• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Między prawem a sprawiedliwością

    Bogumił  Łoziński Bogumił Łoziński

    dodane 12.10.2017 17:50

    W kwestii reprywatyzacji ścierają się dwie racje: prawo własności i sprawiedliwość społeczna. Projekt wiceministra Jakiego częściowo uwzględnia tę pierwszą, ale zdecydowanie stoi po stronie sprawiedliwości społecznej.

    Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki przedstawił założenia projektu tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej. (Tzw. mała obowiązuje od 2016 r., ale dotyczy tylko Warszawy i rozwiązuje niewielką część problemów, np. zakazuje zwrotu nieruchomości będącej obiektem użyteczności publicznej). Nie będę omawiał tu całego projektu PiS, lecz chce zwrócić uwagę na najważniejszy jego zapis.

    Przewiduje on koniec ze zwrotami w naturze, a w zamian dawni właściciele otrzymają rekompensaty w wysokości do 20 procent wartości nieruchomości w momencie jej znacjonalizowania, albo do 25 procent w obligacjach. Takie rozwiązania zdecydowanie nie podobają się dawnym właścicielom bo oznaczają, że swoich nieruchomości nigdy nie odzyskają. Wprost mówią o tym, że po raz drugi zostaną okradzeni z własności: pierwszy raz przez komunistów w czasie nacjonalizacji, a teraz drugi. Za takim stanowiskiem stoi prawo własności, które jest podstawą życia społecznego demokratycznych państw o gospodarce rynkowej. Jest chronione konstytucyjnie, także przez polską ustawę zasadniczą. Nie przypadkiem zostało one brutalnie złamane przez komunistyczny reżim, który wprowadzał utopię, że wszystko powinno być wspólne. Dlatego występowanie dawnych właścicieli nieruchomości o ich zwrot prawa własności jest jak najbardziej uzasadnione. Człowiek, do którego należał jakiś dom, który został mu odebrany przez komunistów, ma prawo występować do państwa o jego zwrot.

    A jednak sprawa nie jest taka oczywista, jeśli weźmiemy pod uwagę to co zdarzyło się przez 50 lat od momentu, który upłynął gdy dana nieruchomość została mu zabrana Otóż mogło się zdarzyć, że została ona w czasie wojny tak zniszczona, że trzeba było ją wyburzyć i w to miejsce postawiony został budynek użyteczności publicznej, którego wartość przekraczała cenę poprzedniego. Czy dawny właściciel powinien otrzymać swój grunt, co oznacza, że otrzyma także budynek nieruchomości publicznej? W innym przypadku czy powinien otrzymać budynek mieszkalny i mieć prawo wyrzucenia z niego dotychczasowych właścicieli, którzy mieli umowy najmu z miastem? Kolejne pytanie wiąże się być może z jeszcze poważniejszym problemem - możliwościami finansowymi państwa. Czy obecnie Polskę stać na to, aby zwrócić wszystkie majątki znacjonalizowane przez komunistów? Dawny właściciel powie – co mnie to obchodzi, prawo jest prawem. Owszem, ale jego realizacja odbyłaby się kosztem zwykłych obywateli. Dobrze ujął ten problem kilka lat temu Jarosław Kaczyński, który stwierdził, że całkowita reprywatyzacja doprowadziłaby do sytuacji, w której potomkowie biednych Polaków zadłużaliby się, by spłacić potomków bogatych Polaków.

    Tworząc ustawę reprywatyzacyjną rząd został niejako postawiony przed sporem między prawem a sprawiedliwością i bynajmniej nie chodzi tu o nazwę rządzącego ugrupowania.

    Projekt min. Jakiego stara się pogodzić obie racje, ale zdecydowanie staje po stronie sprawiedliwości. Dla dawanych właścicieli przewiduje 20-procentowe zadośćuczynienie i to rozłożone w czasie, w zależności od możliwości finansowych państwa. Oznacza to m.in., że budynki użyteczności publicznej będą mogły nadal pełnić swoje funkcje, a lokatorzy nie będą wyrzucani na bruk.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Mateo
      13.10.2017 10:25
      Czynsz regulowany to max. rocznie 3% wartości odtworzeniowej wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m2
      powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych, który raz na 6 m-cy ogłasza każdy wojewoda (wojewodowie to administracja rządowa bezpośrednio podlega Premierowi). I tak w Warszawie to obecnie 5722,18 zł za m2. 3% to 171,66 zł/m2 rocznie. Podzielić na 12 to 14,31 zł. Tak więc za mieszkanie w kamienicy, którą odzyskał w Warszawie właściciel lokator komunalny może mieć podwyższony czynsz tylko do 14,31 zł. Za mieszkanie 50m2 będzie to 715,27 zł za miesiąc. To są te horrendalne czynsze tych złych kamieniczników? Wynajem mieszkania w Warszawie w centrum za 715 zł? Na rynku? Gdzie jest taka możliwość? Trzeba wydać ok. 2500 zł. To jest 3,5 krotna różnica. Gdzie jest więc ta sprawiedliwość? Więcej - nie mogę lokatora komunalnego wyeksmitować.
    • wniosek
      13.10.2017 10:59
      podstawowym błędem rozumowania autora jest tzw zwrot "nieruchomości". Pytam jakich nieruchomości? W 1945 roku w Warszawie nie było żadnych nieruchomości, był spalony grunt do fundamentów a często nawet fundamentów nie było. Więc dezeli coś rekompensować to za goły grunt jak pod Wąchockiem. Jak ktoś zapomniał jak wyglądała Warszawa w 1945 niech przejdzie się na Zamek w Warszawie. Na parterze wisi zdjęcie ruin. Za ruiny i masowe mordy Bach Zelewski nigdy nie poniósł kary bo Amerykanie odmówili wydania stronie polskiej
    • Mateo
      13.10.2017 12:47
      Prostujmy kłamstwa: Panie redaktorze, lokatorzy nie są wyrzucani na bruk. Jak wspomniałem nie ma możliwości ich eksmisji (chyba, że nie płacą). Czynsz jest regulowany przez Państwo. 3,5 raza mniejszy od rynkowego (!). Jeżeli lokatora nie stać na wynajem na rynku przysługuje mu lokal socjalny (komunalny) i nie można go eksmitować, dopóki nie zostanie mu ten lokal dostarczony (sądy wtedy nie nadają wyrokowi eksmisyjnemu klauzuli wykonalności). Stwierdzam to jako prawnik prowadzący takie sprawy. Proszę nie powtarzać bolszewickich kłamstw Pana Jakiego.
    • LaBonita@
      14.10.2017 23:03
      Podstawowy błąd autora i komentatorów! Duża część została już zwrócona więc nie można teraz wprowadzać ot tak sobie ustawy niesprawiedliwej! Jedyne wyjście to danie długiego terminu na rozpoczęcie postępowań i dopiero potem ustalenie ograniczeń. Warto też uporządkować postępowania. W wersji Jakiego ustawa jest oczywiście niekonstytucyjna i łamie podstawowe zasady prawa. MS ma nie pierwszy raz kłopot z napisaniem projektu nawet zgodnego z zasadami legislacji! Jaki pan taki kram! Najsłabszy resort w dobrym rządzie ale za to dużo huczy!
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół