• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Żeby było tak, jak było… w Niemczech

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 12.09.2017 13:33

    Angela Merkel prawdopodobnie po raz czwarty zostanie kanclerzem. Europa podczas jej rządów zmieniła się na gorsze.

    Angela Merkel została po raz pierwszy kanclerzem Niemiec w 2005 r. Zaledwie 3 lata po zastąpieniu wielu walut narodowych przez euro. Zaledwie rok po największym rozszerzeniu Unii Europejskiej w historii. Zaledwie dwa lata po amerykańskiej inwazji na Irak. Zaledwie 5 lat po objęciu władzy przez Władimira Putina.

    Właściwie wszystko co miało pójść źle, poszło źle. Wspólna waluta zwielokrotniła negatywne skutki kryzysu finansowego w wielu krajach Europy. Z Unii Europejskiej postanowiła wyjść Wielka Brytania, druga gospodarka wspólnoty. Chaos na Bliskim Wschodzie dał glebę do rozwoju radykalnego islamizmu i sprowadził na Europę imigracyjną falę. Wreszcie Władimir Putin swoimi wojnami hybrydowymi poddał w wątpliwość system bezpieczeństwa w Europie.

    Mimo wszystkich tych problemów, Niemcy wydają się wciąż ufać Angeli Merkel. I trudno się dziwić. Czas jej rządów przyniósł naszym zachodnim sąsiadom okres wyjątkowej prosperity. Bezrobocie jest na niskim poziomie za to w miarę szybko rośnie PKB. Co więcej, Berlin zdobył sobie tak silną pozycję w Europie, jakiej nie miał chyba nigdy w historii (pomijając okres II Wojny Światowej).

    Niemcy głosują, żeby było tak jak było. Żeby ich rząd powiększał swoją dominację na kontynencie i czerpał z tej dominacji profity dla swoich obywateli. Tylko dzisiaj sytuacja jest już inna niż 12, 8 czy nawet 4 lata temu. W Stanach Zjednoczonych czy w Polsce do władzy doszły rządy, które nie są zadowolone z silnej pozycji Berlina.

    Angela Merkel będzie musiała w swojej czwartej kadencji poradzić sobie nie tylko z już mającymi miejsce kryzysami, ale też z wieloma potencjalnymi. Z kryzysem politycznym w Hiszpanii, który może doprowadzić do rozpadu tego kraju. Z kryzysem politycznym we Francji, który może zniweczyć polityczne plany prezydenta Macrona. Wreszcie z kryzysem politycznym na Ukrainie, który może na nowo rozgrzać konflikt na wschodzie Europy.

    Wszystkie te kryzysy Angela Merkel może wykorzystać do wzmocnienia pozycji Niemiec w Europie. Tak, jak to zrobiła z kryzysem finansowym i tak, jak stara się to robić z kryzysem imigracyjnym czy Brexitem. I tego oczekują od niej Niemcy. My chyba jednak nie powinniśmy jej w tym kibicować. Bo co jest dobre dla Niemiec, niekoniecznie jest dobre dla Europy.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gość
      13.09.2017 08:50
      A ja mam inną propozycje na tytuł - "Żeby było tak, jak było… w Gościu"
    • Fidel Castro
      13.09.2017 08:55
      Bez paniki.Nasz rząd da radę.Plan nr.1. Wydrukować za 19 milionów bilbordy, z napisem na czarnym tle: "Czy chcesz by zostało tak jak jest ?" I rozkleić w Niemczech.Plan nr.2. Uchwalić w naszym parlamencie ustawę na mocy której wprowadza się kadencyjność Kanclerza.Na tej samej zasadzie co burmistrzów.Plan nr.3. Kandydatów na kanclerza musi zatwierdzić nasz minister spraw zagranicznych.Plan nr.4 Uchwalenie Kanclerza Niemiec zbada nasz Trybunał Konstytucyjny. ;) Damy radę.
      doceń 10
    • Gość
      13.09.2017 09:36
      Żeby było tak, jak było… ale nie będzie. Paliwo jeszcze dwa tygodnie temu 4,42 teraz 4,53. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki, po cichutku (prawie szeptem) ale jednak informuje, że w przyszłym roku rachunki za prąd i gaz "w górę". Państwo dało i teraz zabiera, tym którym dało a przy okazji oskubie tych, którzy nic nie dostali - dobra zmiana.
      doceń 16
    • Gość_Wtorkowy
      13.09.2017 16:56
      Zazdrość to jeden z grzechów głównych.
      Lepiej uczmy się o najlepszych.
      "Nie pójdę też drogą zżerającej zazdrości, bo ona z Mądrością nie ma nic wspólnego" (Mdr 6,23).
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół