• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dziś unikaj czerni

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    dodane 03.10.2017 12:53

    Znam kilka kobiet, które zostały uratowane. Ale nie przez diabelską "pomoc".

    Rok temu był czarny poniedziałek, teraz jest czarny wtorek. Czyli jest postęp. Ale sukcesu frekwencyjnego już nie będzie. Nawet za jeszcze większe pieniądze Sorosa nie da się drugi raz wywołać takiej psychozy, jaka zapanowała rok temu wśród niektórych kobiet, które wyszły na ulice w charakterze czarnych wdów. Bo rzeczywiście nie były to tylko feministki – tych w całej Polsce nie uzbierałoby się więcej niż uczestników większego konduktu pogrzebowego. Tymczasem rok temu udało się organizatorom zmobilizować jakąś liczbę kobiet do protestu… No właśnie – przeciw czemu? Niefeministyczne uczestniczki tamtej awantury nie potrafią dziś powiedzieć, o co im wtedy chodziło. Wtedy też zresztą nie potrafiły, ale były nabuzowane medialnym jazgotem o nadchodzącej antyaborcyjnej apokalipsie i daremne były próby uzyskania racjonalnych wyjaśnień. Bo racjonalnie to trzeba by było powiedzieć: „Jestem za tym, żeby dzieciom można było urywać rączki, nóżki, główki albo oblewać je roztworem soli, a po wyrwaniu ich z łon matek czekać, aż umrą, po czym wrzucić je do śmieci”.

    Coś nie tak? O coś innego chodziło? A o co? O godność kobiet? O ich prawo do wyboru? O wolność ich brzuchów?

    Czarna kobieto, jak pani chce mieć wolny brzuch, to trzeba mniej jeść, a nie nazywać brzuchem kogoś, kto ma już też własny brzuch, choć mały. Jak się człowiek czuje trochę głodniej, to też i trochę godniej. A co? Chce pani mieć wybór? Już po poczęciu dziecka? No to ma pani – może pani wybrać dla niego różowe albo niebieskie śpioszki. Dla dziewczynki to może jednak lepiej różowe, co?

    W sumie można by było wybaczyć uczestnikom zeszłorocznej czarnej imprezy. Każdemu zdarzają się przecież „kroki podjęte bezrefleksyjnie”. Jeśli jednak dziś ktoś wychodzi ponownie z tymi samymi hasłami, daje dowód swojej nieuczciwości. Bo był czas, żeby się zreflektować i może nawet odczuć wstyd. Ale nie można na dłuższą metę szczerze powtarzać takich sloganów, że zabijanie dzieci jest ratowaniem kobiet.

    W jaki niby sposób miałoby się to dziać? Znam kilka kobiet, które zostały uratowane. Jezus je uratował z wieloletniej depresji i traumy, w jakiej pogrążyły się po aborcji. Inaczej byłyby zgubione – docześnie i wiecznie. To straszne doświadczenie, gdy się po nocach wyje za zniszczonym największym szczęściem swojego życia. To okropne, gdy człowiek widzi, że sam jest sobie winien (jedna znajoma zrobiła to farmakologicznie i mówi, że to było jeszcze gorsze, bo nie mogła potem zwalić na lekarzy i pielęgniarki). To nie jest sielanka, gdy w każdym dziecięcym wózku widzisz karawan, a dziecięce szczebiotanie u sąsiadów dudni w twoim mózgu jak okrzyk oskarżenia i rozpaczy.

    Można to zagłuszać – i do tego właśnie służą takie czarne protesty, wulgarne i hałaśliwe jak przedsionek piekła. Ale co to daje konkretnej kobiecie, gdy przyjdzie do domu, złoży parasolkę i spojrzy w lustro? Co w nim zobaczy? Bojowniczkę? O co? O możliwość działania na szkodę swoją i innych?

    Hasło „Ratujmy kobiety” jest słuszne. Bo trzeba ratować kobiety. Wszystkie. I wszystkich mężczyzn. Ludzi trzeba ratować, małych i dużych. Dlatego nie wolno trwać w błędzie, bo to rzecz diabelska. Kto wtedy celowo poszedł na czarno, dziś niech ubierze coś w innym kolorze i niech opowie się za życiem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Srorosz i spółka
      04.10.2017 00:22
      "Czarna kobieto, jak pani chce mieć wolny brzuch, to trzeba mniej jeść, a nie nazywać brzuchem kogoś, kto ma już też własny brzuch, choć mały. Jak się człowiek czuje trochę głodniej, to też i trochę godniej. A co? Chce pani mieć wybór?" bardziej po chamsku redaktor katolickiego tygodnika nie mogł napisać, A przy okazji protest dotyczy nie tylko aborcji ale takze wolności która jest nam małymi krokami zabierana przez JK. Tylko ze Pan redaktor tego nie zrozumie bo reprezentuje i popiera jedynie słuszną linie partii....
      doceń 15
    • Kobieta
      04.10.2017 08:07
      „Jestem za tym, żeby dzieciom można było urywać rączki, nóżki, główki albo oblewać je roztworem soli, a po wyrwaniu ich z łon matek czekać, aż umrą, po czym wrzucić je do śmieci” - na protestach są kobiety, które szanują wiedzę i ich autorytetem jest prof. Dębski. To prof. Chazan "kawałkował" na życzenie i dotyczy to kobiet 65+. Obecnie od 24 lat nie ma aborcji na życzenie i nie jest to "rwanie na kawałki".
      doceń 10
    • TomaszL
      04.10.2017 08:11
      Przeczytałem hasła z wczorajszej "demonstracji" i widzę że największym problemem manifestujących kobiet jest seks a protestowały przeciw gwałtom.
      Pomijając wulgarność niektórych haseł, to widać że dla tych kobiet największym zagrożeniem jest mężczyzna. I to pokazuje dokąd porzucenie chrześcijańskiej nauki o miłości i małżeństwie prowadzi. Walka przeciw mężczyznom, czy walka o prawo do zabijania nienarodzonych (także przyszłych kobiet) to są efekty odrzucenia miłości.
      Walka o "wolny seks" to oczywiste odrzucanie wspólnoty małżeńskiej.
      Współczuje tym paniom, współczuje też wszystkim tym katolikom, co takie protesty popierali i popierają.
      doceń 18
    • Repl
      04.10.2017 09:00
      "To straszne doświadczenie, gdy się po nocach wyje za zniszczonym największym szczęściem swojego życia."

      To jest też diabelskie zwiedzenie, bo największym szczęściem jest Bóg, a nie macierzyństwo, choć oczywiście, jak mówi Ks. Rodzaju, kobieta został stworzona, żeby rodzić i wychowywać dzieci.

      Całe to diabelskie postępowanie jest bardzo charakterystyczne, jak naucza Kościoł: najpierw zbagatelizować wagę grzechu, żeby do niego skusić, a potem przedstawić go jako coś niewybaczalnego, przekraczającego wszystko, w tym Miłosierdzie Boże, a w ten sposób wpędzić w rozpacz, która prowadzi do potępienia.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół