• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bielsza niż śnieg na Giewoncie

    Barbara Gruszka-Zych

    |

    GN 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    – To nie przypadek, że u górali swoje miejsce znalazła Matka Boża Fatimska – mówi Michał Łazarczyk, przewodnik tatrzański. – Pastuszkowie, którzy Ją spotkali w Fatimie, to też górale. I możliwe, że dlatego ta Matka Boska w Polsce na Podhale dotarła.

    Nasi przodkowie przyszli tu łukiem Karpat, wypasając owce, dlatego każdy góral ma w rodzie pasterzy – opowiada Łazarczyk. – Kiedy życie największego pasterza – Ojca Świętego Jana Pawła II – wisiało na włosku, górale postanowili jako wotum za jego ocalenie wybudować kościół Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach w Zakopanem. W jego fundamentach położyli różaniec i fotografię papieża. Pod każdą ustawioną na nich cegłą znajduje się Cudowny Medalik. – Naprzeciwko kościoła wznosi się najsłynniejsza góra – Giewont, nasz śpiący rycerz, a na nim stalowy krzyż zamówiony w fabryce Góreckiego w Krakowie, postawiony na milenium – pokazuje nasz przewodnik. Obok sanktuarium ustawiono jego replikę, jak przypomnienie, że każda wizyta tutaj to taka wspinaczka na duchowy szczyt, dużo większy niż ten tatrzański.

    Dwie daty

    Na Krzeptówki przyjeżdżamy 6 czerwca i zostajemy do następnego dnia. Kiedy to piszę, jestem pewna, że obie daty – 6 i 7 czerwca mają znaczenie historyczne. Przed 20 laty – 7 czerwca 1997 r. – Jan Paweł II dokonał konsekracji świątyni. Przed Mszą św. modlił się kilkanaście minut u stóp figurki Niepokalanej, a podczas liturgii ukoronował ją złotem. Druga data przeszła do historii właśnie teraz – 6 czerwca 2017 roku. Tego dnia polscy biskupi, pod przewodnictwem abp. Stanisława Gądeckiego, powtórnie poświęcili tu naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi. Pierwszy raz dokonał tego aktu kard. August Hlond z Episkopatem Polski 8 września 1946 r. na Jasnej Górze. W polskiej Fatimie, bo tak nazywają sanktuarium na Krzeptówkach, wierność Matce Bożej przyrzekli nie tylko hierarchowie, władze Rzeczypospolitej, ale i wierni, którzy przyjechali z całego kraju. – Fatima jest orędziem nadziei. Jest krzykiem, który chce poruszyć sumienia i serca ludzi! Jest jak morze światła, które oświetla ciemności kultury grzechu i śmierci próbujące zdominować nasz świat – powiedział w homilii biskup Coimbry Virgílio do Nascimento Antunes, były kustosz sanktuarium w Fatimie. Panie Maria i Teresa z Krakowa od kilku lat przyjeżdżają tu modlić się w pierwszą sobotę miesiąca, więc postanowiły być na tak ważnej uroczystości. – Chcemy tu być, żeby wszystko przeżyć. Tak jak wtedy, 7 czerwca 1997 r., kiedy mogłyśmy popatrzeć w oczy naszemu papieżowi. Jego spojrzenie było jak niebo. Tego nie mógł zobaczyć nikt w telewizorze – mówią. Przyznają, że Matka Boża je wysłuchuje, tylko trzeba Jej się zawierzyć. – Chodzi o przypomnienie, że całe życie osobiste, rodzinne i społeczne powinno być skierowane ku Chrystusowi, którego matką jest Maryja i której serce wyobraża najdoskonalej miłość Bożą – przypomniał podczas uroczystości abp Stanisław Gądecki.

    Zamach

    Na początku trafiła tu kopia świętej figurki. W 1961 r. biskup Fatimy właśnie tę wybrał dla kard. Stefana Wyszyńskiego. Był przekonany, że Matka Boża Fatimska, pielgrzymując po naszym kraju, obudzi w narodzie nadzieję. Dziś bielsza niż śnieg, wyniesiona w głównym ołtarzu sanktuarium, słynie cudami. Najważniejszym było ocalenie Jana Pawła II od kuli Alego Agcy. Drugim, także ważnym, jest fakt, że ponad milion pielgrzymów rocznie przybywa do tego największego po Fatimie centrum apostolstwa fatimskiego na świecie.

    Kult Niepokalanego Serca Maryi rozpoczął się na Krzeptówkach już w 1950 r. Wtedy powstał tu założony przez ojców pallotynów ośrodek duszpasterstwa fatimskiego. W 1951 r. wzniesiono niedużą kaplicę Niepokalanego Serca Maryi, zwaną dziś „starą”. Najpierw wierni modlili się w niej przed obrazem przedstawiającym objawienia Matki Bożej trzem pastuszkom z Fatimy. 6 października 1961 r. kard. Wyszyński przekazał otrzymaną w Fatimie figurkę Maryi. Jednak nie została tu długo, bo po poświęceniu przez bp. Wojtyłę ponad 20 lat peregrynowała po Polsce. Kiedy Matka Boża wróciła na Krzeptówki, widać było, że zmęczyła Ją droga, i figurkę trzeba było poddać renowacji. Miejscowa artystka dodała błękitu do bieli Niepokalanej, żeby poszarzały kolor nabrał wyrazu. „Idea budowy sanktuarium narodziła się 13 maja 1981 r., kiedy jak co wieczór w starej kaplicy odmawialiśmy Różaniec” – w książce „Sanktuarium MB Fatimskiej Zakopane-Krzeptówki” czytamy wspomnienia ks. Mirosława Drozdka SAC, budowniczego i pierwszego kustosza kościoła. „Kiedy otrzymaliśmy wieści o zamachu, zapadła cisza przerywana szeptem i szlochem: »Jezu, miłosierdzia!«”.

    Wotum

    „Ten kościół »powstał« w dniu zamachu” – zapisał ks. Drozdek. „W pierwszych godzinach modlitwy, między 20 a 21, została podjęta decyzja: »Jeśli Bóg uratuje życie papieżowi, to na tym miejscu wybudujemy kościół dziękczynienia«. To świątynia, która łączy pamięć o Janie Pawle II z orędziem z Fatimy”. – Przez 5 lat wznosili ją własnymi rękami parafianie – opowiada Łazarczyk. – Brakowało funduszy, dlatego ofiarodawców trzeba było szukać za granicą. Na murze świątyni zwracają uwagę nazwiska fundatorów, niektóre bardzo obco brzmiące. Wyryto je także na ławkach, ołtarzach, żeby przetrwały dla potomności.

    13 maja 1989 r. kard. Franciszek Macharski wmurował kamień węgielny pochodzący z grobu św. Piotra i z miejsca pierwszego objawienia Matki Bożej w Fatimie. Pani Maria z zakopiańskiej parafii Świętej Rodziny chwali ks. Drozdka, że za komuny był odważny – wywieszał przed kaplicą flagi papieskie i maryjne, choć straszono go więzieniem. Po jego śmierci kustoszem sanktuarium został ks. dr Marian Mucha.

    Michał Łazarczyk z dziada pradziada pochodzi z tela, czyli z Zakopanego. – Mój dziadek Stanisław Trzebunia-Kmieć fiakrowoł przy kościele Świętej Rodziny w Zakopanem – mówi. – Był woźnicą i w czasie wszystkich uroczystości kościelnych woził księży i biskupów, także Karola Wojtyłę, kiedy jeszcze nie był papieżem – dodaje. Jego wnuczek w 2001 r., w 100. rocznicę postawienia krzyża na Giewoncie, pojechał z delegacją górali do Ojca Świętego. – Nas z Zakopanego było tylko 9 osób na prywatnej Mszy św., takie przeżyliśmy wzruszenie, że nie da się opisać – opowiada.

    Prośby

    Do sanktuarium wchodzi się przez bramę zwieńczoną maryjną koroną i napisem „Totus Tuus”, przypominającym o zawierzeniu Jana Pawła II Maryi. Jednym z najważniejszych przesłań Matki Bożej Fatimskiej jest prośba o odmawianie Różańca, dlatego w przęsła ogrodzenia wkomponowano metalowe dziesiątki różańca, symbolicznie oplatające je modlitwą. Przed wejściem do świątyni stoi pomnik Jana Pawła II z wyciągniętymi na powitanie rękoma. O świętym przypomina też boczny ołtarz z jego obrazem i relikwiami, witraże oraz droga krzyżowa. – Na witrażach przedstawiono wydarzenia od postrzelenia Jana Pawła II na placu św. Piotra aż do momentu, kiedy papież koronuje kopię figury Matki Bożej Fatimskiej – mówi Łazarczyk. – Wyjątkowa jest też V stacja drogi krzyżowej. Panu Jezusowi pomaga nieść krzyż Jan Paweł II. Cały wystrój kościoła jest popisem sztuki snycerskiej, metaloplastyki, sięgającej tradycją do kowalstwa artystycznego przełomu wieków XVIII i XIX – podkreśla. W prezbiterium Matka Boża Fatimska czuwa nad Synem obecnym w olbrzymim Chlebie Eucharystycznym otoczonym promieniami. Na tyłach wzniesienia, na którym znajduje się świątynia, rozciągają się Ogrody Fatimskie. Po drodze do ołtarza papieskiego, który stał podczas słynnej Mszy św. pod Wielką Krokwią, mijamy stacje tajemnic różańcowych. Ołtarz przypomina szałas pasterski z dwuspadowym dachem. Uwagę przyciąga witraż, na którym – według pomysłu ks. Mirosława Drozdka – uwieczniono ważniejszych uczestników tamtej Mszy św. – Przed Ojcem Świętym klęczą ówcześni burmistrzowie Zakopanego – Bachleda-Curuś i Owczarek, którzy w imieniu górali składają mu hołd – zaznajamia z bohaterami witrażu nasz przewodnik. – Ich słowa spisane w formie listu trzyma ks. Stanisław Dziwisz. Za nim w białych stułach stoją gazdowie parafii zakopiańskich, księża: Drozdek, Szyszko, Olszówka. Za nimi – bardzo góralom życzliwy – o. Hejmo. Z lewej strony widać kapelę, bo podczas tej wielkiej Mszy św. nie było muzykanta na Podhalu, który by nie brał w niej udziału. Jest też pani Matejowa, wtedy naczelnik wydziału kultury, która specjalnie na tę uroczystość przetłumaczyła na gwarę góralską czytania mszalne. Każdą postać można rozpoznać po rysach twarzy.

    Michał Łazarczyk w sezonie kilka razy odwiedza sanktuarium na Krzeptówkach, oprowadzając wycieczki. – Zawsze mówię grupie: „Słuchojcie, jesteśmy w miejscu świętym, zdejmijcie czapki, umilknijcie”. Jak górol ma jakieś utrapienie, prośbę, to tutaj, do Matki Boskiej Fatimskiej, ją zanosi. Te wota w sanktuarium świadczą, że ich wysłuchała wiele. Ja też prośby, które mam w sercu, oddaję Matce Boskiej – uśmiecha się. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół