• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Książę – zagadka

    Maciej Legutko

    |

    GN 28/2017

    dodane 13.07.2017 00:00

    Nowo mianowany następca saudyjskiego tronu budzi skrajne emocje. Jedni widzą w nim szansę na zmiany w skostniałej monarchii, inni ostrzegają, że to zwolennik agresywnej polityki zagranicznej.

    Król Arabii Saudyjskiej Salman ogłosił następcę tronu. Będzie nim jedno z jego trzynaściorga dzieci: 31-letni Mohammad ibn Salman. Już od dawna wiadomo było o szykowaniu go na przyszłego władcę. Zaskakuje jednak błyskawiczna kariera księcia oraz to, w jak krótkim czasie zgromadził wielką władzę w swoich rękach, marginalizując konkurentów. Mohammad ibn Salman piastuje obecnie stanowisko wicepremiera, ministra obrony kraju, zarządza sektorem naftowym i de facto prowadzi politykę zagraniczną Arabii Saudyjskiej.

    Przyszłość największego kraju na Półwyspie Arabskim pod rządami nowego króla jest wielką niewiadomą. Z jednej strony ma on ambitne plany reform gospodarczych i złagodzenia wszechobecnej dyktatury radykalnego islamu w życiu publicznym, z drugiej jednak saudyjska monarchia, kiedyś słynąca z dyskretnej, a zarazem skutecznej dyplomacji, dziś zaczyna prowadzić gwałtowną i nieprzewidywalną politykę zagraniczną. Mohammad ibn Salman wciągnął kraj w krwawą wojnę w Jemenie i dyplomatyczny konflikt z Katarem. Coraz bardziej otwarcie zmierza też ku konfrontacji z Iranem.

    Gra o tron

    W Arabii Saudyjskiej ciągle jeszcze rządzi pokolenie synów Abdulaziza ibn Sauda – pierwszego króla i założyciela dynastii Saudów. Każdy z jego potomków wstępuje na tron w coraz starszym wieku i panuje coraz krócej. Salman został monarchą w 2015 roku, mając 79 lat. Według nieoficjalnych doniesień przeżył już udar, po którym ma niedowład ramienia i cierpi na postępującą demencję. Główną misją króla jest więc przygotowanie kraju na oddanie władzy przedstawicielowi następnego pokolenia.

    Ambitny książę Mohammad ibn Salman, korzystając z usuwania się króla w cień, samodzielnie kontynuował powiększanie swoich wpływów, tocząc zakulisową, ostrą walkę ze swoim kuzynem – 57-letnim Mohammedem ibn Najefem, wieloletnim szefem bardzo skutecznych służb bezpieczeństwa. To właśnie on w 2015 roku został najpierw wskazany przez Salmana na następcę tronu. Ibn Salman nie miał zamiaru podporządkować się formalnie wyższemu rangą krewnemu, uciekając się do ryzykownych kroków. Potrafił na przykład wzywać „w pilnej sprawie” amerykańskiego ambasadora, będącego w drodze na spotkanie z ibn Najefem. Marginalizował też znaczenie kuzyna w polityce zagranicznej, w efekcie czego Donald Trump podczas majowej wizyty w Arabii Saudyjskiej w ogóle nie rozmawiał w cztery oczy z wtedy jeszcze formalnym następcą tronu.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół