• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Sprawy mateczki w toku

    Agata Puścikowska

    |

    GN 37/2017

    dodane 14.09.2017 00:00

    Mówią o nim „pierworodny powstania”. Mścisław nie chce zemsty. Choć pamiętać trzeba.

    Pan Mścisław Lurie wraz z małżonką mieszka w nowej dzielnicy Warszawy. Spory kawał drogi od Woli, gdzie żył pod sercem matki i omal nie zginął. W szafkach niewielkiego gabinetu pana Mścisława leżą grube segregatory dokumentów i artykułów na temat rzezi Woli, a przede wszystkim na temat jego matki: Wandy Felicji Lurie, zwanej polską Niobe. A syn robi wszystko, by postać matki ocalić od zapomnienia.

    Straszny czas

    Rodzina Lurie mieszkała na ul. Wawelberga 18, na pierwszym piętrze. Wanda w czasie okupacji opiekowała się dziećmi, jej mąż Bolesław, któremu za działalność konspiracyjną Niemcy deptali po piętach, ukrywał się. Czasem odwiedzał żonę i dzieci: Wiesława, Ludmiłę i Leszka. W 1944 rodzina spodziewała się kolejnego dziecka, Mścisława właśnie. Termin porodu to sierpień.

    Dostępne jest 8% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół