• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Jak bronić rodziny?

    dodane 06.07.2017 00:00

    O obronie małżeństwa i rodziny, promowaniu ich piękna i wspieraniu w kryzysie mówi Mieczysław Guzewicz.

    Ks. Tomasz Jaklewicz: Czego dziś najbardziej potrzebuje rodzina?

    Mieczysław Guzewicz: Ochrony. To nie jest przesada. Kilka lat wstecz moglibyśmy mówić tylko o konieczności wzmacniania. Teraz rodzinę trzeba chronić.

    Dlaczego tak Pan uważa?

    Odwołam się do słów św. Jana Pawła II, które padły 18 grudnia 2004 roku na spotkaniu z rodzinami: „Niestety, ataki na małżeństwo i rodzinę stają się z każdym dniem coraz silniejsze i coraz bardziej radykalne, zarówno na płaszczyźnie ideologicznej, jak i w sferze prawodawstwa”. Pamiętam, że słowo „ataki” wydawało mi się wtedy przesadzone. Rozmawiałam o tym z nieżyjącym już dziś o. Andrzejem Rębaczem, dyrektorem Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin. Odpowiedział: „Proszę się przyjrzeć faktom: lawina rozwodów, wzrastająca liczba wolnych związków. To nie jest przypadek”. Siostra Łucja w 1980 roku powiedziała, że zmaganie o duszę świata rozegra się właśnie w sferze małżeństwa i rodziny.

    Chyba nawet Jan Paweł II nie przewidział, że owe ataki spowodują, że zakwestionowana zostanie sama definicja małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, z czym mamy dziś do czynienia. Jak mamy bronić rodziny?

    Odwołując się najpierw do tego, co potwierdzają wszystkie badania, że rodzina w polskiej kulturze stanowi wciąż ogromną wartość. Mamy zapis w Konstytucji RP: „Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej” (art.18). Małżeństwo to monogamiczny, nierozerwalny związek mężczyzny i kobiety. Tę definicję trzeba stale powtarzać. Kiedy pojawia się dziecko, małżeństwo staje się rodziną. Przy czym nie zatraca się małżeństwo.

    Czasami używamy zamiennie słów „małżeństwo” i „rodzina”, a to nie jest to samo.

    Małżonkowie często proszą osoby zajmujące się duszpasterstwem, by zwracały uwagę na to rozróżnienie. Bo jeśli słyszymy tylko: „chrońmy rodzinę”, „pomagajmy rodzinie”, „wspierajmy rodzinę”, to małżonkowie mówią: „no dobrze, ale powiedzcie też coś o nas, o małżonkach”. Św. Jan Paweł II mocno to rozróżniał. Mówił, że struktura małżeństwa jest inna niż struktura rodziny. Arcybiskup Majdański w wielu publikacjach zwracał uwagę, że nie ma sakramentu rodziny ani sakramentu macierzyństwa czy ojcostwa, jest tylko sakrament małżeństwa. Kiedy pojawia się dziecko, małżeństwo często jakby gdzieś się gubi. Owszem, dzieci są cudownym darem, ale małżonkowie nie mogą zapomnieć o sobie, o swojej wyjątkowej relacji. Trzeba czuwać, by to się nie rozmyło. Małżonkom trzeba o tym delikatnie przypominać. W wielu diecezjach mówi się już konsekwentnie o duszpasterstwie małżeństw i rodzin. Tego warto się trzymać.

    Czeka nas debata konstytucyjna. Czy uważa Pan, że aktualna konstytucja w wystarczającej mierze chroni rodzinę? Przepraszam, małżeństwo i rodzinę?

    Wspomniany art.18 konstytucji jest klarowny i wystarczający. Warto przypomnieć także art. 48, który mówi o prawie rodziców „do wychowania swoich dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”. Te zapisy wymagają jedynie przypominania. Fundacja Narodowego Dnia Życia wpadła na pomysł stworzenia Konstytucji Rodziny. Nie chodziło o akt prawny, ale symboliczny. Jego celem byłoby przypomnienie o ważności małżeństwa i rodziny. Zapis naszej konstytucji w sposób bardzo klarowny odzwierciedla głębię tradycji judeochrześcijańskiej. Cywilizacja zachodnioeuropejska zaczerpnęła taką wizję małżeństwa z Biblii. To przez wieki było oczywiste.

    Dziś kontekst radykalnie się zmienił. Nacisk środowisk LGBT domaga się „poszerzenia” definicji małżeństwa w imię wolności czy prawa do szczęścia. Wiele osób nie dostrzega w tym niebezpieczeństwa. Powiadają: „Ja żyję w małżeństwie katolickim, ale inni niech żyją sobie tak, jak chcą, to mi nie przeszkadza”.

    Musimy akcentować, że model monogamicznego małżeństwa opiera się nie tylko na Biblii, ale również na prawie naturalnym. Tak jak w naturę człowieka wpisane są normy moralne Dekalogu, tak podobnie wpisana jest w nas informacja o tym, że jesteśmy stworzeni do małżeństwa. Ta prawda została doprecyzowana np. w prawie rzymskim. Jeśli ktoś próbuje w tym mieszać, to odpowiadam ze spokojem: po pierwsze – żyjcie, jak chcecie, ale nie narzucajcie swojej wizji innym; po drugie – nie rośćcie sobie pretensji, żeby nazywać się małżeństwem, bo nigdy nim nie będziecie. Jesteście związkiem, ale nie małżeństwem. Natura małżeństwa jest inna, po prostu. Tymczasem siła oddziaływania środowisk LGBT jest bardzo duża. To są solidnie zorganizowane, dobrze finansowane kampanie.

    Można śmiało powiedzieć, że na tej linii toczy się prawdziwa bitwa cywilizacyjna.

    Tak, to są właśnie te „ataki”, o których mówił św. Jan Paweł II. To są dwie armie ścierające się ze sobą.

    Polska wciąż wyróżnia się na tle Europy. W wielu zachodnich krajach ta wojna została przegrana, także przez Kościół. Czy Polska się obroni i od czego to zależy?

    Tego pytania nie możemy nie stawiać. Ono utrzymuje w nas konieczny poziom napięcia. Musimy tworzyć bardziej zwarte środowisko, aby działania w obronie małżeństwa i rodziny nie były rozproszone. Trzeba wytrwale tłumaczyć, że to, co się dzieje w Europie, to nie jest jakiś naturalny, nieunikniony proces przemian cywilizacyjno-kulturowych, z którym trzeba się pogodzić. Musimy pokazywać, że to jest cywilizacyjne starcie wartości i antywartości. Jan Paweł II mówił wprost, że jest Ewangelia i jest anty-Ewangelia, która ma swoje środki i swoje sposoby. Mamy cywilizację miłości, ale mamy także cywilizację śmierci. Musimy odważnie o tym mówić. Chodzi o to, aby w sposób przemyślany odpierać te ataki. Konieczny jest pewien plan działania, strategia. Druga strona tak właśnie działa. My często uprawiamy partyzantkę, dlatego przegrywamy.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół