• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bronimy naszej tożsamości

    dodane 02.11.2017 00:00

    O wyzwaniach stojących przed Polakami i Węgrami w Europie opowiada Gergely Gulyás, przewodniczący frakcji Fidesz w węgierskim parlamencie.

    Andrzej Grajewski: Co jest istotą naszego sojuszu, partnerstwa Polaków i Węgrów w Europie?

    Gergely Gulyás: To piękna tradycja przymierza: „Polak, Węgier – dwa bratanki”. Ale obecnie w Unii Europejskiej łączą nas także wspólne wartości i interesy. Ta część Europy, która cierpiała pod jarzmem komunizmu, zachowała tradycyjne wartości kontynentu. A problemy migracyjne uświadomiły nam, że kwestie tożsamości zaczynają mieć decydujące znaczenie. Łączą nas również wspólne cele, m.in. chcemy, aby Unia Europejska nadal wspierała zrównoważony rozwój wszystkich krajów. Nie chcemy, aby doszło do powstania Europy dwóch prędkości. Oczywiście są istotne różnice między krajami członkowskimi, mamy strefę Schengen i euro, ale celem jest, aby możliwość ściślejszej współpracy pozostała dla wszystkich.

    Jeśli Bruksela będzie chciała nałożyć sankcje na Polskę, Węgry się temu sprzeciwią?

    Tak, jesteśmy absolutnie solidarni z Polską. Premier Viktor Orbán wielokrotnie dawał do zrozumienia, że nigdy nie pozwoli nałożyć sankcji na Polskę. Nawet gdyby w tym sprzeciwie był osamotniony. Węgry zawsze szukały kompromisu z Komisją Europejską i zawsze go znajdowały.

    Czyli weto jest ostatecznością, najpierw powinniśmy szukać innego rozwiązania?

    Węgry powtarzają, że stoimy na gruncie prawa wspólnotowego. Oczywiście może to być interpretowane w różnoraki sposób. Z faktu, że jesteśmy członkami Unii Europejskiej, wynika, że powinniśmy przestrzegać wspólnych zasad. Jednak w wielu przypadkach Komisja Europejska toleruje łamanie zasad unijnych, na przykład nie sankcjonuje zaniechania obrony granic zewnętrznych. Komisja Europejska nie zawsze kładzie nacisk na to, czy ktoś jest w stanie wywiązać się z tego obowiązku, czy nie. Jeśli chodzi o zachowanie kryteriów traktatu z Maastricht, to przewodniczący Komisji Europejskiej jedzie do Francji i twierdzi, że Francuzi i tak nie będą mogli wypełniać tych kryteriów. I nic się nie dzieje. Dlatego mamy ograniczone zaufanie, bo oczekujemy, że Komisja Europejska nie tylko krajom Europy Środkowej będzie próbowała narzucić przestrzeganie reguł prawa wspólnotowego.

    Zwycięstwo Sebastiana Kurza w Austrii stwarza nowe możliwości uszczelnienia granic Unii Europejskiej?

    Mamy nadzieję, że tak. Na szczęście Europa jest demokratyczna i jej obywatele dokonują wyborów, nawet gdy wyniki tych wyborów nie zawsze odpowiadają oczekiwaniom Brukseli. W ten sposób oni decydują o tym, że do władzy dochodzą partie, które chcą zahamować napływ migracji do Europy. Jeśli austriacka Partia Ludowa zawrze sojusz z Partią Wolnościową, wówczas Grupa Wyszehradzka zyska ważnego sojusznika w polityce migracyjnej.

    Na Węgrzech toczy się debata publiczna na temat tzw. planu Sorosa. Sugeruje się, że jest on odpowiedzialny za napływ migrantów do Europy. Czy nie wydaje się Panu, że migracja jest spowodowana wojnami, zmianami klimatycznymi i różnicami cywilizacyjnymi, a nie planem jednego człowieka, nawet tak wpływowego jak George Soros?

    Migracja rzeczywiście jest spowodowana tym, że poziom życia między poszczególnymi obszarami ziemi jest zróżnicowany. Pytanie, jak do tego podejdziemy. Nasze podejście jest następujące: w regionach, gdzie toczy się wojna, w pierwszej kolejności należało do niej nie dopuścić albo chociaż nie przyczyniać się do jej wybuchu. Jeśli zaś chodzi o terytoria biedniejsze, należałoby wspierać ich rozwój gospodarczy. Pan Soros jednak widzi to inaczej, chce destrukcji państw narodowych i wspiera procesy migracyjne. Obecnie w Europie żyje ok. 8 proc. populacji całego świata, a produkuje się tutaj 25 proc. produktu brutto. Jeśli zaś chodzi o zasiłki socjalne, to ponad 50 procent wypłaca się właśnie w Europie. Dlatego jeśli ktoś, pragnąc poprawić swoją sytuację materialną, szuka nowej ojczyzny, jest duże prawdopodobieństwo, że trafi na Stary Kontynent.

    Europa przeżywa głęboki kryzys demograficzny, który w jakiś sposób także napędza procesy migracyjne.

    Na ten kryzys możemy odpowiedzieć w dwojaki sposób. Albo będziemy wspierać politykę prorodzinną, która spowoduje, że w Europie zacznie się rodzić więcej dzieci, zamkniemy zewnętrzne granice i będziemy udzielali pomocy tam, gdzie ona jest potrzebna, albo pozwolimy na to, by rozwiązaniem problemów demograficznych była migracja. Wtedy jednak Europa zmieni swoje oblicze. Wszystkie państwa Grupy Wyszehradzkiej wybrały to pierwsze rozwiązanie i uważam to za nasz sukces.

    Poza migrantami mamy jeszcze do czynienia z problemem uchodźców, w tym chrześcijan, szukających u nas pomocy. Czy nie jesteśmy zobowiązani udzielić im gościny?

    Węgry przyjmują uchodźców na podstawie prawa międzynarodowego. Także uchodźców chrześcijan, co nie zmienia faktu, że toczy się dyskusja, czy bez wyznaczenia pewnego limitu jest to dobre rozwiązanie. Na skutek tego enklawy chrześcijańskie na Bliskim Wschodzie przestaną istnieć. Dwuznacznie moralna jest także sytuacja, w której Europa zamknie swoje granice, ale nadal będzie chętnie przyjmowała lekarzy, inżynierów czy przedstawicieli innych wybranych zawodów. Powstanie bowiem pytanie: kto będzie odbudowywał te kraje po wojnie, jeśli wielu fachowców przeniesie się do nas? Istotą prawa azylowego jest to, że uchodźca otrzymuje go w pierwszym bezpiecznym kraju, do którego dotarł. Tam ma zostać do czasu, aż ustanie zagrożenie w jego ojczystym państwie. Oczywiście ten pierwszy kraj należy wspierać. Tymczasem wskazuje się na Europę jako bezpieczny kraj dla uchodźców oddalonych od nas o tysiące kilometrów. Żaden dokument prawa międzynarodowego nie zapewnia uchodźcy prawa do swobodnego wyboru państwa, w którym chciałby osiąść.

    Na Węgrzech wiosną przyszłego roku odbędą się wybory parlamentarne, które prawdopodobnie po raz kolejny wygra Fidesz. Jakie kwestie znajdą się w centrum Waszego programu wyborczego?

    Dziękuję za ten optymizm w Pana pytaniu, ale nic nie jest przesądzone. Szanse są, ale nie możemy być zbyt pewni siebie. Często zdarza się, że takie osoby wybory przegrywają. Gdyby jednak wyborcy w kwietniu lub maju przyszłego roku nam zaufali, wówczas nadal, jako członek Unii Europejskiej w sojuszu z państwami Grupy Wyszehradzkiej, będziemy starali się chronić Węgry przed skutkami złej polityki migracyjnej. Chcemy kontynuować politykę prorodzinną. To oznacza, że utrzymamy dotychczasowe ulgi podatkowe dla rodziny oraz dofinansowanie przy zakupie domu. Osiągnęliśmy wzrost gospodarczy na poziomie dwukrotnie wyższym od ogółu europejskiego. Musimy to utrzymać, bo doprowadzi to do wyrównania poziomu życia w Europie, a także do wzrostu płac.

    W Polsce ważnym wątkiem debaty publicznej jest rozliczenie przeszłości, dekomunizacja, lustracja. Na Węgrzech te tematy nie wzbudzają emocji, a z lustracji w ogóle zrezygnowano. Dlaczego?

    Popierałbym lustrację w momencie przełomu ustrojowego i żałuję, że wówczas tego nie zrobiliśmy. Natomiast blisko 30 lat po zmianie systemu ta kwestia nie ma większego znaczenia. Przedstawiciele instytucji komunistycznych – poza działaczami byłej młodzieżówki – praktycznie nie biorą już udziału w życiu publicznym. Czego nie udało się załatwić na gruncie prawa, załatwiła biologia. Tak być nie powinno, ale tak się to stało.

    Węgry są zależne od dostaw gazu z Rosji. Jeśli jednak pojawi się alternatywa, np. LNG z polskiego kierunku, będą zainteresowane dywersyfikacją?

    Zawsze staliśmy na stanowisku, że jeśli jest taka możliwość, to trzeba pozyskiwać energię z różnych źródeł. Oczywiście cena tej alternatywnej energii musi być konkurencyjna.

    Węgry ostro zaprotestowały przeciwko ukraińskiej ustawie oświatowej, która wprowadza w szkołach mniejszościowych nauczanie w języku ukraińskim. Zapowiedziano, że Węgry będą wetować w Unii Europejskiej projekty ukraińskie. Strona polska nie zareagowała w tej sprawie tak gwałtownie.

    Z tego, co słyszałem, strona polska ma dodatkową umowę, regulującą nauczanie w szkołach z polskim językiem, co może być przykładem dla podobnych umów Ukrainy z innymi państwami. Być może dlatego Polska reaguje inaczej. Regulacja ta dotyczy jednak sześciu szkół z językiem polskim i aż stu z językiem węgierskim. Zgadzam się całkowicie ze stanowiskiem węgierskiego MSZ w tej sprawie. Dopóki ta sprawa nie będzie rozwiązana, będziemy blokować inicjatywy Ukrainy na wszystkich forach międzynarodowych. Ukraińska ustawa oświatowa depcze bowiem umowy międzynarodowe dotyczące używania języka przez mniejszości narodowe. Przez to traci moralne prawo do powoływania się na normy prawa międzynarodowego w innych sprawach. Węgry są orędownikiem zniesienia wiz dla Ukraińców, ale pamiętamy o tym, że na Rusi Zakarpackiej żyje 250 tys. naszych rodaków. Rząd węgierski będzie stał na straży ich praw.

    Premier Orbán wielokrotnie mówił, że Europa powinna bronić swej tożsamości przed obcymi, aby ocalić swe chrześcijaństwo. Pana zdaniem Węgry nadal są krajem chrześcijańskim – nie w sensie formalnym, ale jako naród w życiu codziennym inspirujący się wiarą?

    Niewątpliwie także na Węgrzech w poprzednich dekadach spadła liczba osób praktykujących, ale europejska dyskusja o tożsamości nie dotyczy tylko ludzi praktykujących. József Antall, pierwszy demokratycznie wybrany premier Węgier, mówił, że w Europie nawet ateista jest chrześcijaninem. Chrześcijaństwo w Europie wyznacza normy etyczne, respektowane nie tylko przez ludzi praktykujących, chrześcijan, ale także przez ateistów. Migracja z obcych obszarów kulturowych, odległych rejonów geograficznych zagraża temu systemowi wartości. Niezależnie od tego państwo aktywnie wspiera wszystkie Kościoły historyczne istniejące na Węgrzech. Warto także odnotować wzrost liczby szkół kościelnych, które stanowią już 15 proc. naszego szkolnictwa.

    Dr Gergely Gulyás

    prawnik, Bliski współpracownik premiera Orbána. Brał udział w przygotowaniu Konstytucji Węgier.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół