• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dajcie mi skrzydła

    Barbara Gruszka-Zych Barbara Gruszka-Zych

    |

    GN 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    – Nie mam wystarczająco dużo wyobraźni, żeby zobaczyć Boga, dlatego Go nie maluję – mówi Andrzej Strumiłło, malarz, rzeźbiarz, grafik, projektant, pisarz i poeta. – Nie wiem, jak jest zbudowane Jego oko. Czy obraz, jaki widzi, jest taki jak nasz?

    Kotwica

    Z tęsknoty za dzieciństwem i młodością przeżytymi na ziemi wileńskiej i nowogródzkiej wybrał Maćkową Rudę nad Czarną Hańczą. – To jedyna rzeka w Polsce, która wpada do Niemna – mówi. – Dla mnie ma to znaczenie symboliczne. Wszystkie rzeki mojej młodości były córami Niemna. Łowiłem w nich kiełbie i chciałem to powtórzyć, ale wciąż brakowało mi czasu. Z żoną Danusią rzuciliśmy Nowy Jork dla Maćkowej Rudy, choć miałem propozycję przedłużenia kontraktu i po pięciu latach emeryturę. Prowadziłem tam pracownię graficzną przy sekretariacie ONZ, zajmując się wydawnictwami i wystawami. Wykonałem ponad 3600 zamówień dla różnych organizacji afiliowanych przy ONZ. Mogłem mieszkać w Stanach, Meksyku albo na Riwierze Francuskiej, ale powiedziałem sobie: „Finisz życiowy się zbliża, mam już 59 lat, nie znam dnia ani godziny”. Chciałem przejść na emeryturę w domu, który odpowiada mojemu pojęciu szczęścia. Moja bardzo wierna żona Danusia, jako oddany i przywiązany towarzysz życia, zaakceptowała to. Nad drzwiami wisi jej obraz z kwiatami, bo ona również malowała. Kiedy patrzę z perspektywy lat, to widzę, że miałem szczęście. Mając 20 lat i będąc studentem ASP, poznałem swoją przyszłą żonę, która była ze mną w jednej pracowni malarskiej. Udało nam się przeżyć razem ponad sześćdziesiąt lat. Ciekawe, że na początku zaplanowaliśmy, że skończymy studia, będziemy mieć dwoje dzieci, i to wszystko nam się udało. Żona rzadko malowała, zajmowała się dziećmi, domem, była moją prawą ręką, doradcą i pełnomocnikiem. To, że pojechałem do Ameryki, to jej zasługa, bo mimo wszystkich trudności powtarzała: „Starajmy się, to szansa”. Wcześniej też wiele podróżowałem po świecie, projektując bardzo dużo wystaw dla Polskiej Izby Handlu Zagranicznego. Bez względu na warunki polityczne trzeba było nasze polskie towary reklamować za granicą. Mojej żony nie ciągnęło na wieś, bo nie lubiła zanurzać rąk w ziemi. Ale wszędzie mi towarzyszyła, więc przyjechała i tu, gdzie sprowadził mnie romantyczny egoizm.

    Podkreśla, że jego główny zawód to malarstwo i sztuka wizualna, ale nie może się oprzeć pokusie i wyraża pewne przeżycia słowem: – Wydałem kilka tomów poezji, ostatnio „Sto”. Składa się na niego sto szkiców do obrazów z cyklu „Lot” połączonych z poetyckimi notatkami. Na obrazach pokazuję figurę ludzką bez wyraźnych cech rasowych, epokowych, klasowych. Człowieka uniwersalnego, czasem manekina, symbol istoty ludzkiej ze skrzydłami. Stwórca przyprawił sześć skrzydeł cherubinom. Złe duchy obdarzył skrzydłami oślizłymi, nietoperzymi. Skrzydła mają Atena, Dedal i Ikar, erosy. One mogą być różowe, pierzaste, pulchne, stalowe, ale też kamienne, a wtedy trzeba mieć dużo wyobraźni, by na nich ulecieć. Bywają balastem, ale i kotwicą.

    Myślę, że skrzydła, na których przyleciał w to miejsce, były mocną kotwicą.

    Wschód

    Przyszedł na świat w Wilnie, w klinice uniwersyteckiej za kościołem św. św. Piotra i Pawła na Antokolu. – Mieszkaliśmy na ul. Polowej, koło cmentarza – wspomina. – Mój ojciec Rafał urodził się w Mińsku, babcia w Witebsku, moja mama Kazimiera na północnej Wileńszczyźnie. Zaścianek jej ojca – Sudaty pod Święcianami – graniczył z majątkiem Piłsudskich. Mój stryjek był zasłużonym księdzem, który w 1941 został zastrzelony na progu swojej parafii w Swojatyczach koło Baranowicz. Kiedy przyjeżdżałem do Wilna, brał mnie za ucho i prowadził do kościoła św. św. Piotra i Pawła, żebym służył do Mszy. Jeszcze w czasie wojny uciekliśmy do Polski, bo w 1944 aresztowali ojca i bałem się, że mnie czeka to samo. Zamknęli go w więzieniu w Nowogródku, a stamtąd wysłali na ciężkie roboty w głąb ZSRR. Z więzienia przesłał matce gryps: „Uciekaj z dziećmi do Polski, niech się uczą”. Starała się zrealizować ten testament. Będąc mu wiernym, w 1945 wróciłem do ojczyzny, choć miałem tylko brudną chusteczkę do nosa w kieszeni. Po mojej matce został mi modlitewnik wydany w 1857 r. w Wilnie. Modlili się na nim powstańcy styczniowi, ona, a teraz czytam go ja.

      – Dzieła sztuki nie da się zaprogramować – mówi artysta.
    ROMAN KOSZOWSKI /FOTO GOŚĆ
    Od zawsze czuł się obywatelem Rzeczpospolitej Obojga Narodów. – Lepiej się czuję na wschodzie niż na zachodzie naszej ojczyzny – przyznaje. – Nasz ostatni zryw niepodległościowy, powstanie styczniowe, miał miejsce właśnie na wschodzie kraju. Kresy Wschodnie były granicą między katolicyzmem a prawosławiem, koncepcją łacińską a bizantyjską. To, co się tutaj działo, potwierdza moją tezę, że w miejscu konfrontacji między narodami, cywilizacjami, koncepcjami życia pojawiają się najciekawsze zjawiska. Cena patriotyzmu, którą na Kresach płaciła Polska, jest ogromna, dlatego Polak stąd był bardziej zahartowany. Tutejszy żywioł polski stanowiła szlachta kierująca się poczuciem wartości i honoru. Niech mi pani powie, dlaczego Piłsudski na obronę Warszawy w bitwie pod Radzyminem w roku 1920 postawił dywizję litewsko-białoruską? – zawiesza pytanie i przyznaje, że mu żal, iż Polska dzisiejsza nie jest już tą, w której się urodził. – Już nigdy nie wrócimy do dawnej romantycznej ojczyzny.

    Atena zdecydowanym, głośnym szczekaniem przerywa naszą rozmowę. – Co chce nam powiedzieć? – pytam. – Zaprasza na herbatę – odpowiada gospodarz. – Znalazłem ją między wsiami Nowinka i Ateny, dlatego tak się nazywa. Przez te 11 lat zdążyła posiwieć jej morda.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Anna Panna
      14.08.2017 01:35
      "Nie mam wystarczająco dużo wyobraźni, żeby zobaczyć Boga, dlatego Go nie maluję." Odkąd Bóg stał się człowiekiem, nie trzeba Go sobie już "wyobrażać". A sztuka sakralna przedstawiająca Boga-Człowieka kwitnie od prawie 2000 lat.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół