• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nauka wiary godna

    Jacek Dziedzina

    |

    GN 41/2017

    dodane 12.10.2017 00:00

    Trudno wyobrazić sobie Lublin, Polskę i Kościół w Polsce bez Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Zbliżające się 100-lecie uczelni to dobra okazja, by sam KUL odpowiedział sobie na pytanie, ile w nim dzisiaj tej samej autentyczności i siły, które przez lata decydowały o jego wyjątkowości.

    Stulatkowi trudno śpiewać „Sto lat!”. Stulatkowi można pogratulować długiego życia. I spojrzeć na niego z szacunkiem z racji historycznych zawirowań, w jakich przyszło mu funkcjonować. Stulatkowi, który nie sprawia wrażenia, by wybierał się na emeryturę, warto życzyć kolejnych „osiągów”. To z kolei wymaga postawienia pytania o kondycję stulatka dzisiaj – czy daje radę w rzeczywistości zupełnie innej niż wtedy, gdy tworzyła się jego legenda. Zgodne połączenie wiary i rozumu, dwóch skrzydeł – jak pisał Jan Paweł II w encyklice „Fides et ratio” – na których człowiek może docierać do prawdy o świecie i o sobie samym, w środowiskach naukowych (nie tylko na Zachodzie) bywa nierzadko towarem deficytowym. Czy dzisiejszy KUL wypełnia tę lukę w sposób wiarygodny?

    Dostępne jest 6% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Abosolwentka
      15.10.2017 08:53
      Bardzo dziękuję za artykuł dotyczący KULu. Podobnie jak autor jestem absolwentką tej uczelni i muszę przyznać, że odnoszę wrażenie, iż postrzegam uczelnię nieco inaczej niż sam autor, może dlatego, że jestem absolwentką sporo młodszą. Bardzo rozbawił mnie fragment o grupach przyjaciół pod kościołem akademickim oraz ten: "W murach uczelni, w salach wykładowych wieczorami słychać śpiew, grę na gitarze i modlitwę" - czy aby nie jest to jednak wspomnienie sprzed wielu lat? To nie znaczy, że KUL nie ma oferty dla swoich studentów. Jestem osobą wierzącą, ale edukacja na KULu sprawiała, że nie odczuwałam potrzeby dołączenia do kolejnej wspólnoty (trochę spełniała się tam realizacja wizji ks. Blachnickiego), po prostu KUL był wspólnotą, szczególnie dla studentów z akademików - kapał był dla nas zawsze dostępny i zawsze można było liczyć na jego pomoc. Artykuł moim zdaniem jest skonstruowany dość pesymistycznie. W XXI wieku była to uczelnia, która całościowo dbała o studenta - profesorowie to nie tylko znakomici naukowcy, ale również ludzie głęboko wierzący, którzy pociągli swoją postawą i podejściem do życia. Na uczelni wciąż odbywały się konferencje na szalenie ciekawe tematy, które przyciągały pełne sale studentów - brakuje mi tego w Katowicach. Z uczelni nie chciało się wychodzić. W czasie ważnych dla kościoła wydarzeń transmisje można było oglądać wspólnie w telewizji w hallu uczelni.
      Na KULu powstało również wiele wspaniałych gmachów, które sprawiają, że uczelnia stwarza nowoczesne warunki nauki. Studiując na kierunku filologicznym obowiąkowe były zajęcia z Biblii czy KSN, na korytarzu dyżur miał ksiądz przy stoliku z którym można było porozmawiać o wszytkim. Długo by można pisać :)
      Jesteśmy z mężem z dwóch odległych regionów Polski - poznaliśmy się na KULu :)
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół