• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Chemiczny „przyjaciel”

    dodane 08.06.2017 00:00

    O tym, jak groźne jest nadużywanie alkoholu, o cnocie trzeźwości i sposobach walki z plagą uzależnień mówi bp Tadeusz Bronakowski, przewodniczący Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości.

    Bogumił Łoziński: Czy Polacy nadużywają alkoholu?

    Bp Tadeusz Bronakowski: Na szczęście nie wszyscy, ale problem jest poważny. Według statystyk około miliona Polaków jest uzależnionych od alkoholu, a 3 miliony pije ryzykownie i szkodliwie.

    To łącznie ponad 10 procent.

    Do tej liczby dodać należy otoczenie osób pijących. To powoduje, że liczba Polaków, których w jakiś sposób dotyka problem alkoholowy, jest wielokrotnie większa. Bardzo niepokojący jest fakt, że jesteśmy jednym z nielicznych krajów w Europie, w którym spożycie alkoholu wzrasta. Jest ono o 40 proc. większe niż przed 1989 rokiem. Tymczasem w społeczeństwie panuje złudne przekonanie, że nie ma takiego problemu. Ludzi pijanych na ulicach za bardzo nie widać, więc można by sądzić, że spożycie alkoholu spada. To nie jest prawda. Na głowę statystycznego Polaka powyżej 15. roku życia przypada ponad 12,5 litra czystego alkoholu rocznie.

    Dlaczego pijemy coraz więcej?

    Przyczyny są różne, ale częsty jest mechanizm sięgania po „chemicznego przyjaciela”. Nadużywanie alkoholu pojawia się, gdy nie radzimy sobie ze stresem, z emocjami. Wówczas pocieszamy się alkoholem. Pijemy również dlatego, by się zrelaksować w sposób szybki i niewymagający wysiłku. Nie chcemy zmieniać swojego życia, rozwiązywać problemów, więc wybieramy prosty sposób, aby rozładować stres. Wśród osób uzależnionych znaczną grupę stanowią osoby na wysokich stanowiskach, wykształceni, pracujący w korporacjach, gdzie dużo zarabiają. Kolejną przyczyną problemu jest powszechna dostępność. Czterokrotnie przekroczyliśmy standardy Światowej Organizacji Zdrowia. Według nich jeden punkt sprzedaży napojów wysokoprocentowych powinien przypadać na 1000 mieszkańców, w Polsce zaś przypada on na 250–270 osób. U nas można kupić alkohol wszędzie, o każdej porze i przez 365 dni w roku, bo jest dostępny np. na stacjach benzynowych. Trzeba wstrząsnąć Polakami, uświadomić, jak poważny jest to problem.

    Ludzie mało zarabiający też mają problemy alkoholowe.

    Zgadza się. To z kolei wynika z dużej dostępności ekonomicznej alkoholu, czyli niskich cen. Puszkę piwa można kupić za mniej niż 2 złote.

    Jak to wygląda na tle Europy?

    Jesteśmy w tej statystyce średniakami. Tyle że Europa jest pod tym względem na pierwszym miejscu na świecie, więc w skali całego globu znajdujemy się w czołówce.

    Jaka jest struktura spożycia?

    Dominuje piwo. To wynika z kolejnej przyczyny wzrostu spożycia – olbrzymich środków przeznaczanych przez browary na reklamę – jest to ponad 400 mln zł rocznie. W latach 90. przeciętny Polak spożywał 30 litrów piwa rocznie, dziś ok. 100 litrów, więc działania promocyjne okazały się skuteczne. Prawie 60 proc. naszego społeczeństwa uważa, że nie ma problemu alkoholowego, bo ich zdaniem jest to taki sam produkt spożywczy jak każdy inny. Wytworzyła się proalkoholowa mentalność. Młode dziewczęta dogoniły chłopców w spożyciu piwa. Reklamy stworzyły w społeczeństwie wrażenie, że piwo to nie alkohol. Matki, żony straciły instynkt samozachowawczy, mówią, że przecież mężczyzna nigdzie nie chodzi z kolegami, nie upija się, jedynie wypija dwa piwa wieczorem. To jest już groźne, bo robi to systematycznie i szybko może się uzależnić. W Niemczech połowa alkoholików pije tylko piwo. Nie ma znaczenia, jaki gatunek trunku spożywamy, gdyż wszystkie uzależniają. Alkohol jest czwartym narkotykiem pod względem siły działania i pierwszym, jeśli chodzi o szkody społeczne wynikające z jego z nadużywania. Największe problemy nie sprawiają osoby uzależnione, tylko grupa pijących ryzykownie i szkodliwie, a w Polsce liczy ona, jak wspomniałem, 3 miliony.

    Dlaczego ci ludzie powodują największe szkody?

    Bo są aktywni zawodowo, społecznie. Na przykład pracują ciężko przez cały tydzień na budowie, a w sobotę i niedzielę odreagowują, upijając się do nieprzytomności. Jadą nietrzeźwi samochodem i np. potrącają pieszych, zabijają matkę z dzieckiem itp. Ze strony pijących ryzykownie dochodzi często do przemocy w rodzinach. W Polsce mamy 1,5 mln dzieci z rodzin z problemem alkoholowym. Prawie jedno na sto niemowląt rodzi się z alkoholowym zespołem płodowym (FAS/FAE), bo matki piły w ciąży. Rocznie nie mniej niż 10 tys. Polaków umiera przez alkohol, a według niektórych badaczy jeszcze więcej! Społeczne konsekwencje nadużywania alkoholu są więc dramatyczne.

    Jak skutecznie z tym walczyć?

    Nasz parlament podjął uchwałę, że rok 2017 ma być czasem szczególnej troski o trzeźwość narodu. Wezwał w niej rząd, samorządowców, Kościoły i związki wyznaniowe oraz media, by podjąć ten temat. Szczególnie media powinny pokazać, że na tej płaszczyźnie sytuacja jest dramatyczna i wymaga zmiany. Uczciwe nagłośnienie problemu może rozpocząć ogólnopolską dyskusję dotyczącą tego, jak go rozwiązać, i zmobilizować władze do działania.

    A jakie aktywności podejmuje Kościół?

    W tym roku odbywa się Narodowy Kongres Trzeźwości. Pierwsze takie wydarzenie miało miejsce w okresie międzywojennym, w 1937 r., kiedy statystyczny Polak spożywał nie więcej niż 3 litry alkoholu rocznie. Jednak już wówczas bito na alarm, że ta ilość jest zbyt wysoka i zagraża bytowi narodu. Co w takim razie mamy powiedzieć dzisiaj, przy czterokrotnie wyższym spożyciu? Hasło kongresu brzmi: „Ku trzeźwości narodu. Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, samorządu i państwa”. Zastrzegam przy tym, że Kościół nie chce wprowadzać prohibicji, a często nas się o to oskarża. Trzeźwość nie oznacza zakazu spożywania alkoholu. Celem kongresu jest uświadamianie społeczeństwu zagrożeń, jakie wiążą się z nadużywaniem alkoholu, a także promowanie trzeźwości i abstynencji. Liczymy na znaczne obniżenie spożycia alkoholu. Kongres jest realizowany w kilku etapach: od Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu, przez konferencję w Toruniu, po seminarium w polskim parlamencie dotyczące odpowiedzialności państwa i samorządu za trzeźwość narodu. 17 i 18 czerwca zapraszam na pielgrzymkę na Jasną Górę. 21–23 września będzie się odbywać część studyjna kongresu na UKSW w Warszawie. W niedzielę 24 września przekażemy społeczeństwu treści wypracowane w trakcie całorocznych działań związanych z realizacją kongresu. Pragnę już dziś podziękować biskupom, kapłanom oraz ruchom trzeźwościowym i abstynenckim za wiele cennych inicjatyw o wymiarze diecezjalnym.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    Zachowane na później

    Pobieranie listy

    Reklama

    przewiń w dół