• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Holokaust robaczków

    Edward Kabiesz Edward Kabiesz

    dodane 10.09.2017 08:10

    „Pokot”, najsłabszy chyba film w dorobku Agnieszki Holland, został polskim kandydatem do Oscara.

    Bohaterką filmu jest kobieta, która toczy walkę z myśliwymi, a także kłusownikami. W filmie znajdziemy elementy thrillera, horroru i zaangażowanego filmu społeczno-obyczajowego. To istny miks gatunkowy, który z biegiem akcji zaczyna przypominać propagandową, radykalnie proekologiczną i antyklerykalną agitkę. A przecież w swoich najlepszych dokonaniach reżyserka ważne problemy, w tym również wiary, potrafiła przedstawić w sposób pobudzający do dyskusji.

    Obraz myślistwa i myśliwych jest w filmie kuriozalnie jednostronny. Scharakteryzowani grubą kreską negatywni bohaterowie dramatu przypominają postaci wyjęte z jakiejś satyry, a nie żywych ludzi. Rządzą miasteczkiem i wzajemnie się wspierają. Wszyscy ogarnięci żądzą zabijania, nie przestrzegają żadnych obowiązujących w myślistwie reguł. Jednym z nich jest miejscowy proboszcz, ks. Szelest, zapalony myśliwy, który w złym traktowaniu zwierząt nie widzi nic złego. Wprost przeciwnie. W filmie znajdziemy znamienną scenę, kiedy w kościele odbywa się Msza, a przed ołtarzem leży trofeum myśliwskie w postaci zabitego dzika. Zgromadzone tam dzieci śpiewają z zapałem myśliwską pieśń „Pojedziemy na łów”. Teraz nie mamy już wątpliwości, skąd wypływa zgubna idea mordowania zwierząt. A gdyby takie się pojawiły, wystarczy posłuchać kazania księdza Szelesta, który wygłasza orację na temat zaczerpniętego ze Starego Testamentu przekazu „o czynieniu sobie ziemi poddanej”. Czy oracja księdza rzeczywiście oddaje nauczanie Kościoła w tej sprawie? Przecież papież Jan Paweł II patronem ekologii ogłosił św. Franciszka z Asyżu. O ile pamiętam, święty nie nawoływał do zabijania zwierząt. To przecież nie chrześcijanie dokonują rytualnego, przysparzającego zwierzętom cierpień, rytualnego uboju.

    W filmie pojawia się postać czeskiego uczonego, który zajmuje się badaniem owadów. Wygłasza kwestię, w której padają słowa o holokauście. Jakim? Holokauście owadów, który dokonuje się przez wycinanie drzew w lesie. Czy to nie nadużycie znaczenia tego słowa? Radykalnie proekologiczne przesłanie filmu, w którym dobro zwierzęcia stawia się wyżej niż śmierć człowieka, a taki wniosek nasuwa zakończenie filmu, zmierza jednak w stronę kompletnego absurdu.

    Tyle tylko, że w tym miejscami surrealistycznym filmie wszystko wydaje się jednowymiarowe. To dziwne, bo w swoich najlepszych dokonaniach reżyserka ważne problemy, w tym również wiary, potrafiła przedstawić w sposób pobudzający do dyskusji.

    Komisja oscarowa, która wybrała „Pokot”, kierowała się z pewnością w swoim rozumieniu racjonalnymi argumentami. Nie będę ich przytaczał, bo łatwo je znaleźć w sieci. Są jak najbardziej politycznie poprawne. Ale co to ma wspólnego ze sztuką? I czy rzeczywiście otwiera „nowe horyzonty sztuki filmowej”, jak brzmiało uzasadnienie nagrody dla filmu na festiwalu w Berlinie? Chyba tylko jurorom festiwalu i polskiej komisji oscarowej.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gość
      11.09.2017 23:15
      Może i ks.Duszkiewicz mówi dziwne rzeczy (nie wiem, bo nie dotarły do mnie jego wypowiedzi). zakładam że FC mówi prawdę, ale jakoś do mnie nie dotarło (a chodzę dużo do kościoła), aby księża w swoich kazaniach popierali zabijenie zwierząt . Cenię Panią Agnieszkę Holland, ale mam wrażenie że uległa jakiemuś pędowi dowalania księżom. Rozumiem, że może być nie zadowolaona z obecnej władzy, ale ktoś jej wmówił, że tylko PIS odwołuje się do tradycyjnego, katolickiego społeczeństwa i tu jej zabrakło przenikliwości. Czy zaglądając do kościoła widzi tam żadnych krwi tumanów? Mam nadzieję, źe nie i zrozumie, że może kierując się dobrymi chęciami nadwyrężyła swoją wyobrażnię. Śmiem myśleć,że gdyby nie święty Franciszek i tradycja pustelników wielu księży nie zostało by nimi.
    • Fidel Castro
      12.09.2017 08:07
      Myśliwi pełnią ważną rolę w regulacji liczebności danej populacji.Oni są niezbędni.Jednak myśliwymi powinny zostać osoby które kochają i rozumieją przyrodę.Osoby które znają las i wiedzą co dzieje się z populacją dzików, bażantów i lisów na ich terenie.Ktoś to strzela do zwierząt wypuszczonych przed nim z klatki,nie ma prawa nazywać się myśliwym.On nie jest myśliwym,on jest rzeźnikiem. Ps.Chciałbym przeprosić zawodowych rzeźników jeśli czują się obrażeni moim wpisem.
    • Gość
      13.09.2017 15:55
      Pan Jezus jadł potrawy ze zwierząt zabitych rytualnie wg Tory.
    • Gość
      14.09.2017 15:23
      Ciekawy komentarz Witolda Gadowskiego: http://gadowskiwitold.pl/komentarz-tygodnia-po%C5%82o%C5%BCeni-pokotem
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół