• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Cuda nad Wisłą

    Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak

    |

    GN 32/2017

    dodane 10.08.2017 00:00

    Cud „maryjny” zdarza się wtedy, gdy ktoś robi wszystko, co powie Jezus.

    Zobaczyłem kiedyś na drzwiach jednego z protestanckich kościołów plakat z kilkoma punktami przedstawiającymi credo tamtego wyznania. Któryś z punktów brzmiał: „Szanujemy Maryję jako matkę Jezusa Chrystusa, ale nie oddajemy jej czci boskiej”.

    – Jeśli tak wyglądają także inne różnice między chrześcijańskimi wyznaniami, to jeszcze się może okazać, że przez pół tysiąca lat kłócimy się o pusty worek – pomyślałem sobie wtedy. No bo my też przecież nie oddajemy Maryi czci boskiej. A że nam to zarzucają? Cóż, a może to jednak oni trochę przesadzają z dystansem wobec Maryi? Bo gdy się słucha ich kaznodziejów (a ja słuchałem sporo naprawdę dobrych mówców protestanckich), można odnieść wrażenie, jakby mieli szlaban na słowo „Maryja”. Jakby Jej w ogóle nie było. O apostołach jest dużo, o patriarchach i prorokach dużo – o Maryi nic. Tak jakby Matka Syna Bożego, Zbawiciela, Mesjasza, była kimś przypadkowym i nieistotnym. Jakby zrobiła coś, co na Jej miejscu zrobiłby każdy inny. Jakby Niewiasta, o której mówi Bóg już w Księdze Rodzaju, była, przepraszam, surogatką: zrobiła swoje, może odejść.

    Może to jest jakieś odreagowanie po nieszczęsnym podziale sprzed 500 lat, jakaś próba podkreślenia odrębności wobec Kościoła Rzymskokatolickiego, który otacza Maryję szczególną czcią. Tyle tylko, że jeśli chcemy być wierni słowu Bożemu – a nasi protestanccy bracia szczerze chcą – to musimy uznać wyjątkowość Maryi. Musimy uznać, że należy Jej się nasza cześć i wdzięczność, i szacunek synowski – czyli zdecydowanie większy niż przeciętny. I wynika to wprost z Pisma Świętego, także z samego jego centrum – ze słów wypowiedzianych przez Jezusa z krzyża. „Oto Matka twoja” – słyszy Jan, a z nim my wszyscy. Upierają się niektórzy, że właśnie nie wszyscy, że to było tylko do Jana, że tylko on miał wziąć Maryję do siebie, bo przecież ktoś musiał się Nią zaopiekować.

    Ale czy to logiczne? W takiej chwili Jezus wydawałby tak „techniczne” i „prywatne” dyspozycje? I to w gruncie rzeczy tylko na weekend? Bądźmy poważni. I uczciwi bądźmy – bo jeśli mówimy o naśladowaniu Jezusa, to powinniśmy też naśladować Go w synowskiej relacji do Maryi.

    Nie chodzi tu o zastępowanie Go w roli jedynego pośrednika między Bogiem a człowiekiem. Również wtedy, gdy za sprawą Maryi dzieją się cuda. Bo rola Maryi jest tam taka jak w Kanie Galilejskiej: cud sprawił Jezus, ale Maryja powiedziała Synowi o problemie. A ludziom powiedziała, że mają robić wszystko, co On powie (słowo klucz: wszystko).

    Zawsze tak jest z Maryją – i wtedy dzieją się rzeczy nieprawdopodobne. Na przykład takie jak w 1920 r. nad Wisłą, w uroczystość Wniebowzięcia Maryi Panny.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • GośćCzwartkowy
      10.08.2017 11:39
      Jeśli chodzi o „szlaban na Maryję” w wystąpieniach pastorów to miałem okazję kilkukrotnie słuchać chlubnego wyjątku w postaci pastora Wojciecha Gajewskiego. W prostych słowach inspiruje i zachęca do brania przykładu z Maryi. Także z tym "szlabanem" to różnie jest.
      BTW, jeśli u protestantów będzie się upowszechniał szacunek i miłość do Maryi, czy do Bożych dzieł czynionych przez bohaterów wiary (świetych) w historii Kościoła, a u nas katolików będzie nadal wzrastał zachwyt dla bożej łaski, dzieła zbawienia przez Jezusa i Słowa Bożego w Piśmie Świętym to być może spotkamy się kiedyś w jednym punkcie.
      doceń 12
    • Gość
      10.08.2017 23:05
      Miło poznać mniemanie prywatne redaktora Kucharczaka. Ale redaktor Kucharczak nie jest w tym względzie wyrocznią. Mało tego redaktor Kucharczak powtarza tylko kalki w myśleniu i stereotypy. Rzeczywistość duchowa jest znacznie bardziej subtelniejsza. Proste to - wręcz prostackie jak zwykle u redaktora Kucharczaka. Ale to wolny kraj i ma prawo redaktor Kucharczak pisać swoje publicystyczne teksty. Ma nawet prawo pisać słabe publicystyczne teksty. A my mamy prawo je komentować jak uważamy za słuszne.
      doceń 10
    • Józef Szczur
      12.08.2017 08:58
      Dobrowolna eutanazja to nie to samo, co przymusowa kara śmierci. Należy dążyć do tego, aby pomyłki się nie zdarzały, ale nie kosztem prawa do decydowania o własnym życiu i własnej śmierci. W przypadku osób, które decydują się na eutanazję i mają ku temu wszelkie powody, to właśnie jej odmowa w imię cywilizacji cierpienia byłaby szkodzeniem.
    • MW
      12.08.2017 10:10
      Będę tutaj jechał po bandzie, za co przepraszam. Myślę, że wiem, o co protestantom chodzi. Oczywiście, oprócz chęci zasłużenia na swoją nazwę, widocznie protestant musi ciągle protestować. Otóż w naszym Kościele mamy bardzo wiele modlitw maryjnych. Kiedy przegląda się modlitewniki, to być może nawet więcej, niż do Jezusa. Ponieważ są one bardzo skuteczne (to wrażliwe, kobiece serce), więc stąd oni mogą mieć wrażenie, że Matka Boża jest równie ważna, jak Trójca Święta. Bo ciągle modlimy się no niej, a do Boga Ojca już chyba nie, pominąwszy Ojcze Nasz. Zresztą, co tu pisać o Maryi, skoro protestanci często nie wierzą w Boga w trzech osobach.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół