• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Plan emerytalny

    Jakub Jałowiczor

    |

    GN 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    Polskie emerytury nie są wysokie. Indywidualne Konta Emerytalne (IKE), Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emerytalnego (IKZE) oraz Pracownicze Programy Emerytalne (PPE) to sposoby na to, by dostawać więcej.

    Historia emerytury, zwanej kiedyś rentą starczą, sięga czasów rzymskich. Na początku I w. po Chrystusie cesarz Oktawian August wprowadził jednorazową odprawę dla legionistów kończących służbę. 3 tys. denarów wystarczało na skromne życie z odsetek albo kupno ziemi i domu. Robotnicy i rolnicy musieli myśleć o swojej przyszłości sami lub liczyć na wsparcie dzieci. Rzymski wynalazek był zapomniany przez wiele stuleci. W wieku XVI w cechach i innych branżowych stowarzyszeniach zaczęto tworzyć system, w którym pracownicy odkładali pieniądze na lokaty, z których korzystali, kiedy byli już zbyt wiekowi, by pracować. Równocześnie niektóre kraje wprowadziły świadczenia dla żołnierzy, którzy nie mogli już pełnić służby z powodu odniesionych ran. Stałe wypłaty dla weteranów stały się popularne w XIX w. w zachodniej Europie.

    Światową rewolucją okazały się rządy Ottona von Bismarcka. Pruski kanclerz stworzył system świadczeń socjalnych, na którym w mniejszym czy większym stopniu bazują współczesne państwa. Nie wszyscy chcą pamiętać, że jednym z celów opracowania tego systemu była walka Bismarcka z Kościołem, który wcześniej był jedyną wielką instytucją pomagającą potrzebującym. Według „żelaznego kanclerza” tę rolę miało przejąć państwo. Na emerytury mogli liczyć pracownicy, którzy przekroczyli 70. rok życia (robotnik żył średnio ok. 45 lat). Pieniądze pochodziły z krajowego budżetu i składek pracowniczych. Konkurencyjny model stworzono w latach 40. wieku XX w Wielkiej Brytanii. W systemie tym emerytury wypłacano wszystkim, nie tylko pracownikom. Były one jednak niskie i zaspokajały jedynie najbardziej podstawowe potrzeby. Uzupełniały je prywatne fundusze emerytalne, dzięki którym pracownicy mogli odłożyć na przyszłe lata większe kwoty.

    Solidarność i indywidualizm

    Systemy emerytalne zasadniczo dzielą się na dwa modele: repartycyjny i kapitałowy. W tym pierwszym działa zasada solidarności pokoleń – ci, którzy pracują, płacą na emerytów, a po osiągnięciu odpowiedniego wieku sami korzystają ze składek młodszych osób. W systemie kapitałowym pracujący oszczędza sam, odkładając część pensji. Na emeryturze korzysta z odsetek od zebranego kapitału. Kapitał ten może być dziedziczony. Wadą układu jest to, że wielu ludzi nie myśli o tym, co będzie za 25 lub 30 lat i niechętnie oszczędza pieniądze na tak odległy czas. Z kolei system repartycyjny działa wtedy, kiedy kolejne pokolenia są coraz liczniejsze. Jeśli mamy niż demograficzny, trzeba podnosić składkę albo obniżać świadczenia. Z problemem tym zmaga się m.in. Polska. Według wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego, po obniżeniu wieku emerytalnego do 65 lat w przypadku mężczyzn i 60 lat dla kobiet, w 2050 r. na 100 pracujących Polaków będzie przypadać 75 emerytów.

    Fundusze

    Składka emerytalna płacona przez Polaków wynosi 19,52 proc. wynagrodzenia brutto. Pieniądze te trafiają do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i do któregoś z Otwartych Funduszy Emerytalnych – w przypadku osób, które zdecydowały się na pozostanie w OFE. Powstanie OFE to efekt reformy przeprowadzonej przez rząd Jerzego Buzka. Na konta w tych instytucjach przelewana jest część składki płaconej przez pracownika. Odłożone pieniądze podlegają dziedziczeniu, jeśli dana osoba nie dożyje do momentu przejścia na emeryturę. Jeśli umrze w ciągu trzech pierwszych lat pobierania świadczenia emerytalnego, rodzina dostaje pewną rekompensatę finansową.

    Zadaniem OFE jest pomnażanie pieniędzy zgromadzonych na kontach klientów. Jeszcze kilka lat temu istniał tzw. mechanizm niedoboru. Oznaczał on, że OFE mający wyniki znacznie słabsze od pozostałych musiał dopłacać środki z własnych pieniędzy. Mechanizm ten zlikwidowano. Rząd uznał, że zamiast konkurować ze sobą z korzyścią dla klientów, Fundusze postępują zachowawczo i niewiele zarabiają.

    Pieniądze zgromadzone przez OFE nie są małe. Pod koniec kwietnia br. 16,4 mln przyszłych emerytów miało na kontach w funduszach 175,8 mld złotych.

    Mus już nie woła

    Początkowo przynależność do któregoś z OFE była obowiązkowa. Pracownik mógł jedynie wybrać konkretny fundusz (wiele osób tego nie robiło, zdając się na losowanie). Na początku pieniądze ze składki dzielono w taki sposób, że do ZUS trafiało 12,22 procent. dochodu pracownika, a do OFE – 7,3 procent. Po pewnym czasie przepisy zaczęły się zmieniać. Ostatecznie w 2014 r. zniesiono obowiązek przynależności do OFE. Pracownicy mogli zadeklarować, że chcą w nich pozostać, ale jeśli tego nie zrobili, ich składki przestawano przesyłać funduszom.

    W tej chwili sytuacja jest następująca: jeśli ktoś nie złożył deklaracji o pozostaniu w OFE, to 7,3 proc. jego dochodu trafia na indywidualne subkonto w ZUS, a nie do funduszu. Jeśli ktoś został w OFE, na subkonto w ZUS wpływa 4,38 proc. jego pensji, a 2,92 proc. zasila fundusz. Decyzja podjęta w 2014 r. nie musi być ostateczna. Co pewien czas otwierane będą tzw. okienka transferowe, kiedy to można wrócić do OFE albo go opuścić. Pierwsze okienko było otwarte w ubiegłym roku. Następne przewidziano w 2020 r. i później co 4 lata. Oświadczenie składa się osobiście w oddziale ZUS, listownie albo przez stronę www.zus.pl/pue. Polacy rozpoczynający karierę zawodową nie muszą czekać na okienko. Jeśli chcą odkładać pieniądze w OFE, powinni zawrzeć z nim umowę w ciągu pierwszych 4 miesięcy zatrudnienia. Jeśli tego nie zrobią, ich składka w całości zostanie przekazana do ZUS. Później młodzi pracownicy będą mogli korzystać z okienka transferowego w tym samym terminie, co pozostali.

    Żeby mieć więcej

    Polskie prawo przewiduje trzy sposoby na podwyższenie przyszłych świadczeń: Indywidualne Konto Emerytalne, Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego lub Pracownicze Programy Emerytalne. Te ostatnie są rodzajem oszczędzania zbiorowego. Pracodawca, który zdecyduje się uruchomić taki program, odprowadza podstawową składkę za swojego pracownika (nie może być ona wyższa niż 7 proc. miesięcznego wynagrodzenia pracownika), a ten może dołożyć swoją część, potrącaną z wynagrodzenia. Wpłaty dodatkowe są limitowane. W 2017 r. można wpłacić nie więcej niż 19 183,50 zł. Zaoszczędzone w PPE środki zostaną wypłacone pracownikowi na jego wniosek, kiedy ukończy on 60 lat lub gdy nabędzie uprawnienia emerytalne, mając przynajmniej 55 lat, albo automatycznie, gdy ukończy 70 lat (bez wniosku). Wypłata może być jednorazowa lub w ratach. Oszczędności zgromadzone w PPE są dziedziczone przez bliskich.

    IKE oraz IKZE to formy dobrowolnego, dodatkowego oszczędzania na emeryturę powiązane z ulgami podatkowymi. W obu przypadkach konto prowadzi instytucja finansowa, np. fundusz inwestycyjny, bank, fundusz emerytalny. W przypadku IKE, limit wpłat wynosi równowartość 300 proc. prognozowanego na dany rok średniego miesięcznego wynagrodzenia. Pieniądze z IKE dostaje się po ukończeniu 60 lat albo ukończeniu 55 lat i nabyciu praw emerytalnych (można też czekać dłużej). Warunkiem jest wcześniejsze dokonywanie wpłat przez przynajmniej 5 lat lub wpłacenie co najmniej połowy wartości wpłat na minimum 5 lat przed złożeniem wniosku o wypłatę. Wypłata ta może być jednorazowa albo rozbita na raty. Pieniądze można podjąć także przed uzyskaniem praw emerytalnych, ale wtedy trzeba zapłacić podatek od zysków kapitałowych w wysokości 19 procent. Wypłata w normalnym terminie nie jest opodatkowana.

    Na IKZE rocznie można wpłacić równowartość 1,2-krotności prognozowanego na dany rok średniego miesięcznego wynagrodzenia. Można oszczędzać w ratach albo całą maksymalną kwotę wpłacić raz w roku. Kwotę składek można odliczyć od podstawy opodatkowania i w ten sposób zmniejszyć swój podatek dochodowy. Oszczędzający na IKZE nie płacą także podatku od zysków kapitałowych. Oszczędności wypłacane są po ukończeniu przez oszczędzającego 65 lat, pod warunkiem dokonywania wpłat co najmniej w pięciu latach kalendarzowych. Wtedy od wypłacanych kwot potrącany będzie 10-procentowy podatek. Wypłatę można pobrać w ratach albo jednorazowo. Zwrot środków przed ukończeniem przez oszczędzającego 65 lat jest opodatkowany według stawek podatku dochodowego.

    Więcej o ekonomii na stronie www.nbp.pl. Zainteresowała cię treść artykułu? Podziel się z najbliższymi! Zaproś ich do odwiedzenia strony www.gosc.pl/Domowe_finanse, gdzie zamieszczamy kolejne odcinki cyklu „Domowe finanse”.

    Wygraj nagrody!

    Atrakcyjne nagrody czekają na uczestników zabawy dostępnej na internetowej stronie cyklu „Domowe finanse”. Wystarczy wejść na: www.gosc.pl/Domowe_finanse i rozwiązać quiz lub wypełnić ankietę dotyczącą treści artykułu z cyklu „Domowe finanse”. Wśród uczestników zabawy zostaną rozlosowane nagrody.

    Uwaga, konkurs!

    Przeczytaj uważnie tekst z cyklu „Domowe finanse”, rozwiąż krzyżówkę, znajdującą się na ostatniej stronie dodatku telewizyjnego, i odczytaj hasło utworzone z ponumerowanych liter. Nagrody czekają!

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł
    Poprzednie cykle edukacyjne
    przewiń w dół