• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Pułapka wspólnej waluty

    dodane 15.06.2017 00:00

    Jak własna waluta ułatwia walkę z kryzysem, wyjaśnia Stefan Kawalec.

    Bartosz Bartczak: Wspólna waluta miała być kolejnym krokiem w integracji UE, jednak strefa euro wpadła w kryzys, z którym nie potrafi się uporać. Jak do tego kryzysu doszło?

    Stefan Kawalec: Kryzys w strefie euro był dalszym ciągiem światowego kryzysu, który rozpoczął się w 2008 r. i miał źródła w USA. Strefa euro poradziła sobie z kryzysem znacznie gorzej niż kraje należące do UE mające własne waluty, a także USA, gdzie kryzys się rozpoczął. Okazało się, że brak własnej waluty czyni gospodarkę bardziej wrażliwą na szoki wynikające z polityki wewnętrznej bądź przychodzące z zewnątrz. Własna waluta ułatwia walkę z kryzysami, a jej brak powoduje, że z kryzysu czasami nie można wyjść przez wiele lat.

    W jaki sposób brak własnej waluty doprowadził do kryzysu powodującego spadek PKB i bezrobocie?

    Własna waluta działa jak amortyzator, który ułatwia utrzymanie międzynarodowej konkurencyjności gospodarki, a gdy konkurencyjność zostaje utracona, ułatwia jej odzyskanie. Oceniano, że w 2010 r., gdy wybuchł kryzys strefy euro, kraje takie jak Włochy, Hiszpania, Grecja i Portugalia – aby odzyskać konkurencyjność międzynarodową – powinny obniżyć płace w swoich gospodarkach o 10–30 proc. w porównaniu z płacami u partnerów handlowych. Gdyby te kraje miały własne waluty, taka poprawa konkurencyjności mogłaby się dokonać przez osłabienie kursu ich krajowych walut. Tak się stało w Polsce. Na przełomie lat 2008 i 2009 nastąpiło prawie 30-procentowe osłabienie złotego w stosunku do innych walut, zwłaszcza euro. Płace, które w złotówkach pozostały na niezmienionym poziomie, w stosunku do naszych partnerów handlowych spadły. To sprawiło, że polskie produkty stały się bardziej konkurencyjne zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym. To był prawdopodobnie najistotniejszy czynnik, który sprawił, że pozostaliśmy „zieloną wyspą”. Kraje Południa nie mogły liczyć na poprawę konkurencyjności przez osłabienie własnych walut, bo ich nie mają. Starały się stosować politykę zalecaną przez instytucje unijne, polegającą na obniżce wydatków budżetowych i podwyżce podatków. Ta polityka, zwana „wewnętrzną dewaluacją”, miała przez ograniczenie popytu w gospodarce wymusić obniżki płac w przedsiębiorstwach.

    Dostępne jest 22% treści. Chcesz więcej? Kup wydanie papierowe lub e-wydanie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • Gość
      15.06.2017 09:11
      Ciekaw jestem czy ci znawcy ekonomi prowadzili kiedykolwiek działalność gospodarczą i zmierzyli się kiedykolwiek z niestabilnymi kursami walut spowodowanymi najczęściej spekulacjami. Czy rozmówca podpisałby wieloletni kontrakt przy 30 % wahaniach kursów walut ? Przedsiębiorcy najbardziej potrzebują stabilizacji a nie majstrowania przez rząd w kursach walut.
    • krzyshtof
      18.06.2017 21:06
      ciekawy wywiad, dziękuję.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół