• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Powstanie w głośnikach

    Szymon Babuchowski

    |

    GN 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    Liczba płyt inspirowanych powstaniem warszawskim rośnie z każdym rokiem, a nagrania te zaskakują muzyczną inwencją. Słychać w nich szczerą fascynację wydarzeniami sprzed 73 lat.

    Sam tylko rok 2017 przyniósł co najmniej trzy ważne płyty z tego nurtu: „Alarm” Bartasa Szymoniaka, „O chłopcu polskim” The Ceez i „Jestem przestrzeń” Moniki Borzym. Każda z nich to zupełnie inny muzyczny świat, inne podejście do materii prezentowanego tekstu, a jednak wszystkie intrygują słuchacza. Sprawiają, że chce się sięgać w głąb wyśpiewanych przez artystów wierszy.

    Moc nagiego słowa

    Bartas Szymoniak, którego niektórzy kojarzą zapewne jako finalistę programu „Idol”, a inni jako wokalistę zespołu Sztywny Pal Azji w latach 2008–2015, nagrał album, na którym słowo poetyckie zostało wyeksponowane wyjątkowo mocno. Dzieje się tak m.in. dzięki temu, że Szymoniak postawił na instrumentalny minimalizm. Większość dźwięków pochodzi bowiem z… aparatu mowy, którym wokalista imituje perkusję, bas czy trąbkę. Towarzyszy temu głównie gitara, czasem tylko fortepian i skrzypce. W ten sposób udało się mu osiąg­nąć znakomity efekt: utwory mają ludzki puls i oddech; odczuwamy je tak, jakby ktoś odsłaniał przed nami całe swoje wnętrze. A przecież Szymoniak korzysta z cudzych tekstów: Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Tadeusza Gajcego i Antoniego Słonimskiego. Ten ostatni oczywiście do pokolenia Kolumbów nie należy, jednak jego „Alarm” znakomicie wprowadza w atmosferę Warszawy czasów wojny. Dobrze, że wokalista nie ubiera tych wierszy w nadmierne ozdobniki, nie dodaje im sztucznego patosu. Zaufał mocy nagiego słowa – z bardzo dobrym skutkiem.

    Zaskakujące jest również to, że wiersze napisane ponad 70 lat temu brzmią w takiej oprawie na wskroś współcześnie. Podobnie dzieje się zresztą na dwóch pozostałych, wspomnianych wcześniej albumach, zahaczających nieco o jazz, ale łączących go z alternatywnymi brzmieniami. The Ceez, czyli Piotr Okrasa, Polak zza oceanu, nagrał płytę z muzykami znanymi ze współpracy m.in. z Michaelem Jacksonem, Steviem Wonderem czy U2. Śpiewa na niej wiersze Baczyńskiego, ale nie tylko te wojenne. Rozpoczyna od tekstów młodzieńczych, a kończy na „Śmierci”, budując w ten sposób coś w rodzaju poetyckiej biografii, opowieść o miłości zaplątanej w okrutny czas. „Mała dziewczynko z porcelany,/ kiedyś to mi się stłukła?” – wyśpiewuje Okrasa. Kruchość ludzkiej miłości jest też tematem wielu wierszy Anny Świrszczyńskiej, śpiewanych z kolei (rewelacyjnie!) przez Monikę Borzym. Świrszczyńska wzięła udział w powstaniu warszawskim jako sanitariuszka, ale walka stanowi tło dramatu kochających się ludzi, których rozdziela wojna. Może dlatego te wiersze okazały się tak bardzo ponadczasowe?

    Muzeum jako impuls

    Muzyczna „moda” na powstanie nie jest jednak zjawiskiem zupełnie nowym. Zapoczątkowała ją bowiem płyta zespołu Lao Che z 2005 r., zatytułowana po prostu „Powstanie warszawskie”. Przez wielu krytyków uznana została wówczas za arcydzieło. Choć z perspektywy czasu opinie te wydają się nieco przesadzone, trzeba przyznać, że concept album Lao Che jest propozycją bardzo intrygującą. Utkany w dużej mierze z cytatów, wplecionych w autorskie teksty wokalisty zespołu Huberta „Spiętego” Dobaczewskiego, łączy w sobie patos i dystans, historię i współczesność, szacunek dla przeszłości i punkową zadziorność.

    Jednak źródeł nowej fali zainteresowania tym fragmentem naszej historii trzeba szukać jeszcze gdzie indziej. Warto przypomnieć, że wydanie płyty Lao Che miało miejsce tuż po otwarciu w 2004 r. Muzeum Powstania Warszawskiego. To właśnie to miejsce dało największy impuls do rozwoju twórczości inspirowanej powstaniem. Powiedzmy to jasno: nie mieliśmy wcześniej w kraju instytucji, która w tak atrakcyjny, również dla młodego człowieka, sposób prezentowałaby polskie dzieje. Multimedialny charakter muzeum, organizowane przez nie imprezy – wszystko to sprawiło, że mamy dziś do czynienia z prawdziwym wysypem „powstańczej” twórczości.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół