• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Bluźniercza "modlitwa" Jacka Międlara

    Wojciech Teister Wojciech Teister

    dodane 07.06.2017 12:17

    "Przyjmijmy postawę i pomódlmy się: Raz sierpem, raz młotem, czerwoną hołotę...", a zaraz potem: "Ojcze nasz..."

    We wtorek w jednym z warszawskich sądów odbyła się rozprawa wytoczona przez Joannę Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) przeciw Jackowi Międlarowi o szerzenie mowy nienawiści. Pomijając sam temat rozprawy, do bulwersującego wydarzenia doszło przed gmachem sądu. Jacek Międlar wraz z grupą zwolenników ze środowisk nacjonalistycznych postanowił uraczyć posłankę Wielgus (a przy okazji "talmudystów, lewaków, islamistów" i jeszcze parę grup społecznych) swoiście rozumianą modlitwą.

    Międlar w swoim wykrzykującym każde słowo stylu wezwał zebranych: "Dlatego proszę, stańmy moi drodzy, przyjmijmy postawę i pomódlmy się!" Zaraz po tych słowach rozpoczął, a tłum włączył się głośno:

    Raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę! Raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę!

    Raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę! Raz sierpem, raz młotem, w czerwoną hołotę!

    Kiedyś dla nich była brzytwa, teraz prawda i modlitwa!

    Kiedyś dla nich była brzytwa, teraz prawda i modlitwa!

    "A teraz ad rem właśnie się pomódlmy, bo to też była modlitwa - przerwał ryk Jacek Międlar - żeby ich uświadomić, że są wrogami Rzeczypospolitej". I dalej znowu razem:

    W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Ojcze nasz (...) Amen. Duchu Święty zmiłuj się nad nami. Amen!

    Po płomiennej tzw. "modlitwie" ktoś inny przejął od Międlara mikrofon i dodał, że "to były egzorcyzmy dla tych, którzy tutaj przechodzili [ludzie z Nowoczesnej - red.]".

    Oglądałem nagranie i do teraz trzymają mnie ciary. Bo jednak złorzeczenie w imię Pana Boga i nazywanie tego modlitwą to nie jest codzienny widok. Jacek Międlar i przyjaciele odjechali daleko, i totalnie odwrócili sens modlitwy, która ma być oddechem duszy, doświadczeniem spotkania z kochającym Bogiem. W tym wydaniu modlitwą nazwano coś dokładnie przeciwnego. Posłużono się modlitwą w sposób instrumentalny, de facto dokonując publicznego bluźnierstwa.

    Nie wiem na jakim etapie swojej drogi pogubił się Jacek Międlar. Wtorkowa sytuacja, jak zresztą cała jego historia pokazuje jednak pewien niepokojący mechanizm - jak opłakane mogą być skutki opieszałości kościelnych przełożonych i ich mocno spóźnionej reakcji na silnie rosnący w konkretnych środowiskach autorytet lidera, który jest głęboko przekonany o swojej nieomylności i ma niemal nieograniczony wpływ na podległe mu osoby. Gdyby zadbano odpowiednio wcześnie o zachowanie zdrowych proporcji i autorytetem byłby Pan Jezus, a nie konkretny ksiądz, wtedy być może do takiej sytuacji jak wczoraj by nie doszło.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • Anna Panna
      27.06.2017 20:17
      Ten tytuł będzie figurował na stronie GN do końca świata - i o jeden dzień dłużej.
    • zielar
      27.06.2017 21:44
      Pisze Pan Panie Redaktorze..."Nie wiem na jakim etapie swojej drogi pogubił się Jacek Międlar"....
    • zielar
      27.06.2017 21:51
      Informuję, że to już trwa bardzo długo. Mam znajomą w Parafii we Wrocławiu, gdzie wcześniej posługiwał ks. Międlar. Była przerażona kiedy ksiądz wygłaszał swoje "mądrości" a później po prostu zaczęła uczęszczać na msze święte do innego kościoła. I opowiedziała mi, że parafianie (jej znajomi i przyjaciele) informowali podczas kolędy proboszcza, że przestaną chodzić do tego kościoła i przestaną przyjmować księży po kolędzie. Dopiero wówczas zrodziła się decyzja o przeniesieniu ks. Jacka. Więc był to długi i bolesny etap dla tych co przychodzili do Kościoła dla Słowa Bożego a nie wysłuchiwać politycznych wystąpień.
    • Gość
      28.06.2017 23:00
      Jak by nie było, ks. Międlar mówi prawdę. Biskup wywalił go z Sosnowca, tylko pytanie, dlaczego nie zlecił śledztwa w sprawie homoseksualistów, ktorymi był otoczony ks Międlar? Ten materiał jest również swego rodzaju manipulacją. "Ryba psuje się od głowy" a więc dlaczego autor nie zacznie np. od papieża Franiszka, który jest od dawna honorowym członkiem rotaty club w Londynie? Papież Franciszek swoją postawą podczas Mszy Świętej i uporozowaną skromnością wzbudza zgorszenie.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół