• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wyciąganie cierni z serca

    ks. Tomasz Jaklewicz

    |

    GN 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    „Bóg chce ustanowić na świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca” – słyszą dzieci 13 lipca 1917 r. w Fatimie. W 1925 r. Maryja, ukazując się Łucji, doprecyzowuje, na czym ma polegać nabożeństwo pierwszych sobót miesiąca.

    Najważniejszym elementem pobożności maryjnej jest uczenie się miłości od Maryi. Chodzi przecież o serce! – mówił w sanktuarium na Krzeptówkach bp Virgílio do Nascimento Antunes z Coimbry podczas zawierzenia Polski Niepokalanemu Sercu Maryi 6 czerwca 2017 roku. Portugalski hierarcha przywołał wtedy słowa s. Łucji: „Zaprowadzić w świecie nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi oznacza doprowadzić ludzi do całkowitego poświęcenia się nawróceniu, oddaniu, głębokiej czci i miłości”. Zanim zapytamy, jak odprawić pięć pierwszych sobót, trzeba wiedzieć, po co. Sedno tkwi bowiem we właściwej intencji, w odpowiedniej postawie wewnętrznej. Chodzi przecież o serce!

    Oręż w walce o dusze

    Błędem byłoby traktowanie nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi w sposób zbyt formalny, sztywny, jako kolejnej formy pobożności, której Bóg oczekuje od nas właśnie teraz. To nabożeństwo jest raczej środkiem do celu, jest podpowiedzią, zaproszeniem, pokazaniem tego, co ważne w konkretnej sytuacji historycznej. Bogu ostatecznie zawsze chodzi o serca, o nasze serca. Chce, by zapłonęły. A z tym jest właśnie problem, bo ogień wiary wydaje się gasnąć w świecie. Fatima jest orędziem nadziei, mówił biskup Coimbry, ale dodawał, że jest także „krzykiem, który chce poruszyć sumienia i serca ludzi! Jest jak morze światła, które przerywa ciemności kultury grzechu i śmierci próbujące zdominować nasz świat. Inaczej mówiąc, przesłanie z Fatimy jest uroczystą afirmacją obecności Boga pośród wszystkich prób negowania Jego obecności. To przypomnienie, że Bóg nie odwraca się od nas nigdy. Wręcz przeciwnie: puka do serca świata i upomina się o każde ze swoich dzieci”.

    Sądzę, że tu leży klucz do nabożeństwa pięciu pierwszych sobót. To ma być odpowiedź wierzących na świat, w którym ginie pamięć o Bogu. To modlitewna walka o zbawienie dusz, czyli o zwycięstwo Boga. „Fatima to nie jakaś wiejska sielanka czy ukwiecona łąka, na której modlą się dzieci, a do nich uśmiecha się Matka Boża” – przypomniał bp Virgílio. Pokuta, nawrócenie, modlitwa – wszyscy czujemy, że te sprawy nie przychodzą nikomu łatwo. Trzeba o nie powalczyć. Świat raczej nas od tego odwodzi, niż zachęca. Linia frontu odwiecznych zmagań między pobożnością i bezbożnością biegnie przez ludzkie serce. Serce to centrum człowieka, ośrodek decyzyjny, „miejsce”, gdzie człowiek opowiada się za Bogiem lub przeciw Niemu, gdzie wybiera tego, komu ufa, kogo słucha i komu daje się prowadzić: Boga czy szatana.

    Serce na „tak” dla Boga

    Dzieci zobaczyły przez moment piekło, aby poczuć wagę tych spraw. „Świat bez Boga staje się piekłem: jest przepełniony egoizmem, rozbitymi rodzinami, nienawiścią między jednostkami i nacjami, wielkim niedostatkiem miłości, radości i nadziei” – uczył Benedykt XVI. Fatima stawia kwestię zbawienia na ostrzu noża. I w tym jest jej siła. Duchowa walka toczy się dziś również w samym Kościele. Jednym z jej obecnych przejawów jest zanikanie ostrych, wyraźnych granic między „tak” i „nie” wobec Boga. Zaciera się je w kościelnym przepowiadaniu, a potem w życiu. Najświeższy przykład zamętu: generał zakonu jezuitów o. Arturo Sosa w wywiadzie dla hiszpańskiego dziennika „El Mundo” de facto zanegował istnienie szatana: „Stworzyliśmy sobie symboliczne figury takie jak diabeł, żeby symbolizowały zło” – stwierdził zakonnik. To zdanie jest nie do pogodzenia z nauczaniem Katechizmu i słowami samego Jezusa z Ewangelii. W wypowiedziach niektórych pasterzy pojawia się coraz częściej stwierdzenie, że nie ma sytuacji zero-jedynkowych czy czarno-białych, że są różne odcienie szarości i trzeba się z tym liczyć w duszpasterstwie. Owszem, w życiu człowieka zło miesza się z dobrem, fałsz z prawdą itd., ale naszym ideałem nie jest przecież serce dane w połowie Bogu, a w połowie diabłu. Naszym ideałem jest Serce Maryi, które jest całkowicie na „tak” wobec Boga. I dlatego właśnie, my, pokalani przez grzech, beznadziejnie słabi, grzeszni, poniżeni swoim egoizmem, pychą, nieczystością, błędem, potrzebujemy Jej Niepokalanego Serca. Jako wzoru, natchnienia, zaproszenia, światła w ciemności, wyrzutu sumienia ku nawróceniu.

    Nabożeństwo pierwszych sobót trzeba widzieć w tym kontekście jako oręż w odwiecznych zmaganiach. Jako narzędzie pomocne w walce o zbawienie, swoje i innych, całego świata. Maryja mówi do dzieci w Fatimie: „Widzieliście piekło, dokąd idą dusze biednych grzeszników. Aby je zbawić, Bóg chce ustanowić w świecie nabożeństwo do mego Niepokalanego Serca”.

    Jeśli przyjrzymy się dokładnie temu, o co prosi Maryja, to zauważymy, że istotą „pięciu pierwszych sobót” są sakramenty: spowiedź i Eucharystia. To ważne. Maryja nigdy nie przesłania sobą Jezusa. Cześć oddawana Jej Sercu polega na tym, że nasze serca mają się upodabniać do Jej serca. Dzieje się to zawsze nie naszą mocą i siłą ani nawet nie siłą Maryi, ale tylko mocą łaski Jezusa Chrystusa. „Niepokalane Serce Maryi zwycięża wtedy, gdy połączone jest z Sercem Jezusa, który zwyciężył grzech i śmierć” – przypomniał bp Virgílio.

    Objawienie w Pontevedra

    Przejdźmy do konkretów. Zostały one przekazane Łucji nie w 1917 r., ale później. Już jako siostra mieszkała w klasztorze w mieście Pontevedra, przygotowywała się do nowicjatu u sióstr doroteuszek. Wtedy przeżywa kolejne spotkanie z Maryją. 10 grudnia 1925 r. widzi Ją wraz z Dzieciątkiem Jezus. Dostrzega Serce Maryi otoczone cierniami. Łucja relacjonuje: „Dzieciątko powiedziało: »Miej współczucie z Sercem Twej Najświętszej Matki, otoczonym cierniami, którymi niewdzięczni ludzie je wciąż na nowo ranią, a nie ma nikogo, kto by przez akt wynagrodzenia te ciernie powyciągał«. Potem powiedziała Najświętsza Panna: »Córko moja, spójrz, Serce moje otoczone cierniami, którymi niewdzięczni ludzie przez bluźnierstwa i niewdzięczność stale ranią. Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość i oznajmij w moim imieniu, że przybędę w godzinie śmierci z łaskami potrzebnymi do zbawienia do tych wszystkich, którzy przez pięć miesięcy w pierwsze soboty odprawią spowiedź, przyjmą Komunię św., odmówią jeden Różaniec i przez piętnaście minut rozmyślania nad tajemnicami różańcowymi towarzyszyć mi będą w intencji zadośćuczynienia«”.

    „Miej współczucie” – do tego zachęca Jezus. To wezwanie do zestrojenia naszych serc z Sercem Maryi. Jej Serce cierpi z powodu zła, zwłaszcza zadanego przez ochrzczonych. Grzechy to ciernie, które ranią Maryję, bo ranią Boga. Fatima jest wezwaniem do tego, aby przejąć się złem, grzechem. By zobaczyć nie tylko cierpienie ludzi, ale dostrzec także ból Boga odrzuconego przez ludzi.

    Co znaczy wynagradzać?

    Co możemy zrobić? Wynagradzać. To podstawowe słowo pojęcie fatimskich objawień. Czyli dawać pociechę Bogu, Jezusowi i Jego Matce. „Przynajmniej ty staraj się nieść mi radość” – prosi Maryja. „Przynajmniej ty” – pobrzmiewa tu nuta smutku. Kilka wieków wcześniej św. Teresa z Avila pisała: „Uczułam w sobie i dotąd czuję pragnienie, by skoro Bóg ma tylu nieprzyjaciół, a tak niewielu przyjaciół, to by ci niewielu przynajmniej prawdziwymi byli Jego przyjaciółmi”. Tu jest klucz. Wynagradzać, zadośćuczynić to stanąć ze swoim poranionym, małym sercem obok Niepokalanego Serca Maryi. I zwracać się bezinteresownie ku Sercu Jezusa z miłością, z wiarą, z nadzieją. Bez oczekiwania konkretnych łask dla siebie, ale z troską o to, by Bóg nie został opuszczony przez ludzi. Ja chcę być z Tobą, Panie.

    Siostra Łucja pytana o to, dlaczego chodzi o „pięć sobót”, odpowiedziała, że jest pięć rodzajów bluźnierstw przeciwko Maryi. Są bluźnierstwa atakujące Niepokalane Poczęcie, Jej dziewictwo, Boże Macierzyństwo. Jest obojętność, wzgarda, a nawet nienawiść do Niepokalanej Matki. I jest wreszcie znieważanie Maryi w Jej świętych wizerunkach. Nie wątpię, że tego typu konkretne bluźnierstwa są obecne w świecie. Ale nie przywiązywałbym wielkiej wagi do tej konkretyzacji. Każdy grzech jest bowiem w jakimś sensie bluźnierstwem przeciwko Bogu. Każdy grzech jest zaprzeczeniem świętości i w tym znaczeniu jest także bluźnierstwem przeciwko Niepokalanemu Sercu. Tu nie chodzi tylko o słowa przeciwko Bogu czy Maryi, ale o wszelkie słowa, myśli, czyny, zaniedbania, w których odrzucamy władzę Boga i w jej miejsce stawiamy siebie. To nie analiza rodzajów cierni jest ważna, ale ich wyciąganie.

    Powtórzmy. Mamy cztery warunki odprawienia nabożeństwa przez pięć kolejnych pierwszych sobót miesiąca: 1) Być w stanie łaski uświęcającej. Spowiedź nie musi być odprawiona koniecznie w sobotę, może być wcześniej. 2) Przyjęcie Komunii Świętej. 3) Odmówienie jednej części Różańca. 4) 15-minutowe rozmyślanie nad jedną z różańcowych tajemnic.

    Wszystkim tym praktykom winna towarzyszyć intencja wynagradzająca, czyli postawa serca, którą dobrze wyrażają słowa: „Jezu, to z miłości do Ciebie, za nawrócenie grzeszników i dla zadośćuczynienia za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi”. 

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • Gośćregina
      15.07.2017 23:29
      To chyba najwyzszy czas zeby bliżej przeglądnąć się w co wierza Jezuici. Przeczytajcie sobie ich przysięgę! Wcale nie dziwią mnie takie rewelacje. Oczywiście nie chce generalizowac
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół