• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Przesunąć punkt ciężkości

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 24/2017

    dodane 15.06.2017 00:00

    Kościół potrzebuje zmiany perspektywy.

    Wiele razy w tym miejscu stawiałem pytanie o powody słabości Kościoła we współczesnej Europie, nie dając żadnej odpowiedzi albo formułując zaledwie słabe sugestie. Tym razem postawię sprawę mocniej: Kościół potrzebuje zmiany perspektywy. Zamiast skupiać się na człowieku, musi skupić się na Bogu. Kościół z całych sił powinien zająć się Bogiem i Jego chwałą, a dopiero w drugiej kolejności człowiekiem. Problem nie jest wcale marginalny, jakby się komuś mogło wydawać. Ks. Dariusz Kowalczyk w swoim cotygodniowym felietonie pisanym z Rzymu przytoczył bardzo charakterystyczną opinię. Zdaniem jednego z redaktorów „Corriere della Sera” w świecie katolickim przeważa myśl, że przed Kościołem stoją dwa główne zadania. Po pierwsze, zajmować się tymi, którzy doświadczają różnych form cierpienia. A po drugie, walczyć ze złem strukturalnym świata (s. 38). Proszę zauważyć, że wśród tych dwóch zadań nie ma mowy o Bogu. Nie ma mowy o wzywaniu do nawrócenia, do głoszenia Chrystusa i do chrzczenia w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

    Ja czy też dziekan Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie nie musimy mieć racji. Odwołam się zatem do autorytetu s. Łucji z Fatimy. W 1925 r. miała ona kolejne widzenie Maryi. Z tego spotkania zrodziło się nabożeństwo pięciu pierwszych sobót miesiąca. Matka Boża postawiła przed Łucją cztery zadania: żeby się spowiadała i była w stanie łaski uświęcającej, przyjmowała Komunię św., odmówiła jedną część Różańca i wreszcie podjęła 15-minutowe rozmyślanie nad jedną z różańcowych tajemnic. O złu strukturalnym świata Maryja nie wspomniała ani słowem. Jak sądzę, stało się tak nie dlatego, że to pojęcie w tamtym czasie nie było znane lub przekraczało intelektualne możliwości młodej Łucji. I zapewne również nie dlatego, że wówczas ludzie nie doświadczali wymyślnych form cierpienia. Stało się tak dlatego, że – jakkolwiek niewiarygodnie, wręcz heretycko by to brzmiało – Maryja skupiła się na Bogu, nie na ludziach. Rozumowanie Maryi było i jest proste. Grzechy ranią Boga. Ktoś powinien Boga pocieszyć. Jeżeli inni nie chcą, zrób to przynajmniej ty – usłyszała Łucja. To jest pierwszorzędne zadanie Kościoła. Skupić się na Bogu. By zobaczyć nie tylko cierpienie ludzi, ale dostrzec także ból Boga odrzuconego przez ludzi (więcej na ss. 24–25).

    Zapewniam, że na takiej zmianie perspektywy, na przeniesieniu punktu ciężkości z człowieka na Boga, wszyscy skorzystają, szczególnie zaś najbiedniejsi. Russell Reno, redaktor naczelny prestiżowego amerykańskiego czasopisma „First Things”, w rozmowie z „Gościem” wskazuje, że na rozregulowaniu chrześcijańskich zasad moralnych i kulturowych najbardziej cierpią biedni i niewykształceni Amerykanie. Bogaci jakoś sobie radzą, na dno idą ubodzy. Na przykład upadek małżeństw jest największy wśród 30 proc. najuboższych Amerykanów, wcale nie tych bogatych. A już o niedowierzanie może przyprawić informacja, że w ostatnim czasie średnia wieku wśród niewykształconej grupy ludzi spadła o kilka lat (ss. 48–49).•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Reklama

    • JAWA25
      15.06.2017 12:19
      "skupić się na Bogu, nie na ludziach" a jedno wyklucza drugie? "zapewniam, że na takiej zmianie perspektywy, na przeniesieniu punktu ciężkości z człowieka na Boga, wszyscy skorzystają, szczególnie zaś najbiedniejsi" jakoś nie widać związku z dalszym ciągiem o tych statystykach biednych i bogatych. Pisanie o "procentach" bez podawania od czego przypomina propagandę PRL. Poza tym prywatne objawienia nie są podstawą wiary, a Mt 25 jakoś nie mówi "czy się modliłeś" tylko "czy wspierałeś będących w potrzebie".
    • Robert
      18.06.2017 14:46
      ,,przed Kościołem stoją dwa główne zadania. Po pierwsze, zajmować się tymi, którzy doświadczają różnych form cierpienia. A po drugie, walczyć ze złem strukturalnym świata". To nie są myśli katolików, tylko ludzi, którzy wyznają inną religię. Tą inną religia nosi nazwę SOCJALIZM. Marksizacja Kościoła Katolickiego staje się faktem i jest sukcesem marksistów. Katolicy, aby pokonać herezję koniecznie muszą poznać swoją wiarę i katolickie zasady, żeby nabyć umiejętność przeciwstawiania się atakowi herezji. Gorąco zachęcam do zapoznania się z pamiętnikiem Św. Wincentego z Lerynu - Ojca Kościoła
      pt. COMMONITORIUM Przeciw bezbożnym nowościom wszystkich odszczepieńców lektora obowiązkowa katolika.
    • man
      20.06.2017 17:08
      Jako jedno z pierwszych postanowień "na tej nowej drodze życia" każdemu księdzu proponuję, odwrócić się od ludzi a zwrócić się ku Panu Bogu (podczas Mszy św. oczywiście).
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół