• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Za dobrze szło

    Jacek Dziedzina Jacek Dziedzina

    dodane 21.07.2017 14:52

    PiS ma jakąś organiczną zdolność tracenia okazji. Okazji do niepsucia dobrych zmian.

    Wymowne było wczorajsze zachowanie wicepremiera Jarosława Gowina. Wprawdzie zagłosował za ustawami zmieniającymi organizację wymiaru sprawiedliwości, ale nie wstał, jak inni członkowie rządu i posłowie PiS, nie klaskał, gdy ogłoszono wyniki głosowania. Siedział zamyślony, wyraźnie wycofany, niemal sparaliżowany sytuacją. Nie wiem, ile w tym było wyreżyserowanej pozy – reforma była potrzebna, nawet jeśli nie w takiej formie i nie w takim trybie, nie mogłem inaczej, ale nie otwieram szampana z Ziobrą – a ile autentycznego poczucia, że coś poszło nie tak, że lojalność wobec rządu wymagała głosowania za ustawą, ale niesmak pozostał. Niesmak, że dobre, konieczne zmiany, również w sądownictwie, zostały wizerunkowo skompromitowane przez samych autorów. Możliwe, że przekonujące dla Gowina okazało się wystąpienie rzecznika praw obywatelskich – przyznam, że i mnie merytoryczne pytania o konsekwencje proponowanych zmian dały do myślenia

    To wszystko nie zmienia faktu, że histeria opozycji jest teatrem i zwykłym narzędziem, mającym na celu jedno: odsunąć PiS od władzy. Instrumentalne potraktowanie wymiaru sprawiedliwości z Sądem Najwyższym na czele doskonale obrazuje wczorajsze wieczorne „wysłuchanie” przez Sejm, a dokładnie przez kilku dosłownie posłów, sprawozdania z działalności Sądu Najwyższego. Pierwsza prezes Sądu Najwyższego też chyba poczuła się zlekceważona, że jej rzekomi obrońcy, zamiast siedzieć na sali obrad, próbują zabłyszczeć z megafonami na scenie, przemawiając do tłumów, bo pomyliła nawet posłów z senatorami, na co uwagę zwróciła jej prowadząca obrady wicemarszałek.

    Partyzanckie metody PiS nie zmieniają też oceny faktu, że z zagranicy płyną tradycyjne już głosy zatroskanych o naszą demokrację nadgorliwych urzędników (jak komisarz Timmermans), którzy bez żadnych podstaw traktatowych próbują wpłynąć, grożąc sankcjami, na kierunek reformy sądownictwa (to jest całkowicie poza kompetencjami organów unijnych).

    Ale przy tych wszystkich okolicznościach – histeryzującej i wykorzystującej instrumentalnie sytuację opozycji, nadgorliwej w dyscyplinowaniu Polski zagranicy – to nie jest tak, że PiS - tylko dlatego, że ma przeciwko sobie tradycyjnych oponentów - może pozwolić sobie na wszystko. Sposób procedowania tych ustaw, pośpiech i wreszcie zbyt duże, mimo naniesionych poprawek, uzależnienie sędziów od rządzących (ktokolwiek to jest i będzie) nie może budzić pełnego zaufania, także wśród tych, którzy rozumieją, że bez radykalnej przebudowy sądownictwa, nie polepszy się reputacja wymiaru sprawiedliwości. PiS ma jakąś organiczną wręcz zdolność psucia dobrych zmian, które sam inicjuje. Wczoraj w Warszawie i wielu innych miastach nie przyszli demonstrować tylko KOD-owcy i inni tradycyjni przeciwnicy tego rządu. W tłumie pod Pałacem Prezydenckim stali nie tylko mający przekonanie o konieczności dzielenia się swoim infantylizmem aktorzy. Przyszli również ci, którzy może nawet nie rozumieją do końca tego, jakie zmiany mają zajść w sądownictwie, ale mają poczucie, że tym razem władza poszła za daleko. Nie dlatego, że cyniczna opozycja tak twierdzi, tylko dlatego, że wiele uczciwych osób ma rzeczowe zastrzeżenia.

    Teraz PiS ma dwa wyjścia: albo przekonać merytorycznie i spokojnie wątpiących, że tak radykalny kierunek zmian jest konieczny (tego przekonywania dotąd brakowało), albo – z udziałem weta prezydenta – wycofać się z niektórych zapisów (ale nie z samej reformy). Trzecia opcja to pogardliwe prychnięcie, że zmianom przeciwstawia się tylko „postkomuna i ubecja”. To już może nie zadziałać. To może oznaczać utratę władzy na dłużej niż ostatnia 8-letnia przerwa. Ze szkodą dla naprawdę dobrych zmian w Polsce.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • pawell
      23.07.2017 23:25
      Nie wystarczy mieć rację. Trzeba ją jeszcze potrafić przekazać innym i jej obronić. To że PiS ma 99% racji forsując zmiany które wprowadza to za mało. Czy nie ma nikogo kto potrafiłby w prosty sposób wyjaśnić i obalić te wszystkie nieprawdy i przeinaczenia od których roi się w mediach. Wystarczy np. punkt po punkcie wypisać najważniejsze zapisy nowej ustawy i pokazać jak te sprawy wyglądają w innych krajach. W USA np. sędziów SN powołuje prezydent - czy to zagraża demokracji??
    • Gość
      24.07.2017 02:18
      Dwa dni temu węgierski minister spraw zagranicznych skrytykował Komisję Europejską za jej działania wobec Polski i oświadczył, że Węgry są solidarne z Polska. Natomiast premier Orban przesłał list do premier Szydło, w którym zapewnił ją o przyjaźni i solidarności Węgier. Sprawa została więc postawiona jasno: gdyby doszło do głosowania nad zastosowaniem wobec Polski sankcji przewidzianych w art. 7 traktatu o UE, Węgry zagłosują przeciw. Ponieważ w tym głosowaniu potrzebna jest jednomyślność, plan ukarania Polski zakończyłby się fiaskiem.

      Na reakcję Komisji Europejskiej nie trzeba było długo czekać. Dziennikarz Marcin Antosiewicz poinformował na twitterze o nowym pomyśle KE, który ma pozbawić Polskę wsparcia Węgier. W Brukseli powstaje plan, by na jednym posiedzeniu RE głosować art. 7 wobec Polski i Węgier, wtedy oba kraje byłyby wyłączone z głosowania.
      https://wprawo.pl/2017/07/22/ke-probuje-wykluczyc-wegry-z-glosowania-w-sprawie-nalozenia-sankcji-na-polske/
    • Gość
      24.07.2017 08:34
      "Rozkwitały pąki białych róż ..."
    • DNA
      26.07.2017 15:13
      Z bandytami nawołującymi do rozlewu krwi i obalenia siłą rządu się nie dyskutuje tylko stawia pod sąd.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół