• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Hiszpania na linii frontu cywilizacyjnego

    Bartosz Bartczak Bartosz Bartczak

    dodane 18.08.2017 13:00

    Już raz terroryści w Hiszpanii wpłynęli na losy Europy. Czy tak będzie i tym razem?

    Hiszpania stała się ofiarą islamskiego terroryzmu w czasach, kiedy ten problem nie wydawał się tak wielki jak dzisiaj. W 2004 r. terroryści spowodowali eksplozje w madryckim pociągu, zabijając prawie 200 osób. Zamach ten zmienił polityczny krajobraz Hiszpanii. Tuż po tragicznych zdarzeniach w Madrycie do władzy doszedł Jose Zapatero, który obrócił politykę swojego kraju o 180 stopni. Opuścił on koalicję walczącą w Iraku. Wycofał się ze sprzeciwu wobec reformy Unii Europejskiej, która to reforma dawała zdecydowanie większą władzę dużym krajom, przede wszystkim Niemcom. I co najgorsze, przeprowadził w Hiszpanii skrajnie lewicową rewolucję obyczajową.

    Ocenić politykę hiszpańskiej lewicy najlepiej można, porównując sytuację w kraju sprzed jej rządów do sytuacji dzisiejszej. Hiszpania z kraju o kwitnącej gospodarce i ambitnej polityce stała się krajem pogrążonym w kryzysie gospodarczym, borykającym się z olbrzymim bezrobociem i zagrożonym rozpadem (separatyzm kataloński jest coraz silniejszy). Jeszcze kilkanaście lat temu Hiszpania wydawała się krajem bliższym nam, z którym wspólnie można było walczyć z niekorzystnymi zmianami w Unii Europejskiej. Dziś europejskie problemy dotykają Hiszpanię chyba najmocniej spośród wszystkich krajów Unii.

    W jednej jednak kwestii polityka hiszpańska różniła się od głównego nurtu europejskiego. Prawicowy rząd w Madrycie raczej starał się ograniczyć imigrację spoza Europy. A właśnie Hiszpania jest tą częścią kontynentu, z której najbliżej jest do Afryki. Prowadzący rozsądną politykę imigracyjną rząd Mariana Rajoya nie ma obecnie większości w parlamencie. A niezadowolenia społecznego nie zagospodarowały, tak jak we Francji czy we Włoszech, partie antyimigranckie. Niezadowolenie Hiszpanów zagospodarował skrajnie lewicowy Podemos, który nawet nie ukrywa, że chętnie otworzyłby Hiszpanię na imigrantów.

    Jeśli po zamachach upadnie prawicowy rząd i do władzy dojdzie Podemos, Hiszpania, podobnie jak 13 lat temu, opuści koalicję europejskiego rozsądku. Wtedy takie zachowanie ułatwiło przeforsowanie centralistycznych zmian w Unii Europejskiej. Dzisiaj odbija się to Europie czkawką. Jeśli sytuacja się powtórzy, to Madryt znów będzie odpowiedzialny za złą politykę europejską - tym razem w kwestii polityki imigracyjnej. I w ten sposób po raz kolejny Hiszpanie mogą złamać front obrony przed niekorzystnymi zmianami w naszej części świata.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Gość
      19.08.2017 08:38
      Póki się wpuszcza imigrantów do Europy, dopóty każda inna metoda walki z terroryzmem jest bezsensowna. Gdyby wszystko odbywało się zgodnie z prawem, tj. Syryjczyk udaje się do konsulatu na przykład niemieckiego czy francuskiego w swoim kraju by złożyć wniosek o status uchodźcy, jest weryfikowany w Syrii, i ewentualnie później otrzymuje decyzję pozytywną o zamieszkaniu w Europie, to miałoby to sens. Tylko ten proces musiałby być oczywiście szczegółowy,powolny. Później wzorem USA powinno się w Europie powołać policję imigracyjną, i ludzi którzy nielegalnie przebywają w Europie deportować,zamykać w więzieniach. Pobyt w Europie uzależnić od pracy, jeżeli w przeciągu roku imigrant nie podejmuje pracy, deportacja. A co robić z pontonami pełnymi imigrantów?, traktować je jak więźnia który ucieka z więzienia. Oczywiście naturalne powinno być wojsko na granicach z czołgami, aby chronić granic. Jeżeli tego nie zrobimy jako Europa, to nie łudźmy się, znicze są kwestią czasu.
    • Gość
      19.08.2017 10:48
      A czy to nie za rządów tego złego Zapatero Hiszpania pożegnała się w końcu z katolickim ekstremizmem baskijskim terroryzującym Hiszpanów przez długie lata?
    • Gość
      19.08.2017 10:54
      Autor lubi tworzyć alternatywną historię. Problemy gospodarcze Hiszpanii wzięły się z nieodpowiedzialnego podgrzewania gospodarki przez prawicowe rządy na przełomie wieków. Rozbuchano wtedy bezsensowne inwestycje infrastrukturalne (z niektórych lotnisk nigdy nie wystartował żadnen samolot) i mieszkaniowe (nigdy niezamieszkałe osiedla straszą w calej Hiszpanii). Gdy przyszedł kryzys finansowy nic dziwnego, że bańka pękła z hukiem i gospodarka pogrążyła się w kryzysie.
    • Gość
      19.08.2017 12:14
      W kraju, do którego z Afryki można dopłynąć pontonem w 2-3 godziny, mówienie o "rozsądnej polityce imigracyjnej" jako remedium na terroryzm jest jakimś nieporozumieniem. Ale polski elektorat prawicowy chetnie kupuje takie bajki.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół