• facebook
  • twitter
  • YouTube
  • Newsletter
  • rss
  • Wściekłość i wrzask

    Edward Kabiesz Edward Kabiesz

    dodane 01.06.2017 17:03

    Nie wiem, czy „Dwie Korony”, nowy film Michała Kondrata, będzie arcydziełem czy religijnym kiczem. W każdym razie już teraz film zwrócił uwagę dziennikarzy niektórych mediów, a sam reżyser stał się obiektem wściekłej prasowej nagonki.

    Co wzbudziło aż takie emocje? Dziennikarzy rozpalił nie poziom artystyczny filmu, ale informacja, że jest to „jedyny nowy polski film pełnometrażowy wyświetlany podczas tegorocznego Festiwalu”? Chodzi o festiwal w Cannes, gdzie, jak można było przeczytać w rozsyłanej przez agencję medialną informacji, film o św. Maksymilianie Kolbe będzie miał światową premierę. Czy ta informacja mijała się z prawdą?

    To kłamstwo – oburzał się „Tygodnik Powszechny”, któremu wtórowała Wirtualna Polska. Dziennikarz popularnego portalu aż dwukrotnie zajął się tematem, stawiając reżysera pod pręgierzem. Gos zabrał nawet rzecznik Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który zwrócił uwagę, że TVP Info nie przedstawia w sposób wyczerpujący pełnych informacji na temat udziału polskiej kinematografii w Cannes. Życzył jednocześnie, wierzę, że jak najbardziej szczerze, sukcesów filmowi i jego twórcom. Nawiasem mówiąc PISF na film Michała Kondrata nie wyłożył ani złotówki, więc w razie klapy nie będzie się musiał wstydzić, że wspierał nieudaną produkcję.

    Jednak w rozsyłanej przez agencję informacji na temat „Dwóch Koron” nie było słowa, że film znalazł się w konkursie. Czytamy tylko, że będzie pokazany na festiwalu. I był, tyle że podczas targów Marché du Film i tu cytuję fragment tekstu z WP: „odbywających się przy okazji tej imprezy. Są jej częścią, ale skierowaną do producentów, dystrybutorów i programmerów innych festiwali”. To chyba dobrze, że przedstawiciele poszczególnych branż mieli okazję go zobaczyć. Tymczasem tekst „Dwie Korony" w Cannes, czyli cyniczna PR-owa gra Michała Kondrata” zamieszczony w WP zionie jadem.

    Zaskakuje fakt, że tak wiele uwagi poświęcono filmowi nakręconemu przez niezależnego producenta, który podjął racjonalną decyzję, by zwrócić na swój film uwagę, odniósł jakiś sukces, bo w innym przypadku media, poza katolickimi, o filmie by się nie zająknęły.

    Podejrzewam, że znaczna część tej wrogiej postawy ma swoje źródło w niechęci, jeżeli nie obsesji, z jaką część środowiska medialnego i filmowego traktuje każdy film, w którym pojawia się w pozytywnym kontekście wątek religijny. Najlepiej już z góry należy przyłożyć filmowi i jego twórcom. Chyba, że przełamuje on kolejne tabu. Film o duchownych pedofilach pokazany w czasie festiwalu podczas targów Marché du Film w Cannes mógłby liczyć na uznanie z góry.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Wybrane dla Ciebie

    • asla73
      01.06.2017 23:09
      a morze to sprytna PR owa podpucha ;-) ... ja czuje się zachęcony :-)
    • Gość
      02.06.2017 08:36
      Panie Autorze. W tygodniku katolickim takie tytuły nie przystoją. Po prostu. Zachowajmy pewien poziom i standardy.
      doceń 16
    • Patryk
      02.06.2017 08:59
      Panie Edwardzie, gdyby raczył Pan przeczytać tekst w "Tygodniku Powszechnym", wiedział by Pan, że nie ma tam ani słowa o poziomie artystycznym filmi. ANI SŁOWA. Nikomu nie przeszkadza jego tematyka.

      "Tygodnik" pokazał natomiast, jak łatwo część mediów dało się zmanipulować sprytnie sformułowanej przez agencję PR informacji.

      To był tekst o mediach i manipulacjach, a nie o filmie.

      Wystarczyło przeczytać, dzięki temu nie wprowadzałby Pan w błąd czytelników "Gościa" jeszcze bardziej zaciemniając tę sytuację i tworząc CAŁKOWICIE FAŁŚZYWĄ tezę o tym, że komukolwiek chodziło o chrześcijańskie przesłanie filmu.

      Wstyd.
      doceń 25
    • Gość Marek
      05.06.2017 06:27
      Autor wie o czym pisze? Wściekłość i wrzask? Chyba w tym tekście.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół