• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Klasztor Świętej Włóczni

    Andrzej Grajewski

    |

    GN 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    Czy w Klasztorze Włóczni – jak w języku ormiańskim tłumaczy się nazwa Geghard – przez wieki był chroniony grot włóczni, którą rzymski legionista ugodził Chrystusa na krzyżu? Ormianie mocno w to wierzą.

    Z jedną z grup pielgrzymkowych wszedłem do wykutej w skale kaplicy grobowej księcia Papaka i księżniczki Ruzukan. Pielgrzymi chwilę stali w milczeniu, jakby onieśmieleni majestatem dzieła człowieka i natury, a później zaczęli śpiewać. Piękna melodia potężniała z każdą chwilą, aby w końcu osiągnąć fortissimo, które zdawało się rozsadzać skalną kopułę nad nami. Takiego śpiewu nie słyszałem w żadnej z najlepszych sal koncertowych w Europie. Zapytałem ks. Lewona, który grupę przyprowadził, skąd wziął tak wspaniałych chórzystów. – Jacy chórzyści? – zdziwił się. – Proszę spojrzeć, to starsze panie i kilka młodych dziewczyn. To miejsce słynie z akustyki i organizowane są tutaj profesjonalne koncerty. Gdyby udało się panu natrafić na taki koncert, dopiero wtedy usłyszałby pan, jak może brzmieć tutaj śpiew.

    Włócznia Przeznaczenia

    Jednak relikwii, od której wzięła się nazwa klasztoru, dzisiaj w nim już nie ma. Przez wieki pielgrzymi przybywali do Geghardu, aby uczcić Świętą Włócznię, zwaną także Włócznią Przeznaczenia, którą rzymski legionista wbił w bok wiszącego na krzyżu Chrystusa. „Włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęły krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe” (J 19,34-35). Gdzie Jerozolima, a gdzie Geghard? – można zapytać. Skąd włócznia (grot) wzięła się w Armenii? Legionista, zgodnie z tradycją nazywany Kasjuszem, który następnie miał przyjąć imię Lucjan lub Longinus, nawrócił się po tym wydarzeniu, a narzędzie zbrodni po zmartwychwstaniu stało się relikwią. Dla pierwszych chrześcijan grot włóczni był dowodem zwycięstwa Pana nad śmiercią. W świecie chrześcijańskim jest jednak znanych kilka włóczni, które uchodzą właśnie za tę relikwię. Dlaczego akurat ta miałaby być prawdziwa? Ormianie przekonywali mnie, że badania naukowe innych włóczni wykazały, iż powstały one później, we wczesnym średniowieczu, natomiast grot włóczni przechowywanej niegdyś w Geghardzie niewątpliwie pochodzi z czasów rzymskich. Według tradycji pojawił się w Armenii wraz z apostołem Judą Tadeuszem, który dotarł tutaj z pobliskiego królestwa Edessa, leżącego na terenie dzisiejszej Turcji. Jego pobyt w Edessie potwierdzają źródła pisane, natomiast jego praca w Armenii jest częścią starożytnej tradycji Kościoła. Na tyle jednak silnej, że w Armenii w ikonografii atrybutem św. Judy Tadeusza nie jest wizerunek Chrystusa, trzymany w ręku, ale właśnie grot Świętej Włóczni, którą miał tutaj przynieść, czyniąc za jej pośrednictwem uzdrowienia i inne cuda.

    Nieznany jest także moment, w którym relikwia trafiła do klasztoru. Pierwsze wzmianki o jej obecności w nim pochodzą dopiero z XII wieku. Wtedy zaczął być nazywany klasztorem Świętej Włóczni, czyli Geghardem. Udokumentowany jest natomiast fakt, że relikwia była tutaj przechowywana przez ponad 500 lat. Zachód dowiedział się o niej późno, dopiero w XVIII w., kiedy do Geghardu dotarł francuski podróżnik Jean-Baptiste Tavernier i opisał ją w jednej ze swych relacji. W 1805 r. klasztor zajęły wojska rosyjskie, a relikwia trafiła do Gruzji. Z Tbilisi wróciła do Armenii, ale już nie do klasztoru, ale do patriarszego skarbca w Eczmiadzynie, będącym siedzibą katolikosa, duchowego zwierzchnika Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Tam znajduje się do dzisiaj.

    Relikwia czy eksponat?

    Grot nie jest prezentowany w katedrze w Eczmiadzynie, najstarszej chrześcijańskiej świątyni Armenii, ale w muzeum katedralnym położonym w jej pobliżu. Trzeba długo szukać wśród wielu wystawionych tam skarbów sztuki sakralnej, aby wreszcie dostrzec piękny relikwiarz zawierający grot Świętej Włóczni. Sprawia to trochę wrażenie, jakby twórcy wystawy sami nie wierzyli w jej autentyczność. Moje wątpliwości starał się rozwiać miejscowy kapłan. – Dla nas Święta Włócznia jest jedną z najważniejszych relikwii i świętości narodowych – przekonywał o. Wartan, pracujący w katedrze. – Najlepiej się o tym przekonać w Wielki Czwartek, kiedy katolikos używa jej podczas uroczystego błogosławienia świętego oleju – myronu, czyli krzyżma. Gdyby grot był tylko eksponatem, nie byłby używany w liturgii, i to w tak ważnym dla wszystkich chrześcijan momencie, jakim jest Wielki Czwartek.•

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół