• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Dywany tkane z modlitw

    Agata Puścikowska

    |

    GN 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    Tysiące płatków, łebków kwiatów i tuj. Ciętych zwykłymi, dziecięcymi nożyczkami. Układane do późnej nocy...

    Kwiatowe dywany układane na Boże Ciało to nie nowość. Jednak obecnie tradycja nabiera nowych barw i przeżywa prawdziwy, pachnący i rozmodlony renesans. Dociera również tam, gdzie przez setki lat jej nie było. A dywany rozsiewają się od parafii do parafii, wydając słodkie owoce.

    Kwiatowa pielgrzymka

    Mazowsze, diecezja warszawsko-praska. To tutaj kilka lat temu powstał pomysł, by na Boże Ciało w katedrze św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika ułożyć kobierzec z kwiatów. – Pomysł zaczerpnięto z Anglii. Właśnie tam jest układany najsłynniejszy dywan kwiatowy w Europie. Każdego roku od ponad 500 lat w angielskiej katedrze mieszczącej się w miejscowości Arundel w hrabstwie West Sussex powstaje piękny dywan kwiatowy, który wyścieła całą świątynię – opowiada Agnieszka Górka, koordynatorka i jedna z inicjatorek przedsięwzięcia. – Dzieje się to dzięki rodzinie hrabiowskiej wiernej katolicyzmowi nieprzerwanie od czasów średniowiecza. To jedyna miejscowość w Anglii, w której – jak mówią – wszyscy mieszkańcy pozostali katolikami, nikt nie przeszedł na anglikanizm.

    A w Polsce? Dotychczas najsłynniejsze dywany na Boże Ciało, często kilometrowej długości, powstawały w miejscowości Spycimierz koło Uniejowa. Dywany kwietne układają również wierni w Strzelcach Opolskich i okolicach. Inicjatywę kobierca kwiatowego na Boże Ciało w Warszawie podjęła Fundacja Orszak Trzech Króli, która od początku nie tylko czuwała nad pracą przy dywanie, ale także przygotowywała śpiewniki na uroczystą procesję. Początkowo rozdawano je tylko w katedrze warszawsko-praskiej. Ale już rok temu 39 tys. śpiewników na Boże Ciało trafiło do 120 parafii w całej Polsce.

    Piotr Giertych, przewodniczący Rady Fundacji Orszak Trzech Króli, pomysłodawca stworzenia pierwszego dywanu w katedrze warszawsko-praskiej: – Kiedy kilka lat temu wymyśliliśmy kobierce, nie było wiadomo, czy pomysł się spodoba, czy znajdą się ludzie, którzy będą chcieli dywany układać. Dziś widać, że to była inicjatywa potrzebna, bo religijność to rzeczywistość żywa, zmieniająca się, czerpiąca z tradycji i wychodząca jednocześnie w przyszłość.

    Pierwszy dywan kwiatowy w katedrze warszawsko-praskiej został ułożony przez grupę wolontariuszek (w większości były to dziewczynki i ich mamy ze szkoły Strumienie) w 2012 roku. – Zwykle grupę chętnych zbieramy pocztą pantoflową. Jednak najwięcej jest dziewcząt, które choć raz były na układaniu dywanu. Zgłaszają się same – opowiada Agnieszka Górka, której cztery córki od lat pomagają przy dywanach. Mały synek jeszcze nie. – Czasem myślę, że to przypomina małą pielgrzymkę: jedziemy kilkoma samochodami do katedry. Jest gorąco, środa tuż przed Bożym Ciałem, dziewczynki są po całym dniu nauki, na drodze nieraz zdarza się olbrzymi korek. Na miejscu zaczynamy pracę około godziny 19, czyli po ostatniej Mszy św. W trakcie jest przerwa, aby posilić się na ciele i na duchu. W czasie takiej przerwy jedna z matek opowiada dziewczynkom o tradycji i historii Bożego Ciała. Do domów wracamy późno. Zmęczone, ale dumne...

    Wcześniej oczywiście trzeba zebrać kwiaty, tuje, przygotować szablony. Wiele pracy i organizacyjnego wysiłku, ale też wiele rąk do pomocy. Bo ludzie, na co dzień pochłonięci pracą, domem, obowiązkami, widzą w tym głębszy sens. – Dzieci chcą zrobić to na chwałę Bożą – stąd czerpią siłę, chęć i błogosławieństwo. A rodzice im w tym pomagają – mówi Agnieszka Górka. – To taka cicha, kwiatowa formacja, a także świadectwo wiary.

    Pączkowanie

    I poszli. Bo okazuje się, że przykład katedry praskiej podziałał na inne parafie. Lucyna Pietrucha z podwarszawskiego Józefowa rozpoczęła tradycję we własnej parafii Matki Bożej Częstochowskiej. – Dostałam informację – zachętę od Orszaku Trzech Króli – by rozbudzić świętowanie Bożego Ciała tam, gdzie się mieszka. Pomyślałam: czemu nie? Pięknie będzie! Zaczęłam dzwonić po koleżankach. Jedna, plastycznie uzdolniona, postanowiła zrobić szablony, inne włączyły się w poszukiwania kwiatów. Nasz proboszcz się zgodził, choć najpierw miał całkiem słuszne obawy, czy nam się uda.

    Panie nawet najpierw nie wiedziały, ile przedsięwzięcie może kosztować. Metodą „znajoma znajomej” znalazły firmę ogrodniczą, która podarowała im odpady z tuj. – Moi synowie prowadzą firmę ogrodniczą i mamy wszystko pod ręką. Tniemy tuje jako odpad. Przycinamy żywopłoty, więc chętnie podarowaliśmy gałązki od tuj paniom z Józefowa – opowiada Piotr Sawicki z Radzymina. – Naciąłem tych gałązek całą przyczepkę samochodową, a panie zrobiły z tego dywan. Świetny pomysł, bo tuje długo zachowują świeżość i kolor. Myślę, że świerk też by się sprawdził jako podkład pod kwiaty.

    Już dwa tygodnie przed Bożym Ciałem otrzymane tuje należało odpowiednio pociąć. Położone w chłodnym miejscu, nie więdną. Tylko co z kwiatami? – Pojechałyśmy na giełdę kwiatową, ale okazało się, że nawet na odpady kwiatowe, przed Bożym Ciałem, jest ogromny popyt. Zamawiałyśmy więc w różnych miejscach, w kwiaciarniach, kwiatowe odpady, nawiązałyśmy kontakt z producentem róż. Udało się zebrać odpowiednią ilość – opowiada pani Lucyna. – Zbierałyśmy też po znajomych parafiach pozostałości z bukietów komunijnych. I trzymałyśmy je w... lodówkach. U mnie w lodówce, zamiast obiadu, przez kilka dni były lilie.

    A potem było układanie. W wieczór poprzedzający Boże Ciało. – Wielkie, pospolite parafii ruszenie – śmieje się pani Lucyna. Myślę, że udało się wszystko dzięki zaangażowaniu, ale i modlitwie: modliłam się do św. s. Faustyny, żeby dała i tuje, i ludzi, i kwiaty. Pomogła: ludzie się włączyli, kwiatów był wręcz nadmiar, więc kolorami kipiało i pachniał cały kościół. A zebranie materiałów kosztowało nas 150 zł!

    Agnieszka Mazek przygotowywała projekt dywanu z ubiegłego roku: – Dostałam część gotowych szablonów, część zrobiłam sama. Trzeba było skomponować to graficznie i kolorystycznie. Szablony to nie wszystko. Potrzebni są ludzie, którzy pomagają to upiększyć. Wszystkie panie i dziewczęta miały doskonałe pomysły: wiedziały i wyczuwały, jakimi kwiatami i jakim kolorem dopełnić każdy szablon, żeby wszystko wyglądało pięknie. Teraz szablony idą do kolejnych parafii. I to cieszy!

    A jak technicznie robi się dywany? – Warto wiedzieć, bo chociaż w tym roku jest za późno, to przecież już za rok można od nas „ściągnąć” pomysł i u siebie w parafii zrobić dywan. Panu Bogu na chwałę! – mówi pani Lucyna. I tłumaczy, jak wykonuje się kobierzec.

    Najpierw należy rozrysować projekt, biorąc pod uwagę szerokość i długość posadzki kościoła (lub alejki przed świątynią). Od precyzyjnego rozrysowania, z podziałem na kolory kwiatów, zależy późniejszy efekt. Potem należy wyciąć szablony z grubego papieru. Na posadzkę układa się folię spożywczą, by potem wszystko się dobrze trzymało. Pierwszą warstwą są pocięte tuje. Na taki zielony podkład należy położyć szablony, a następnie precyzyjnie ułożyć kwiaty – kolorami. – Na końcu podnosi się szablon i pozostaje przepiękny wzór – kończy pani Lucyna.

    Rozmowy przy dywanie

    Podczas ubiegłorocznych prac, cięcia tui, kwiatów, modlitwy, zwykłych rozmów, okazało się, że panie tworzące dywan chciałyby te rozmowy i spotkania kontynuować. – Od słowa do słowa powstał pomysł założenia kobiecej wspólnoty. Nazwałyśmy ją Betania. To działanie Pana Boga – mówi Agnieszka Mazek. – Chcemy żyć duchowością Marii i Marty: modlitwą i realnym, konkretnym działaniem dla parafii. W tym roku przygotowaniem dywanu na Boże Ciało zajęła się właśnie Betania.

    – Samo układanie jest męczące, bo to jednak głównie pozycja pochylona albo na kolanach – dopowiada pani Iwona Burdalska z Betanii. – Dla mnie to było zupełnie nowe doświadczenie, nigdy czegoś takiego nawet nie widziałam na oczy, nie mówiąc już o robieniu. Po skończeniu pracy byłam mocno zmęczona. Jednak gdy w Boże Ciało zobaczyłam księdza proboszcza idącego z monstrancją i Panem Jezusem, to się zwyczajnie wzruszyłam i zachwyciłam, że mogłam dla Niego coś takiego współtworzyć.

    Alicja Sądej rok temu wspierała parafię józefowską. Teraz zainicjowała tworzenie kobierca w parafii w Miedzeszynie. – Postanowiłam wciągnąć w inicjatywę takie osoby, głównie kobiety, które do tej pory nie uczestniczyły jakoś mocno w życiu parafii – mówi pani Alicja. – I choć najpierw wydawało się to skomplikowane, panie odpowiedziały chętnie. Będziemy robić dywan o długości 16 m i szerokości 140 cm. Dla mnie osobiście to przepiękna inicjatywa: takie podziękowanie Jezusowi Eucharystycznemu za to, co nam codziennie ofiarowuje. Więc chociaż przed Jego świętem możemy Jego drogę do nas tak pięknie przyozdobić.

    Piotr Giertych: – Pomysł się spodobał, powoli idzie w Polskę. Obecnie już pięć parafii, które wcześniej nie tworzyły dywanów, włączyło się w inicjatywę. Jezus Eucharystyczny wychodzi na ulice. Do nas! Więc odpowiedzmy Mu miłością. Dywany, ale i śpiewniki, które powodują, że ludzie po prostu śpiewają i chwalą Pana Jezusa, to nasza, jakże drobna, odpowiedź na Jego miłość. 

      W katedrze warszawsko- -praskiej dywany układa się od 2012 r.
    Agnieszka Wasiak

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół