• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dlaczego warto powierzyć dzień Jezusowi?

    Elżbieta Grodzka-Łopuszyńska

    dodane 18.11.2017 00:00

    A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego? Łk 18,7

    Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: «W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!” Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: „Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca i nie zadręczała mnie”».

    I Pan dodał: «Słuchajcie, co mówi ten niesprawiedliwy sędzia. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?»


    Myślę, że też doświadczyłeś takiego stanu, gdy o poranku czekające cię tego dnia obowiązki zdają się przekraczać dobę. Masz wrażenie, że dzień ma zbyt mało godzin, że to po prostu niemożliwe. A jednak podejmujemy to wyzwanie i z satysfakcją wieczorem zamykamy kolejny dzień. Zauważyłam, że im więcej spraw chcę ogarnąć sama, tym więcej generuje to nerwowości i stresu. Ale zawsze, bez wyjątku, gdy powierzam taki trudny dzień Jezusowi, gdy angażuję Go w każdą dotyczącą mnie sprawę, gdy trzymam się Go kurczowo, wieczorne podsumowanie zawsze wypada zaskakująco dobrze. Często nie tak, jak to sobie wymyśliłam czy zaplanowałam, ale ostateczny wynik jest na plus. Tylko dlaczego tak często o tym zapominam? Pan Bóg jest jedynym przyjacielem, który nigdy nie ma cię dosyć, zawsze ma czas na spotkanie, na burzliwe rozmowy i na kojącą ciszę. On jest – dla ciebie, dla mnie – nieustannie i nigdy nie narzeka na namolność ze strony człowieka. Obyśmy w modlitwie właśnie stawali się nieznośnie namolni, bez ograniczeń.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Władysław
      18.11.2017 10:06
      Rozumiem ,że ,,namolność " i ,,gadatliwość "na modlitwie to nie to samo ale mam pewien niepokój.
    • mee...
      18.11.2017 15:39
      Albo swiat, albo Bog...Czlowiek oddaje swiatu dusze, swiat wprowadza czlowieka w dobry nastroj, to swiat zaspokaja wszelkie potrzeby czlwieka i taki dumny czlowiek z siebie idzie do Boga i Bogu dziekuje mieszajac Boga w swiat...dlatego powiedziano - czy Syn czlowieczy znajdzie wiare na ziemi gdy przyjdzie - coz to oznacza? Wiary nie znajdzie, wiara pochodzaca od swiata obca jest Bogu. Dlatego ci wybrani co dniem i noca do Boga wolaja na swiecie sa przesladowani - swiat ich nie znosi...Wybrany otrzymuje wsparciu od Boga nie swiata. Natomiast tak jest, ze temu, ktoremu swiat sprzyjal, ten ktory w dobroc swiata uwierzyl...i gdy swiat takiemu splata tak figla, ze zostaje na lodzie...taki obwinia za wszystko Boga Jedynego i od Boga odchodzi, co z kolei potwierdza, ze z Bogiem nigdy nie byl.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół