• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bezpieczniej już było

    Tomasz Teluk

    |

    GN 36/2017

    dodane 07.09.2017 00:00

    Dotychczas Włochy w porównaniu z innymi regionami basenu Morza Śródziemnego uznawane były za kraj bezpieczny dla turystów. Czy brutalny atak na Polaków zmieni ten obraz?

    Według Światowej Rady Podróży i Turystyki w 2016 r. turyści wydali we Włoszech ponad 37 mld euro. W tym roku kraj ten odwiedzi blisko 55 mln obcokrajowców. Branża turystyczna generuje bezpośrednio ponad 5 proc. PKB, a pośrednio ponad 11 proc. Daje pracę blisko 1,25 mln ludzi. Nic więc dziwnego, że wszystkim zależy, aby tak pozostało.

    Jednak słoneczna Italia ma problem z imigrantami. Włosi coraz głośniej mówią o tym, o czym nie chciałyby mówić władze – na Półwyspie Apenińskim dochodzi do coraz większej radykalizacji nastrojów wśród muzułmanów, a mieszkańcy stają się ofiarami przestępstw popełnianych przez nielegalnych imigrantów.

    Mieszkańcy Włoch lubili mówić o sobie, że jako jedyni pomagają uchodźcom. W 2016 r. do tego kraju, przeważnie drogą morską, przybyło ponad 180 tys. migrantów. Od 2014 r., gdy został zamknięty tzw. szlak bałkański, drogą morską do Włoch mogło przedostać się nawet 500 tys. ludzi. Poświęcenie Włochów i pomoc przybyszom budzą podziw i szacunek. Niemniej według służb granicznych w ostatnim roku odrzucono blisko 95 proc. wniosków o azyl, ponieważ ubiegający się o to przybysze nie spełniali wymaganych warunków. Gdy wyszło na jaw, że organizacje humanitarne z europejskich krajów współpracują z libijskimi przemytnikami ludzi, a gros pieniędzy publicznych trafia do tych, którzy zarabiają na relokacji migrantów z Afryki do Europy, atmosfera wokół uchodźców zaczęła się zmieniać. Na początku sierpnia br. włoska policja oskarżyła niemiecką organizację pomocową Jugend Rettet o współpracę z handlarzami ludzi. – Oni czasem rzeczywiście ratują ludzi, ale częściej są aktywni, gdy życie ludzkie nie jest zagrożone – powiedział dziennikowi „La Stampa” prokurator Trapani Ambrogio Cartosio. Według włoskiej prokuratury niektóre organizacje pozarządowe pełniły rolę morskich taksówek, przejmując pasażerów tuż przy libijskich plażach. – Dramat migracyjny przekroczył granicę kontroli. Przestępstw dokonują głównie nieletni. Sprowadzające imigrantów organizacje mają niesprecyzowany bliżej kodeks postępowania i często posługują się językiem mafijnym. Sytuacja zmusza mieszkańców do rezygnacji ze swobodnego poruszania się we własnym kraju – mówi „Gościowi Niedzielnemu” Małgorzata M. Montone, mieszkająca od wielu lat w Kalabrii. – Społeczny bunt przeciwko tej sytuacji zdaje się narastać – dodaje.

    Alarmujący raport

    W końcu 2016 r. konserwatywny dziennik „Il Giornale” opublikował raport pt. „Więcej imigrantów = więcej przestępstw”, którego autorzy sugerują, że wzrost nielegalnej migracji powoduje wzrost liczby przestępstw pospolitych, takich jak kradzieże, rozboje, włamania, pobicia czy gwałty. Jak wynika z oficjalnych danych Włoskiego Narodowego Biura Statystycznego (ISTAT) oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, w regionach, gdzie przybyło nielegalnych imigrantów, wzrosła także liczba przestępstw – 1 proc. nowych migrantów więcej przekłada się na wzrost przestępstw o 0,4 proc. Podczas gdy obywatele włoscy popełniają czyny zabronione w przeliczniku 4,3 na 1000 mieszkańców, w przypadku migrantów odsetek ten jest dwa razy większy i wynosi 8,5. Aż trzy piąte nielegalnych imigrantów okazuje się sprawcami czynów karalnych.

    Raport ukazał także nowe problemy Włoch. Przede wszystkim koszty, które kraj ponosi na skutek przestępczości, usuwania ich skutków, dodatkowych zabezpieczeń, konieczności wykupienia polis ubezpieczeniowych itd. Chyba każdemu przybywającemu na wakacje do tego kraju rzucili się w oczy przemierzający plaże sprzedawcy ręczników, okularów, torebek czy elektroniki. Jest to często pierwsza, nielegalna praca tych, którzy przybyli na Stary Kontynent w poszukiwaniu lepszego życia. Okazuje się, że utracone dochody w wyniku działalności nielegalnych sprzedawców, przemytu towarów, drobnych kradzieży czy niezapłaconych rachunków kosztowały w 2016 r. włoskie firmy 26,5 mld euro. Wzrosła także liczba przestępstw dotykających przedsiębiorców, takich jak wymuszenia, szantaże, groźby czy lichwa. Jak podaje dziennik „Corriere della Sera”, kradzieże najczęściej zdarzają się w bogatej północnej części kraju. Najwięcej jest ich w Mediolanie – 7800 przypadków na 100 tys. mieszkańców, w Bolonii – 7600, we Florencji – 6000 i Turynie – 5900. Napady to domena Południa – 291 przypadków na 100 tys. mieszkańców w Neapolu, 261 w Katanii na Sycylii. Natomiast najwięcej przestępstw na tle seksualnym notuje się w Bolonii, Florencji, Mediolanie, ale także na wybrzeżu – w Rawennie czy Anconie.

    Szok w kurorcie

    Brutalna napaść na polską parę w Rimini zwróciła uwagę na wiele problemów związanych z asymilacją migrantów z Afryki Północnej przybywających do Europy. Ludzie ci, pozbawieni środków do życia i legalnej pracy, często stają się ofiarami grup przestępczych. W rezultacie mają małe szanse na asymilację z obcym dla nich społeczeństwem.

    Przemoc seksualna we Włoszech ze strony imigrantów nie jest problemem nowym. Od czasu do czasu media informują o napastowaniach ze strony obcokrajowców, pochodzących głównie z Afryki Północnej. Według policyjnych statystyk imigranci, którzy stanowią 6 proc. społeczeństwa, są odpowiedzialni za 40 proc. gwałtów. W tej statystyce przodują Marokańczycy – aż 6,3 proc. gwałtów popełnianych jest przez przybyszów z tego kraju. W Rzymie imigranci popełniają ponad połowę napaści seksualnych. W Mediolanie jest jeszcze gorzej – aż 59 proc. Tam gwałcą głównie Egipcjanie. 7 proc. przestępstw seksualnych jest popełnianych przez Arabów pochodzących z tego państwa. We Włoszech notuje się grubo ponad 4 tys. gwałtów rocznie.

    Dochodzi do tego, że mieszkańcy wielu miast, którzy czują się coraz mniej bezpiecznie, zaczynają brać sprawy w swoje ręce. Popularne stają się patrole obywatelskie. Dochodzi też do samosądów, zwłaszcza na południu kraju, za które odpowiedzialna jest mafia. Każdy przybywający do Wiecznego Miasta z niedowierzaniem patrzy na tłumy imigrantów, którzy okolice dworca Termini zamienili w jedną wielką sypialnię, rozkładając kartony i prowizoryczne posłania. Coraz częściej dochodzi tam do walk z policją. – Moi znajomi w Rzymie od dawna zwracają uwagę, że w niektórych dzielnicach zrobiło się niebezpiecznie z powodu migrantów. Włoskie media głównego nurtu raczej ukrywają niewygodne dla nich fakty – powiedział „Gościowi Niedzielnemu” mieszkający tam jezuita Dariusz Kowalczyk.

    Islam się radykalizuje

    „Już wkrótce Włochy stracą swój wyjątkowy charakter i będą podążały śladami innych krajów, takich jak Francja, Niemcy, Wielka Brytania czy Belgia, gdzie radykalny islam staje się znaczącym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa” – można przeczytać w majowym wydawnictwie Centrum Zwalczania Terroryzmu prestiżowej akademii West Point. Populacja muzułmanów we Włoszech przekroczyła już 2 mln. Przybywają drogą morską na południowe wybrzeże, a następnie kierują się do bogatych regionów Północy, okolic Rzymu czy Lombardii. Islamscy radykałowie we Włoszech są bardziej anonimowi niż w innych krajach Unii Europejskiej. Na Półwyspie Apenińskim zainstalowały się już wszystkie komórki radykalnych organizacji, takich jak Al-Kaida czy ISIS – wynika z danych Wojskowego Centrum Studiów Strategicznych. „Od 2011 r. we Włoszech udaremniono ponad 20 zamachów, które miały być przeprowadzone m.in. na Ambasadę USA w Rzymie, port w Neapolu, katedrę w Bolonii, metro i synagogę w Mediolanie, Watykan, Koloseum i ostatnio – most Rialto w Wenecji” – pisze Michele Groppi, autor raportu o zagrożeniu terrorystycznym we Włoszech dla akademii West Point.

    Według eksperta komórki wyznawców radykalnego islamu są obecne już w Lombardii, regionie Veneto, a nawet w Toskanii czy na Sardynii. – Wszystkie okoliczności wskazują na to, że dżihadyści będą starali się pogorszyć nastroje społeczne przez przeprowadzenie ataków terrorystycznych we Włoszech – uważa Groppi. – W 2016 r. 171 tys. imigrantów przedostało się do Włoch z Libii i Afryki Północnej. Jednym z nich był Ben Nasr Mehdi, Tunezyjczyk uznawany za eksperta od materiałów wybuchowych Al-Kaidy – dodaje Groppi. Niewykluczone, że w kraju są już radykałowie przeszkoleni przez Państwo Islamskie.

    Od kilkunastu miesięcy Włochy wyglądają jak oblężona twierdza. Główne obiekty turystyczne są strzeżone przez wozy bojowe i uzbrojone wojsko. Do zabytków, także sakralnych, wchodzi się przez bramki podobne do tych na lotniskach. Do niedawna ten kraj traktowany był jak oaza spokoju dla turystów. Kolejne incydenty mogą ten wizerunek bezpowrotnie zmienić. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół