• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Nasz styl życia

    Ks. Marek Gancarczyk Ks. Marek Gancarczyk

    |

    GN 23/2017

    dodane 08.06.2017 00:00

    Chciałoby się powiedzieć: to jest nasz styl życia, którego bronimy, zginając kolana przed Bogiem.

    Tylko w ostatnich dwóch miesiącach doszło w Anglii do trzech zamachów. W marcu na moście Westminsterskim w Londynie zginęło 6 osób, a około 50 zostało rannych. 22 maja w Manchesterze po koncercie Ariany Grande zamachowiec uśmiercił 22 osoby, a ponad 120 ranił. W sobotę 3 czerwca na moście Londyńskim zginęło 7 osób, a rany odniosło około 50. Jeszcze trochę, a Europa będzie próbowała przyzwyczaić się do zamachów. Do tego zresztą namawiają niektórzy politycy. Po każdym zamachu w wypowiedziach wielu zachodnich polityków pojawia się jedna charakterystyczna fraza: „Nie pozwolimy odebrać sobie naszego stylu życia”. Brzmi dobrze, ale powinno budzić poważne wątpliwości. Bo jaki to styl?

    Nasz dziennikarz Marcin Jakimowicz był na moście Londyńskim kwadrans przed tym, jak furgonetka wjechała w tłum, a islamiści zaczęli zabijać przechodniów, którzy dopiero co wylegli z pubów po skończonym finale Ligi Mistrzów. Wielu pijanych i bez hamulców moralnych. Więcej pisze sam autor na kolejnej stronie. Nie chcę być źle zrozumiany, dlatego wyraźnie zaznaczam rzecz oczywistą. Żaden styl życia w najmniejszym nawet stopniu nie usprawiedliwia krwawych zamachów. Sceny opisane przez Marcina Jakimowicza przywołuję po to, by zwrócić uwagę na coś innego. Islamistyczny terroryzm być może uda się zażegnać policyjnymi metodami, funkcjonariusze muszą robić swoje. Ale zadanie wszelkiego rodzaju służb będzie bardzo utrudnione, czy wręcz niemożliwe bez próby zmiany „naszego stylu życia”.

    A nie ulega wątpliwości, że ma on źródło w pustce duchowej współczesnej Europy. I trzeba przy tym pamiętać, że terroryzm to nie tylko problem zachodniej Europy. To również nasz problem. Choćby z tego powodu, że w zamachach giną także Polacy.

    Obawiam się, że terroryści nie pozwolą o sobie zapomnieć. I zastanawiam się, co jeszcze musi się stać, żeby wśród europejskich elit pojawiła się głębsza refleksja, żeby pojawiła się chęć zmiany „naszego stylu życia”. Na razie nie potrafię jej dostrzec. Nawet krzyż na odbudowywanym w Berlinie dawnym zamku rodu Hohenzollernów budzi sprzeciw sporej części tychże elit, o czym pisze Piotr Semka (ss. 58–59).

    Przed nami Boże Ciało. Bez wątpienia procesja eucharystyczna powinna być widziana jako ważny element naszego chrześcijańskiego stylu życia. Przestrzeń publiczna też należy do Boga. Boga cichego i pokornego, przed Którym się klęka. Potężne kłopoty Europy w dużej mierze biorą się z niechęci czy wręcz wrogości wobec klękania przed Bogiem prawdziwym. A wtedy pozostawiamy pole fałszywemu bogu, którego wyznają islamscy terroryści. To oczywiste, że udział w procesji Bożego Ciała nie może być skierowany przeciwko komukolwiek. Znaczenie tego aktu daleko wykracza jednak poza jednostkowe życie. Kto z uniżeniem klęka przed Najświętszym Sakramentem niesionym w procesji Bożego Ciała, ten w pewien sposób oddaje Bogu nie tylko swoje życie, ale całą przestrzeń publiczną. I chciałoby się powiedzieć: to jest nasz styl życia, którego bronimy, zginając kolana przed Bogiem.•

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    Reklama

    • Porfiry
      08.06.2017 10:09
      Wszystko dobrze i pięknie, jest tylko jedno małe "ale". Nie wystarczy kult zewnętrzny. Umieszczanie krzyży na pałacach, Kościołach czy nawet klękanie przed Najświętszym Sakramentem. Trzeba jeszcze po chrześcijańsku żyć. Przynajmniej chcec tak żyć. Czyli pamiętać o przykazaniu miłości Boga i bliźniego i całym tym ewangelicznym stylu,wyrażonym przez Jezusa w Kazaniu na górze, a który św. Paweł ujmuje w stwierdzeniach typu, że mamy zło zwycieżać dobrem czy gdy przypomina co jest owocem Ducha, a co niem nie jest. Niestety, tego gorliwi katolicy często nie widzą. Co tu dużo mówić, także w portalu Gościa mamy często do czynienia z lekceważeniem wymogów Ewagelii na rzecz ducha tego świata. Ot, ślepa miłość do PiSu, straszenie imigrantami, łatwość w wyciąganiu ludzkich brudów... Co to za chrześcijańskie swiadectwo? Kogo ma takie selektywne podchodzenie do Ewangelii pociągnąć?
    • ewka
      12.06.2017 12:09
      najpierw odniosę się do wpisu Porfiry - dlaczego mieszasz w ten temat straszenie imigrantami? tu nie trzeba nikogo niczym i nikim straszyć, wystarczy oglądać informacje, czytać wiadomości, i MYŚLEĆ. a do Ewangelii to Pan Jezus też zaleca rozsądek, nie karze nam być naiwnymi. kto i jak czyta Ewangelię żeby nam na siłę wcisnąć zagładę do Polski?i jeszcze uzasadniając to Ewangelią.... Zresztą ci "imigranci" to jest kara Boża/bicz Boży na Europę, na nasze grzechy przede wszystkim dzieciobójstwa, tak widzę to ja i wiele znanych mi wierzących osób. a co do wpisu księdza Gancarczyka to racja w 100%, tylko że i ludzi coraz mniej na procesji, a klęka też garstka. ale czego oczekiwać od ludzi, skoro księża/biskupi wprowadzają nakaz stania do Komunii św., to skoro tu można stać, to dlaczego klękać w innym momencie? a są i bardzo przykre sytuacje w naszej katolickiej Polsce, gdzie księża nie udzielają Komunii osobom które klękają. Ja osobiście nie widzę ratunku, jedyne co to ogłoszenie ogólnopolskiej krucjaty różańcowej w każdej parafii, codziennie np. przed Mszą Św. Różaniec o ocalenie i obronę Polski za wstawiennictwem jej Królowej. ale kto to ogłosi. szkoda tylko dzieci. a można byłoby się ocalić. i innych ocalić. a tak pędzimy prosto w unicestwienie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Reklama

      Zachowane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół