Nowy Numer 8/2018 Archiwum

O. Pelanowski o ojcostwie w Dzień Ojca

To kryzys ojcostwa jest przyczyną ogólnego kryzysu ludzkości - mówi w rozmowie z PAP paulin o. Augustyn Pelanowski, autor wydanej w tym roku książki "Dom Józefa", adresowanej do mężczyzn, zwłaszcza ojców.

"Dom Józefa" to poradnik, w którym przewija się postać św. Józefa, jednak nie takiego, jakiego większość czytelników sobie na ogół wyobraża. W książce Józef jest mężczyzną żyjącym współcześnie - wykształconym, wykwalifikowanym budowniczym domów. Ma też ogromny wpływ na syna. Zdaniem autora, to właśnie postać św. Józefa może stać się dla współczesnych mężczyzn, mających problemy z tożsamością, wzorem do naśladowania.

"Chciałbym, by dzięki niej mężczyźni zdali sobie sprawę, jak bardzo poważne jest powołanie do ojcostwa" - podkreślił o. Pelanowski.

Według niego, prawdziwe ojcostwo polega na całkowitej odpowiedzialności za związek i dzieci.

Ocenia, że źródłem współczesnego kryzysu ludzkości jest właśnie kryzys ojcostwa. "Widoczne katastrofy zaczynają się od niewidocznych przyczyn i takie zaburzenie globalne jak kryzys ojcostwa, wiążący się także z zanikiem tożsamości męskiej, powoduje zewnętrzne katastrofalne skutki - np. kryzys migracyjny i terroryzm na Zachodzie. To jest związane z kryzysem autorytetu ojcowskiego" - powiedział zakonnik.

Dodał, że kryzys ojcostwa i męskości przewidziała Marta Robin (1902-1981) - mistyczka i stygmatyczka, kandydatka na ołtarze. Miała powiedzieć przed śmiercią, że XXI w. będzie należał do św. Józefa. "Wiedziała, że będziemy potrzebować kogoś stabilnego. Jeśli Bóg, Chrystus i Maryja zaufali Józefowi, to znaczy że warto mu ufać" - mówił autor "Domu Józefa".

Wśród czynników nasilających kryzys paulin wymienia "seksualizację społeczeństwa, zalew pornografii, propagowanie zdrady i promowanie +używania+ człowieka zamiast tworzenia z nim więzi". "To powoduje że człowiek, mężczyzna, nie rozwija się głębiej, i ja nie posiłkuję się tutaj tylko etyką katolicką. Mówił o tym m.in. (amerykański psycholog - PAP) Rollo May, który nie był katolikiem i uważał, że seksualizacja postaw hamuje rozwój poczucia odpowiedzialności w człowieku; człowiek się rozwija tylko w sferze zmysłowej i ostatecznie zostaje tylko w niej" - powiedział zakonnik. Jego zdaniem niektóre konsekwencje kryzysu to wzrost agresji w rodzinie, porzucanie żony i dzieci, które "po rozwodzie często równocześnie kochają i nienawidzą ojca".

O tego typu sytuacjach - jak mówi - często słyszy w konfesjonale (każdego tygodnia spowiada blisko 100 osób). Stara się duchowo pomóc mężczyznom uzależnionym, dzieciom, które nie chcą powrotów ojców do domu, kobietom porzuconym, osobom po rozwodach.

Kryzys ojcostwa i męskości oznacza także kryzys kobiecości. "Jeśli mężczyzna nie wie, kim jest, to kobieta również zaczyna się zastanawiać, kim ona jest" - przekonuje o. Augustyn.

Przewiduje także, że kryzys ojcostwa będzie narastał i trudno będzie go zatrzymać. Pomocą dla tych, którzy są świadomi kryzysu, może być nie tylko powierzenie się św. Józefowi, lecz także rozmowa z "kimś z drugiej strony" - z człowiekiem reprezentującym świat duchowy, np. zakonnikiem.

O. Augustyn Pelanowski przez 20 lat pracował w formacji zakonnej ojców paulinów w leśniowskim nowicjacie i w seminarium na Skałce w Krakowie. Od kilku lat mieszka w klasztorze we Wrocławiu. To jeden z najbardziej znanych rekolekcjonistów i spowiedników, kilku znanych muzyków rockowych twierdzi, że zawdzięcza mu nawrócenie. Zakonnik jest także artystą, malarzem i znawcą muzyki rockowej.

« 1 »

Zobacz także

Reklama

  • TomaszL
    23.06.2017 07:41
    I znów musze się nie zgodzić z oceną stanu dzisiejszego.
    Po pierwsze kryzys ludzkości istniej od czasów początków ludzkości. I jest tak normalny, że nie ma się czym martwić.
    Po drugie aby zaistniał kryzys ojcostwa to musi istnieć ojcostwo. Tyle ze dziś w większości bogatych społeczeństw ma już ani macierzyństwa, ani ojcostwa, ale jest rodzicielstwo.
    Matki przejmują dotychczasowe role ojców, ojcowie stają się matkami. Jest to oczywista konsekwencja redefinicji małżeństwa i zastąpienie go tzw. partnerstwem.
    Trzeba mieć na uwadze, iż dziś jeszcze istnieją dwa światy, tradycyjny i ten nowoczesny, ale logika dziejów podpowiada, ze za kilka lat pozostanie już tylko ten nowoczesny, jakże pełen szczęścia świat bez matek, ojców, żon czy mężów. No i bez Boga.
    W końcu taki świat sobie sami teraz budujemy.

    doceń 2
  • Gość
    23.06.2017 13:31
    W dzisiejszym laickim świecie robi się wszystko, by zdeprecjonować mężczyznę. Każe się mu być odpowiedzialnym w pracy, w domu, za żonę, za dzieci, za społeczeństwo, nakłada się coraz większe ciężary, których już unieść nie potrafi. Proszę przyjrzeć się na ulicy polskim mężczyznom jak bardzo fizycznie są zniszczeni. Od alkoholu (pewnie w jakimś niewielkim procencie)? Nie. Od pracy od świtu do nocy, w ciągłym stresie, by coś zarobić (w większości niewielkie pieniądze) na utrzymanie rodziny. Jedzą byle co i byle jak, bo na to nie ma czasu i często warunków. Po parunastu latach dostają zawału serca, wylewu, łapią nowotwór i umierają w stosunkowo młodym wieku. Te dziewięć lat różnicy życia między kobietami i mężczyznami nie bierze się z powietrza. To efekt przepracowania, wypalenia swoich żywotnych sił. Na dodatek w kościołach, na różnych rekolekcjach księża ustawicznie obciążają winą za rozpad małżeństw głównie mężczyzn, zapominając o tym, małżeńska wierność obowiązuje obie strony. Gdy dojdzie do rozwodu, to komu utrudnia się kontakt z dziećmi, głównie ojcom, matkom prawie nigdy. Tak działają sfeminizowane sądy w Polsce. Księża tego nie widzą, tylko po staremu najchętniej mówią o pijaństwie mężczyzn, bo to najłatwiejsze i najprostsze.

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy