Nowy numer 16/2018 Archiwum

Nie czcisz Maryi? Nie jesteś wierny Biblii

Czy o tej Niewieście, o której mówi Bóg już w raju i zapowiada, że Jej Potomstwo zmiażdży głowę węża, należy milczeć, jakby nie istniała?

Przy okazji wydarzeń maryjnych, takich jak zawierzenie Polski Niepokalanemu Sercu Maryi, zawsze odzywają się oburzeni „ortodoksi”, prychający na „wiarę gminu” (to cytat z jednego z komentarzy), z definicji gardzący „objawieniami prywatnymi”, nawet uznanymi przez Kościół, jak Fatima, i w swoim przekonaniu wierni Pismu Świętemu.

„Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, Chrystus” – te słowa św. Pawła (1Tm 2,5) przywołują często tacy ludzie. Ma to oznaczać, że cześć, jaką Kościół oddaje Maryi jest niebiblijna i w ogóle nieuprawniona. Najlepiej byłoby, według nich, w ogóle nie zwracać uwagi na Maryję. Mamy naśladować Jezusa, a nie Maryję.

Ano właśnie – skoro mamy naśladować Jezusa, to powinniśmy starać się być także, jak On, Jej dziećmi.

„Oto Matka twoja” – te słowa Jezusa powiedziane z krzyża (więc to Objawienie jak najbardziej oficjalne) to przecież nie była tylko dyspozycja dla Jana. Jezus nie mówiłby takich rzeczy, zwłaszcza w tak doniosłej chwili, tylko na użytek jednego człowieka. Każde słowo Jezusa wypowiedziane z krzyża ma olbrzymią wagę – wagę testamentu. Maryja jest więc Matką wierzących w Jezusa z woli samego Jezusa.

A tym, którzy są przekonani o swej biblijnej prawowierności, gdy unikają nawet wymieniania imienia Maryja, należy zwrócić uwagę, że w ten sposób właśnie zaprzeczają słowom Biblii. Sama Maryja mówi przecież w hymnie Magnificat: „Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia” (Łk 1,48).

A zatem: Nie błogosławisz Maryi? To znaczy, że nie jesteś tak wierny słowu Bożemu, jak myślisz.

Oczywiście, że jeden jest pośrednik między Bogiem a ludźmi, ale to nie znaczy, że nie możemy zwracać się do Maryi – i innych świętych – z prośbą o modlitwę za nas. Mówimy przecież do świętych „módl się za nami”, tak jak prosimy o modlitwę innych ludzi. I w ten sposób czynimy ich w pewnym sensie pośrednikami między nami a Jezusem. To pośrednictwo modlitwy jest, rzecz jasna, zupełnie innym pośrednictwem niż to, o którym mówi św. Paweł, ale właśnie o takie chodzi, gdy mowa o świętych. Skoro modlitwa żyjących jeszcze na ziemi ludzi może coś zmienić, to tym bardziej modlitwa tych, którzy są już tak blisko Boga. I tym bardziej Maryi, której Bóg aż tak zaufał, że powierzył Jej swojego Syna. I pozwolił, żeby opiekowała się Nim, gdy był bezradny jako małe dziecko, i chciał, żeby Jezus jako dorastający chłopak był Jej posłuszny. Czy nie ma tu motywu do naśladowania Jezusa? Czy wierność Maryi aż po krzyż i Jej obecność w Wieczerniku w dniu Pięćdziesiątnicy nie mówi czegoś o Jej wyjątkowości? Czy o tej Niewieście, o której mówi Bóg już w Raju i zapowiada, że Jej Potomstwo zmiażdży głowę węża, należy milczeć, jakby nie istniała? Czy tę, którą autor Apokalipsy widzi z księżycem pod stopami i wieńcem gwiazd dwunastu nad głową, należy uważać za przeciętne narzędzie w ręku Boga? Czy tę, której Symeon przepowiedział współcierpienie w dniu męki Zbawiciela („Twoją duszę miecz przeniknie”), mamy wpychać do szeregu, tak jakby w niebie właśnie tam było Jej miejsce?

Maryja sama nie dbała o ludzką chwałę, ale także dlatego po wejściu do nieba została wywyższona.

Oczywiście, że można się pogubić „w przesadnej czci aniołów”, więc i w czci świętych – bo co człowiek, to inny pogląd. Dlatego Bóg dał nam Kościół, żeby m.in. rozeznawał te poglądy, żebyśmy wiedzieli, co jest fałszywą ścieżką, a co wolą Bożą względem nas. I Kościół właśnie, kierowany przez Ducha Świętego, wskazuje, jak należy czcić Maryję. Czyli jak? Ano, biblijnie. Na przykład tak, jak uczciła Maryję, natchniona przez Ducha Świętego, jej krewna Elżbieta. Choć znacznie od Maryi starsza, i w dodatku żona kapłana świątyni, a ponadto nosząca w łonie wielkiego proroka, na widok Maryi „wydała okrzyk i powiedziała: »Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie?« (Łk 1,42-43).

Matka mojego Pana! Jaki zaszczyt! I następują błogosławieństwa dla Maryi. Taka litania.

A zatem: czy naprawdę nie mamy powodu powierzać się Maryi jako Matce? I naprawdę jest to niezgodne ze słowem Bożym?

« 1 »
oceń artykuł
  • zamieszanie
    25.10.2017 15:28
    (BT) Łk 4:8 Lecz Jezus mu odrzekł: «Napisane jest: Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz. Tradycja - Nie ma nic wspólnego z naukami Jezusa z Nazaretu , syna Marii.
    doceń 14
  • zamieszanie
    09.11.2017 09:51
    „Łaski pełna”, „błogosławiona (...) między niewiastami”
    Anioł Gabriel wyjawił Marii, na czym będzie polegała jej rola w zamierzeniu Bożym. Przemówił do niej: „Witaj, obdarzona łaską, Jehowa jest z tobą” (Łukasza 1:28). W innym przekładzie słowa te brzmią: „Zdrowaś, łaski pełna, Pan z tobą” (Kowalski). Krótko potem jej krewna Elżbieta powiedziała na powitanie: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony owoc twego łona!” (Łukasza 1:42). Czy określenia te wskazują, że Marii należy się szczególny szacunek albo wręcz cześć?
    Bynajmniej. Chociaż słowa te włączono do modlitwy, którą katolicy zanoszą do Marii, Biblia nie daje podstaw, by się do niej modlić. Anioł Gabriel i Elżbieta przyznali, że urodzenie Mesjasza było dla Marii zaszczytnym wyróżnieniem. Ale Pismo Święte nie zawiera nawet najmniejszej wzmianki zachęcającej do tego, byśmy kierowali do niej modlitwy. Gdy uczniowie poprosili Jezusa, by nauczył ich się modlić, polecił im zwracać się do niebiańskiego Ojca. Słynna modlitwa, którą podał jako wzór, zaczyna się przecież od słów: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie” (Mateusza 6:9, Biblia poznańska). (Mateusza 6:5-8) „Również gdy się modlicie, nie macie być jak obłudnicy; oni bowiem lubią się modlić, stojąc w synagogach i na rogach szerokich ulic, aby ich ludzie widzieli. Zaprawdę wam mówię: W pełni odbierają swą nagrodę. 6 Ty jednak, gdy się modlisz, wejdź do swego pokoju i zamknąwszy drzwi, módl się do twego Ojca, który jest w ukryciu; wtedy Ojciec twój, który się przygląda w ukryciu, odpłaci tobie. 7 A modląc się, nie powtarzajcie wciąż tego samego jak ludzie z narodów, gdyż oni mniemają, że zostaną wysłuchani dzięki używaniu wielu słów. 8 Toteż nie upodabniajcie się do nich, gdyż Bóg, wasz Ojciec, wie, czego potrzebujecie, zanim go w ogóle poprosicie.
    doceń 12
  • zamieszanie
    05.01.2018 11:11
    Czy poczułeś się kiedyś przytłoczony niespodziewanym wyzwaniem lub nowymi obowiązkami?. WSZYSTKO to przeżyła Maria, matka Jezusa. Co więcej, wyszła z tych sytuacji zwycięsko! Czego możemy się nauczyć z jej przykładu?
    Nie ulega wątpliwości, że Maria jest postacią znaną na całym świecie. I nic dziwnego. Odegrała przecież wyjątkową rolę w realizacji zamierzenia Bożego. Miliony ludzi wręcz ją czci. W Kościele katolickim otacza się ją kultem jako „Matkę najmilszą i jako wzór wiary, nadziei i miłości” (encyklika Redemptoris Mater). Naucza się, że jest ona orędowniczką, wstawiającą się za ludźmi u Boga.
    A co ty sądzisz o matce Jezusa? I co ważniejsze, jak się na nią zapatruje Bóg? https://wol.jw.org/pl/wol/d/r12/lp-p/2009001?q=NAUCZY%C4%86+SI%C4%98+MARII&p=par
    doceń 2
  • zamieszanie
    12.01.2018 09:36
    (Łukasza 2:19) a Maria zaczęła zachowywać wszystkie te wypowiedzi i wyciągała wnioski w swym sercu.
    Widać że to bardzo myśląca kobieta. Zrozumiała że informacje które przekazał jej Gabriel są wielkiej wagi. Jehowa, pragnie, żeby zdawała sobie sprawę, kim w rzeczywistości jest jej nowo narodzony syn. Dlatego nie tylko słucha — wypowiedzi te zachowuje w sercu, by w nadchodzących miesiącach i latach móc nad nimi rozmyślać. Dzięki temu przez całe życie przejawia niewzruszoną wiarę. Jest to dla nas godny przykład do naśladowania. Gromadzić zdobyte informacje w sercu oraz wyciągaj z nich wnioski. Jeżeli będziemy rozmyślać nad tym, czego uczy Biblia, i zastanawiać się, w jakich dziedzinach moglibyśmy jeszcze dokładniej zastosować się do rad Jehowy, nasza wiara będzie wzrastać.