• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Czas huraganów

    Tomasz Rożek

    |

    GN 37/2017

    dodane 14.09.2017 00:00

    W ostatnich tygodniach nie ma dnia, w którym temat huraganów nie pojawiłby się w głównych wydaniach serwisów informacyjnych. Dotychczas strat jeszcze nie policzono.

    Huragany nawiedzają wybrzeże Ameryki od kilku tygodni. Wyspy, przepiękne ośrodki wypoczynkowe, luksusowe mariny zostają zrównane z ziemią. Największe miasto Teksasu, 2-milionowe Houston, jest zalane wodą. Na tym etapie nie sposób oszacować strat. Te szacunki kiedyś się pojawią, a liczby będą kosmiczne. Już dzisiaj mówi się o setkach miliardów dolarów. Po takich kataklizmach podnoszenie się z gruzów będzie trwało długie lata, a niektóre regiony mogą nie zrobić tego nigdy. Trudno powiedzieć, ilu ludzi nie wróci tam, gdzie mieszkali. Obszar zagrożony zamieszkują miliony osób.

    Huragany pojawiają się coraz częściej. Naukowcy wiążą to z ociepleniem klimatu – w cieplejszej atmosferze takie zjawiska łatwiej się formują. Dłużej „żyją” i są bardziej gwałtowne.

    Skąd bierze się siła, która zdolna jest do równania z ziemią wszystkiego na powierzchni setek kilometrów? Siła, która jest nieporównywalnie większa od nawet najpotężniejszej broni, jaką dysponuje człowiek? Z wody i spokoju.

    Piekło z raju

    O co chodzi z tym spokojem? Najgwałtowniejsze zjawiska pogodowe na całej planecie (czyli cyklony, huragany czy tajfuny – ich nazwa zależy od miejsca powstania) rodzą się w spokojnych i ciepłych rejonach równikowych Atlantyku, Pacyfiku i Oceanu Indyjskiego. Rodzą się, gdy niebo jest bezchmurne, a słońce jasno świeci. Powstają w miejscach, które kojarzą się nam z rajem. W tym raju zaczyna się jednak piekło. Bo gdy cyklony, huragany czy tajfuny już powstaną, stają się siłą nie do ogarnięcia. Nie da się przewidzieć ich ruchu, nie można obliczyć niszczycielskiej siły. Średnio „żyją” kilkanaście dni i w tym czasie niektóre z nich pokonują wiele tysięcy kilometrów. Gdy w swoim szalonym tańcu zjawiska te dostaną się nad ląd, powoli umierają. Nie mają zasilania w postaci pary wodnej. Lecz zanim znikną, mogą zabić setki tysięcy ludzi i zatopić tysiące hektarów żyznych terenów. Pozostaje po nich bezchmurne niebo, jasno świecące słońce i… tragedia milionów ludzi.

    W największym skrócie, cyklony czy huragany nie powstają na samym równiku. W ich formowaniu dużą rolę odgrywa – wynikająca z wirowego ruchu Ziemi – siła Coriolisa, która na samym równiku nie działa. Minimalna odległość pomiędzy miejscem narodzin cyklonu i równikiem wynosi 500 km. Cyklony rodzą się więc pół tysiąca kilometrów nad równikiem lub pod nim. Na początku nic nie zwiastuje tragedii. Jednak w dalszym czasie zjawiska te mogą osiągać średnicę nawet kilkuset kilometrów, choć znane są cyklony o średnicy 1400 km. Prędkość wiatrów wiejących w cyklonie może przekraczać 300 km/h. Huragany nie zapuszczają się daleko w głąb lądu, szaleją w rejonach nadmorskich. Duże potwory zgniatają i przenoszą całe budynki, łamią największe drzewa jak kruche zapałki. Zawsze niosą ze sobą ogromne ilości wody. Zalewają przybrzeżne obszary wielometrowymi falami. A potem słabną i znikają. Tak po prostu.

    Jak powstają?

    Aby huragan powstał, muszą zostać spełnione trzy warunki. Miejsce: od 5. do 15. stopnia szerokości geograficznej po obydwu stronach równika. Temperatura: woda nie może być chłodniejsza niż 26,5 st. Celsjusza. Ciśnienie: musi być niskie. To niskie ciśnienie nad powierzchnią wody powoduje, że na bezchmurnym niebie zaczynają się tworzyć obłoki. Ogrzewana przez słońce woda paruje i, wędrując ku górze, schładza się. To zaś powoduje kondensację, skraplanie wody i powstawanie chmur. Niewinne na początku obłoki – o ile nie rozwieje ich wiatr – zamieniają się w chmury burzowe, które zaczynają powoli krążyć. To efekt zjawiska Coriolisa, związanego z ruchem wirowym Ziemi. Skraplająca się w wyższych partiach atmosfery para wodna uwalnia energię, która wcześniej pozwoliła jej wyparować. Wspomniana energia nie jest marnowana – powoduje we wnętrzu huraganu ruch powietrza ku górze. Różnica ciśnień jak odkurzacz wysysa z powierzchni oceanu ciepłe i wilgotne powietrze. Ten stan trwa nie więcej niż kilka, kilkanaście dni. W tym czasie cyklon może przemieścić się o kilkanaście tysięcy kilometrów. Gdy porusza się nad ciepłymi wodami, jego życie trwa dłużej. Nad zimnymi – krócej. Paliwem jest wilgotne i ciepłe powietrze znad wody. Dlatego gdy dostanie się na ląd, bardzo szybko ustaje. Ulewne deszcze padające z huraganowych chmur i wielometrowe fale powodują ogromne powodzie.

    Czegoś, co działa jak gigantyczny odkurzacz, nie jesteśmy w stanie niczym zatrzymać ani nawet przewidzieć, w którym kierunku zacznie się przemieszczać. 48-godzinna prognoza pogody pozwala przepowiedzieć trajektorię cyklonu z dokładnością około 400 km. Czasami pędzące cyklony w jednej chwili zmieniają diametralnie swoją drogę, kiedy indziej poruszają się po liniach prostych.

    „Śmierć” huraganu zawsze wygląda tak samo. Gdy dostanie się nad ląd, umiera w ciągu kilku – kilkunastu godzin. Niestety, często nie przemieszcza się w głąb lądu, lecz rujnuje obszary nadbrzeżne, krążąc na zmianę: nad ląd i nad wodę. Tam powtórnie odzyskuje siły i… pustoszy nadal. •

    Naj…

    Najszybszy – huragan Camille z 1969 roku. Prędkość wiatru 305 km/h. Największy – cyklon Tip z 1979 roku, którego średnica wynosiła 1100 km. Najdalszy – cyklon John z 1994 roku, który pokonał 13 000 km. Najbardziej zabójczy – cyklon Bhola z 1970 roku. Z jego powodu w Bangladeszu zginęło 300 tys. ludzi.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Maluczki
      16.09.2017 18:57
      Sama Polska emituje rocznie do atmosfery około 75 mld m3 pary wodnej będącej efektem spalania węglowodorów. Stany Zjednoczone ze samego gazu emitują rocznie około 200 mld m3 pary wodnej. Para wodna w powietrzu powoduje największy efekt cieplarniany, z czego mamy fronty atmosferyczne i różne nawałnice, ale o tym się nie mówi, bo to by szkodziło biznesowi naftowo-gazowemu. Kłamstwa materialistów, do których zaprzęgli tzw naukowców, jest już na miarę zniszczenia świata.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół