• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Krzyk wdowy o szacunek i prawdę

    Bogumił  Łoziński Bogumił Łoziński

    dodane 08.08.2017 19:05

    Pełne bólu, emocji i merytorycznych oskarżeń wystąpienie wdowy po admirale Andrzeju Karwecie, który zginął w katastrofie smoleńskiej, jest wielkim aktem oskarżenia wobec ludzi, którzy badali okoliczności tej tragedii. Jego siła wynika z racji moralnych, jakie stoją za Marią Karwetą.

    Nie sposób przejść do porządku dziennego nad słowami pani Karwety. Stają za nimi nie tylko racje emocjonalne czy merytoryczne, ale przede wszystkim racje moralne. Któż bowiem, jeśli nie osoba, która straciła męża w katastrofie, a potem była upokarzana przez sposób prowadzenia śledztwa, ma większe prawo moralne do oceny tego, co się stało, do oceny osób odpowiedzialnych za jej cierpienie. Dlatego jej słowa mają niezwykłą siłę. Są nie tylko krzykiem rozpaczy, ale także bezlitosnym oskarżeniem.

    Maria Karweta przez siedem lat milczała. Była w takim stanie psychicznym, że radzono jej publicznie nie wstępować. Potrzebowała sześciu lat, aby powrócić do w miarę normalnego stanu. Miara się jednak przebrała, gdy w końcu czerwca doszło do ekshumacji ciała jej męża. Szok. Okazało się, że w trumnie znajdowały się też szczątki jeszcze siedmiu osób. Tego było za wiele. Postanowiła wystąpić publicznie. To nie było tylko emocjonalne świadectwo. Starała się zachować spokój, choć ból był widoczny. Jak stwierdziła – postanowiła powiedzieć o swojej krzywdzie. Po czym drżącym, choć zdecydowanym głosem punktowała.

    Po otwarciu trumny zobaczyła mundur męża, a pod nim obcą bieliznę. Obok worek jak do transportowania ciał i dwa ciemne – na śmieci i żółta reklamówka. – Tak pochowano mojego męża – powiedziała Karweta. W trumnie znajdowały się obce szczątki, m.in. dodatkowa prawa ręka, żuchwa… – W workach na śmieci, w trumnie mojego męża były szczątki ośmiu osób, w tym mojego męża, oraz dwa nierozpoznane, których nie dało się zidentyfikować – powiedziała. Z kolei szczątki jej męża znaleziono jeszcze w czterech innych trumnach.

    Niedawno polityk PO Sławomir Neumann stwierdził, że trzeba było pochować ofiary we wspólnej mogile. Karweta stwierdziła, że odkąd usłyszała te słowa, dręczą ją koszmary. – Śnią mi się śmieciarki. Żółte, z biało-czerwoną flagą. Wiozą te worki, które widziałam w trumnie mojego męża. Na wysypisko, gdzieś daleko od ludzi, żeby wszyscy o nich zapomnieli (…). Panie Neumann, tak pan to sobie wyobrażał? – mówiła dramatycznie.

    Ostro zaatakowała tych, którzy twierdzą, że państwo się sprawdziło. – Wszystko we mnie krzyczy, kiedy słyszę, że państwo się sprawdziło, kiedy słyszę, że komuś żal wycinanych bezbronnych drzew. A co z nami, nas wam nie żal? Przez siedem lat przechodzimy gehennę. Przez siedem lat żyjemy w nieustającej żałobie – stwierdziła.

    Odniosła się też do oskarżeń pod adresem lidera PiS. – Padają stwierdzenia: "prezes Kaczyński podzielił Polskę". A ja pytam: a może to kłamstwo nas podzieliło? Może, gdybyśmy poznali prawdę, od początku do końca, bylibyśmy wreszcie jednością? – stwierdziła.

    Dalej celnie punktowała wszystkie nieprawidłowości dokonane w czasie śledztwa, od oddania go w ręce Rosjan po skandal z ustaleniami tożsamości ofiar.

    A teraz kilka cytatów:

    „Mam mniejsze pretensje do Rosjan, bo to nie im służył mój mąż. To nie dla nich narażał swoje życie. To nie był żołnierz rosyjski. To był żołnierz polski. Od Polski oczekiwałam szacunku, od Polski oczekiwałam jego bezpieczeństwa wtedy, kiedy można mu je było zapewnić”.

    „Mam ogromną potrzebę usłyszenia +przepraszam+. (…) Oczekuję odrobiny pokory, przyznania się do popełnionych błędów, niewłaściwych decyzji. To przede wszystkim”.

    „W rządzie potrzebujemy silnych osób, które radzą sobie w nieprzewidzianych sytuacjach, a nie tych, którzy bawią się w wolontariat”.

    Źle by się stało, aby jej słowa zostały przyporządkowane politycznie. One takie nie są. To krzyk o szacunek i prawdę, o człowieczeństwo.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Gość
      09.08.2017 11:52
      Aż z ciekawości zajrzałem na gazeta.pl i natemat.pl - pomyślałem: "No nie, tego to już im się nie uda przekłamać i przerobić na swoje kopyto". I faktycznie... nie udało im się. Po prostu to przemilczeli:)
    • Gość
      09.08.2017 12:32
      Czekam na komentarze trolli, ktore tak czesto zagladaja na portal GN i wypisuja swe opinie...
      Poki co, cisza... Nawet ich zatkalo... Tylu klamstw i zniewazania ludzi nie da sie po prostu zniesc i zadne slowa nie wyraza tego, co przezywaja rodziny tragicznie zmarlych w katastrofie smolenskiej...
      doceń 10
    • Gość
      10.08.2017 10:12
      Czytałam, że Panią prezydentowa zidentyfikowano po pierścionku. Jeżeli to prawda, to o jakiej identyfikacji jest mowa.
    • Troll
      11.08.2017 09:34
      Współczucie dla rodzin ofiar tej katastrofy. Bliscy tych, którzy zginęli z powodu głupoty, arogancji, politycznych wojenek - w Smoleńsku, w katastrofie CASA, czy innych okolicznościach - są ofiarami mentalności, że państwo to łup.
      Polska to państwo, które zasadniczo pogardza swoimi obywatelami. Liczą się tylko ci, którzy aktualnie dorwali się do żłobu. Szlachetki, familie, kasty, kliki, manus manus lacet. Tak jest od niepamiętnych czasów. Ból czy cierpienie jednej grupy nie obchodzi reszty. Chyba, że jest pożywką zemsty. Oooo, to wtedy aż się ślinią z zadowolenia.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół