• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Co uwiera w celibacie

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    |

    GN 40/2017

    dodane 05.10.2017 00:00

    Zniesienia celibatu najbardziej chcą ci, którzy nie znoszą zobowiązań.

    Ostatnio znowu po mediach chronicznie zatroskanych o Kościół tłucze się temat celibatu, oczywiście z postulatem zniesienia go.

    Znajomy ksiądz, wiekowy już człowiek, mawia: „Gdy ktoś kwestionuje mój celibat, gratuluję mu życia w czystości”. Zdaniem tego księdza celibat atakują głównie ludzie, którzy mają problemy z własnym sumieniem w zakresie szóstego przykazania.

    Coś w tym chyba jest. Dzieciom i wnukom rewolucji seksualnej nie mieści się w głowach, że bezżenna czystość może być podjętym w sposób wolny wyborem i że można w tym wyborze wytrwać do śmierci. To musi powodować niepokój zdrajców małżeńskich i innych osób żyjących w grzesznych związkach.

    Seks oderwany od płodności stał się dziś religią, a że trudno wyznawać dwie religie naraz, jedną z nich trzeba uznać za fałszywą. Więc którą? No przecież nie tę, którą się praktykuje. Stąd biorą się te wszystkie psychologiczne analizy, jak też źle wpływa na człowieka „brak relacji seksualnych”. Stąd płyną te sugestie, że nikt normalny nie żyje w celibacie, że to tylko udawanie, bo naprawdę wszyscy lub prawie wszyscy celibatariusze prowadzą podwójne życie.

    Napisała mi kiedyś jedna pani: „Wielu księży boleśnie odczuwa brak życia z kobietą”. Odpisałem jej, że podobnie wielu żonatych mężczyzn boleśnie odczuwa brak życia bez kobiety.

    Ale czy nie jest tak? Nie można się sprawdzić jednocześnie na wielu drogach i dlatego zawsze będziemy mieli pokusy zazdroszczenia tym, którzy idą tą drugą drogą. Zawsze będzie mnie kusił lukier na cudzym pączku zgodnie z zasadą: „Tam jest dobrze, gdzie nas nie ma”.

    Ktoś powie, że celibat jest nienaturalny. Ha, należałoby raczej powiedzieć, że jest nadnaturalny, bo jest darem Bożym danym nielicznym ze względu na licznych. Potwierdził to sam Jezus, mówiąc: „Są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni” (Mt 19,12b).

    A zatem to dla królestwa Bożego jest celibat. To dla naszej wolności i szczęścia Bóg daje niektórym taki dar. Widocznie królestwo Boże zyskuje dzięki celibatowi. Widocznie tak jest lepiej.

    A że są tacy, którzy łamią celibat? A przepraszam, czyżby nie było mężów, którzy zdradzają żony, i żon niewiernych mężom? Czy zdarzające się nieprawidłowości oznaczają, że trzeba znieść to, co prawidłowe? Czy z faktu, że ludzie grzeszą, wynika, że nie należy żyć uczciwie?

    Nasza cywilizacja zdaje się upatrywać wyzwolenia i upragnionej swobody ducha w życiu pełnym przywilejów, lecz pozbawionym obowiązków. To tak, jakby ludzkość próbowała naciągnąć prezerwatywę na wszystko, co może pociągać życiowe skutki. Żeby tylko nie trzeba było podejmować decyzji o trwałych konsekwencjach.

    Co tak boli ludzi w celibacie? Po prawdzie to samo, co w sakramentalnym małżeństwie: nieodwołalne zobowiązanie.

    Kto jednak zaufa Bogu i zaryzykuje, zauważy, że sam Bóg go niesie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Gość
      08.10.2017 16:07
      Wcale nie powiedziane ,że gdyby księża mieli rodziny rozumieli by świeckich. Czasami bywa i tak ,że małżonek małżonka nie zrozumie,tak samo rodzic drugiego rodzica bo każdy ma w życiu inne doświadczenia.
    • Gość
      08.10.2017 19:07
      Człowiek nie został stworzony do samotności. Celibat jest nienaturalny - niezgodny z prawem naturalnym.
      doceń 11
    • Gość
      09.10.2017 10:33
      http://gosc.pl/doc/1424679.O-Jacek-Krzysztofowicz-OP-odchodzi-z-zakonu
    • saherb
      10.10.2017 16:46
      Twierdzenie, że celibat jest przyczyną pedofilii, przestępstw seksualnych oraz "podwójnego życia" jest równie absurdalne jak mówienie, że abstynencja jest przyczyną alkoholizmu.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół