam czy Radiu Maryja). Więc to ciekawe. A porównanie czy odniesienie do słów bp Pieronka jest nieadekwatna. To są dwie różne sprawy. I trudno się dziwić reakcji ludzi. Media o tym mówią, a transmisji nie było i wielu ludzi nie wie co bp Ryś mówił, co mówili inni.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół