• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nie rozumiem

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 26/2017

    dodane 29.06.2017 00:00

    Rozumiem stanowisko polskiego rządu wobec relokacji emigrantów, ale niechęć do współpracy przy tworzeniu korytarzy humanitarnych budzi moje zdziwienie.

    Za sprzeciwem wobec relokacji stoi wiele argumentów. Przede wszystkim obawa o bezpieczeństwo Polski, biorąca się stąd, że wśród przyjmowanych emigrantów mogą się znaleźć terroryści. Władze państwowe muszą brać pod uwagę ten argument. Ale kolejny jest jeszcze ważniejszy. Ugięcie się pod presją instytucji unijnych i Niemiec czy Francji może otworzyć drzwi dla kolejnych fal przybyszów. W konsekwentnym sprzeciwie rządowi bardziej chodzi – jak mi się zdaje – o zasady niż o stu czy dwustu przyjętych emigrantów. Taka bowiem liczba rozwiązałaby, przynajmniej na jakiś czas, problem Polski z relokacją. Nasz kraj i jeszcze parę państw Europy Środkowo-Wschodniej jest pod ciągłą presją z powodu niezgody na przyjmowanie emigrantów. A przecież nie ma w Europie kraju, który w pełni zrealizowałby zobowiązania przyjęte w roku 2015. Przy okazji warto zwrócić uwagę na przewrotną argumentację zwolenników relokacji. Z jednej strony odwołują się do zasad moralnych, tym bardziej zobowiązujących ze względu na chrześcijański charakter naszego narodu, a zaraz potem mówią, że wystarczy, byśmy przyjęli tylko niewielką część przypisanych Polsce 7 tys. imigrantów. Rodzi się pytanie, o co im chodzi – o realną pomoc dla biednych ludzi czy tylko o to, by dobrze wypaść na arenie międzynarodowej?

    W całym emigracyjnym problemie chodzi o jeszcze jedną rzecz. Ilu mieszkańców Azji czy Afryki chciałoby się przenieść do Europy? Zapewne dziesiątki milionów. Europa jest nieporównanie bogatsza i bezpieczniejsza od większości krajów z dwóch wspomnianych kontynentów. Gdyby otworzyć granice i wystosować odpowiednie zaproszenie, tak jak swego czasu zrobiła kanclerz Angela Merkel, to te dziesiątki milionów z radością wylądowałoby w Europie. Może w imię chrześcijańskiej miłości tak należy postąpić? Ale jak wielu imigrantów nasz kontynent może przyjąć? Jaka jest wyporność łódki, na której płyniemy? Musi przecież istnieć jakaś granica. I tu pojawia się kwestia korytarzy humanitarnych. Skoro z wielu względów nie potrafimy lub nie możemy pomóc wszystkim, to zatroszczmy się chociaż o niektórych. Ma tu zastosowanie dewiza często powtarzana przez Matkę Teresę z Kalkuty, której zarzucano, że mimo najszczerszych chęci wszystkim nie pomoże.

    Czym jest korytarz humanitarny? Szczegółowo piszemy o tym na następnej stronie. Ja określę go następująco: jest to wypracowany przez Włochów sposób udzielania pomocy charytatywnej obcokrajowcom znajdującym się w szczególnie trudnej sytuacji spowodowanej wojną. Wiem, że państwo polskie stara się pomagać ofiarom wojny na miejscu – w Syrii czy Libanie. To doby kierunek. Ale najbardziej poszkodowanych można by zaprosić do Polski. Twórcy korytarzy humanitarnych opracowali skuteczną i bezpieczną metodę. Kościół w Polsce jest otwarty na takie działania. Niestety, bez współpracy z władzami państwowymi pozostaje bezradny.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Gość
      01.07.2017 18:47
      Kościół czyli kto? Niektórzy hierarchowie chcący się przypodobać papieżowi? Ja jakoś nie widzę zgody wiernych na te korytarze, natomiast większość chętnie będzie wspierać Caritas w organizowaniu pomocy w Syrii. Proszę wybaczyć - na świecie dotąd toczyło się i toczy mnóstwo konfliktów zbrojnych, mamy też za sobą wiele dramatycznych klęsk żywiołowych. Mieliśmy straszną wojnę na Bałkanach, w Iraku, na Ukrainie - i nikt jakoś nie wpadł na pomysł organizowania korytarzy humanitarnych. Zawsze pomoc organizowana była tam na miejscu - pamiętam różne zbiórki, pieniężne i rzeczowe. Zdarzały się też przypadki - nieliczne - organizowania w Polsce zabiegów medycznych dla ciężko chorych i okaleczonych ofiar. Na taką pomoc - zgoda. Na korytarze - NIE!!! Cóż takiego szczególnego jest w wojnie w Syrii, że tak bardzo zmieniła się narracja na temat sposobu pomagania? Dlaczego sprawdzone dotąd metody miałby zostać zastąpione - innymi? Trzeba pomagać - to nie ulega wątpliwości. Pomoc ta powinna polegać jednak przede wszystkim w zadbaniu o wygaszenie konfliktu w Syrii i jestem całkowicie przekonana, że Europa wraz z Rosją i USA mają aż nadto sił, by to osiągnąć. Problem w tym, że cele są inne. Konflikt w Syrii, a wcześniej w Libii i w Iraku trwa przecież OD LAT. Obecnie większość terenów w Syrii nie jest objęta działaniami wojennymi. Natomiast pomysły relokacji "uchodźców", tudzież stworzenia "korytarzy", to narracja, która słyszymy od momentu, gdy Angela Merkel "zaprosiła" pół Afryki i Bliskiego Wschodu do Europy. Miłosierdzie nie powinno być ślepe i naiwne, bo staje się po prostu GROŹNE.
    • Gość
      02.07.2017 16:05
      Nie rozumiem,czego Ksiądz Redaktor , nie rozumie . Bo Pan Prezes to doskonale rozumie i gra na rozszerzenie elektoratu. W moim otoczeniu większość to antyPiSowcy, ale zwolenników pomocy uchodźcom , policzyłbym na 3 palcach. Ale gorsze jest coś innego. Dominujące obecnie poczucie polskości wcale nie chce bronić swojej chrześcijańskiej tożsamości, tylko pragnie ochronić swoją plemienną swojskość. W której Szanowny Księże Redaktorze nie mieszczą się wcale czarnoskórzy ( nawet bardzo gorliwi ) chrześcijanie ,ale doskonale się w niej sytuuje nadwiślański ateusz , którego Bóg nie interesuje, opłatek w Wigilie zje , bo taka tradycja, a później podleje go wódeczką , bo kto z nami nie wypije , to ... i tak dalej.
    • Damjan
      03.07.2017 08:43
      Ksiądz nie chce zrozumieć, że taka jest polityka. PiS ma mandat społeczny swojego elektoratu, a skoro ten nie chce nawet tych korytarzy, to należy dalej pomagać im tylko na miejscu. Jak księdzu się polityka nie podoba, to proszę się nią nie zajmować.
    • Maluczki
      04.07.2017 12:30
      Aby zrozumieć, to najlepiej przeczytać sobie rozmowę z dr Reynaldem Secherem francuskim politologiem, zamieszczoną w dzisiejszym Naszym Dzienniku.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół